Inni o religii #1

— Modlitwa o miłosierdzie bogów. Bogowie go nie znają. Dlatego właśœnie są bogami. Ojciec powiedział mi to, gdy przyłapał mnie na modlitwie. (…)

— Twój ojciec nie wierzy w bogów?

— Wierzy, po prostu za nimi nie przepada.

Ciekawe jak szybko znajdzie się ktoś, kto rozpozna skąd to wziąłem?

O Bogu-Wszechświecie

Jeden z moich czytelników zwrócił mi uwagę na pewną nieznaną mi do tych czas koncepcję teologiczną. Przedstawił ją jako chrześcijańską wersję Boga nowego modelu, podczas gdy to co do tej pory znaliśmy z lekcji religii, paciorka, czy witraży w kościołach, jest tzw. starym modelem. Dzisiaj wolne rozważania laicystyczne na podany temat.

Moją pierwszą reakcją, było uwaga, że jest to raczej podejście z kultur dalekowschodnich, ewentualnie bardzo pogańskich, gdzie uosabiano naturę z bóstwami. Historia uczy nas jednak, że religie się antropomorfizowały. I wydaje mi się, że wiem czemu, ale po kolei.

Taki Bóg-Wszechświat, rozumiany jako zbiór praw fizyki, faktycznie byłby niezwykle otwarty na wszelki rozwój naukowy. Wszak twierdzenie, że my, czy świat powstał na wskutek działania tychże praw dodawałby mnóstwa argumentów teologicznych. Nie trzeba było marnować tyle środków na negowanie niepożądanych odkryć.

Co jednak z dążeniem Nauki do uproszczenia modelu fizyki? Znamy mnóstwo praw opisujących pewne grupy zdarzeń, ale jeśli pokopiemy nieco głębiej, możemy stwierdzić, że szczegółowe zasady odnośnie jakiegoś zjawiska, są w istocie wynikiem sumy zachowań wielu cząsteczek, które reagują według znacznie prostszego zestawu. Przykładem może być chemia, zwłaszcza organiczna. Dostarcza sporo rozrywki ludziom ją studiującym, ale wszystko opiera się na atomach, które zdarzają się ze sobą, okazyjnie wymieniając się elektronami (upraszczając). Już nie wspominając o teorii superstrun: redukuje ona wszystko do drgań jednego rodzaju struktury. Czy nie jest to obdzieranie nowego Boga z jego boskości?

Nie wydaje mi się też, że ta koncepcja mogłaby zostać zaakceptowana przez chrześcijaństwo. Bo owa religia opiera się na cudach. Narodzenie z dziewicy, przemiana wody w wino, a to wszystko w konkretnym celu: aby niepiśmienni, prości ludzie (sorry, tacy wtedy byli) mogli poznać, że oto mają Mesjasza. Niestety dzisiaj to nie wszystkim wystarcza i wielu śmie nawet podważać te wspaniałe cuda, bezdusznie korzystając ze zdrowego rozsądku, czy czystej logiki.

A cuda nijak nie pasują do omawianej koncepcji boga: wszak dokonując cudu, takie bóstwo zaprzeczyło by samemu sobie. Swojej istocie. Wszak nawet my ludzie tworząc sobie wizerunki Bóstw obdarzamy je jakimś tam stopniu człowieczeństwem (np. dając emocje). Już nie wspominając o tym, że przecież na co świadomość zbiorowi praw fizyki? Jak ona miała by się objawiać?

Nie wypadało by więc prosić owego Boga o interwencje, dobre plony, bogatego męża, duży łup, czy zdanie matury. Nie, ludzie potrzebują Boga stojącego poza fizyką, który nie zawaha się jej złamać gdy zajdzie potrzeba.

A tak swoją drogą: argument o tym, że taki Bóg na pewno stworzyłby ludzi, łatwo podważyć przez proste stwierdzenie: zrobił to przypadkiem, po prostu się stało, pewnie nawet nie zauważył. Jaki jest więc sens czczenia takiego Boga?

Ewolucja jest faktem

Teoria ewolucji jest prawdziwą. Postanowiłem napisać to jasno i wyraźnie, potym jak wczoraj kilku, wydawać by się mogło rozsądnych ludzi, nie jakiś tam religijnych oszołomów, zaczęło wyrażać swoje wątpliwości; jakby jedna z najlepiej dowiedzionych teorii naukowych, jest jedynie propozycją wyjaśnienia obserwowalnego zjawiska, jakim jest różnorodność życia na naszej planecie.

Niewiedza, czy celowa głupota?

Nie wiem jaka może być przyczyna takiej ignorancji. Bo co innego jest niewiedza, a co innego upieranie się, przy błędnym rozumowaniu. Prosiłbym więc, aby nie powtarzać bezmyślnie jakiś durnych farmazonów, nie daj boże, zwłaszcza tych zasłyszanych na lekcjach religii.

Niestety podstawowa koncepcja biologii, jest mocno w niesmak, przedstawicielom wielu religii, Kościołów czy innych sekt. Ewolucja jest często przedstawiana przez nie, jako wymysł ateistów, którzy postanowili zmyślić sobie całą teorię, aby tylko zaprzeczyć jakiemuś świętemu tekstowi. Czemu ich teologie ubzdurały sobie, że akurat postanie życia musi być tym widzialnym dziełem, ich wstydliwego boga?

Czy naprawdę, jeśli dojdzie do nich świadomość, że żadna z koncepcji tzw. kreacjonizmu nie jest prawdziwa, będą musieli automatycznie przyznać: Boga nie ma? A może chodzi o to, co w USA: oficjalne nauczanie kreacjonizmu, jako nauczanie religii, tyle, że wprowadzonej tylnymi drzwiami?

Jeśli instytucje wyznaniowe tak bardzo potrzebują, aby wyznawcy wciąż pytali jak żeśmy się tu wzięli?, to znaczy, że opierają się na bardzo prymitywnych poglądach. Czego nauczają na następnej lekcji: piorunem w tych, co nieskładają ofiar?

Dlaczego ewolucja przeważa nad kreacjonizmem?

Pomijając fakt, że jest faktycznym wytłumaczeniem, a nie próbą naciągnięcia faktów, aby pasowała do jakiś bajeczek, spisanych przez pasterskie ludy (atakując ujęcie chrześcijańskie), które zapożyczy je od sąsiadów? A to mianowicie że koncepcja ewolucji jest niezwykle zgrabną teorią.

Opiera się na prostych, logicznych zasadach, z których część znamy z ekonomii. Nie wymaga wiary w nadrzędne byty, które z jakiś powodów, choć superinteligentne nagle nie potrafią dobrze się przyłożyć do zadania i odwalają go po łebkach jak leniwi uczniacy.

Nie wymaga żadnego zawiłego i samo przeczącego sobie uzasadnienia teologicznego, ani żadnych świętych ksiąg. Opracowanie teorii ewolucji wymagało myślenia, badań i logiki, nie zaś zmyślania.

No więc czemu to fakt?

Proste: bo teoria ewolucji została udowodniona. Dowodów jest mnóstwo, ale ja wymienię kilka głównych ich grup:

  • Odkrycie DNA oraz stwierdzenie jego powszechności wśród organizmów żywych, także ogólnie genetyka
  • Podobieństwa wśród organizmów (także w DNA)
  • Zapis kopalny (wymarłe gatunki)
  • Mikroewolucja
  • Przykłady nowo powstałych gatunków

A co ma kreacjonizm? Jedynie wiarę i niewiedzę.

Linki

Kreacjonizm w Polsce ma się lepiej niż myślałem

Obejrzałem sobie Lekko Stronniczego, odcinek 388, a w nim dostałem informację: jesteśmy krajem, gdzie jedynie 37% ankietowanych wybrało opcję, iż źródłem pochodzenia człowieka jest ewolucja (do wyboru były jeszcze opcje: Człowieka stworzył Bóg (…) i Nie wiem). To najmniej w całej Europie, gorzej jest chyba jedynie w USA (tylko 27%, ale nie ma co się cieszyć).

Doczytać sobie można w artykule: “Polska (nie)wiedza naukowa” (tak, to Wyborcza). iż aż 45% Polaków wybrało odpowiedź z Bogiem. Z teorią wielkiego wybuchu jest jeszcze gorzej (co zresztą osobiście mnie dziwi, bo wielki wybuch świetnie można wpasować w działanie mitycznego Stwórcy).

Wyniki (tutaj mam na myśli te wyszczególnione przeze mnie) są przerażające. Ale i ogólnie, w całym teście, jako naród uzyskaliśmy słabe noty. A ja naprawdę łudziłem się, że w kreacjonizm u nas wierzą jedynie jakieś tam odłamowe protestanckie kościoły rodem z USA,

Kończąc: zwracam uwagę, że choć ja skupiłem się wyłącznie na tym nieszczęsnym, bzdurnym i błędnym poglądzie na temat pochodzenia człowieka (patrz temat), to w samym raporcie (język angielski) można znaleźć jeszcze wiele ciekawych informacji, warto rzucić okiem.

Linki