Wiedźmin 2 – Zabójcy królów, edycja rozszerzona

Początkowo chciałem, jak to robią profesjonaliści przejść grę raz i szybko wystawić jej ocenę. Ale po ukończeniu, włączyłem grę od nowa i podejmowałem skrajnie inne decyzje. Po kilku godzinach czułem się, jakbym grał w jakiś dodatek. Niby wszystko podobne, grafika, bohaterowie, ale jednak inaczej.

Oj, żartowałem z tymi profesjonalnymi recenzjami. Trochę mam żal za wysoką ocenę dla “Dragon Age 2”, które było w sumie słabą grą, ale za to z dobrymi notami, które pojawiły się krótko po premierze. Wydaje mi się, że oceniający nie poświęcili tej produkcji za wiele czasu. No, ale dość o tym – “Wiedźmin 2” na komputery osobiste:

Podsumowując

Co by nie przedłużać napiszę od razu: zakupu nie żałuję. Mimo tego, że nie dostałem osiągnięć na które liczyłem (ma je tylko wersja na Steamie i konsoli). Ubzdurało mi się też, że to jakaś promocja, ale i tak bym kupił ją drugi raz gdybym miał wybór. Polecam.

Warto, bo “Wiedźmin 2” to przede wszystkim świetna fabuła. Dorosła, w miarę dobrze poprowadzona; wielka i mała polityka, powszechność przemocy (w końcu bohaterowie kręcą się na terenach ogarniętych wojną). Najlepsze są te momenty, kiedy musimy wybierać raczej mniejsze zło niż lepsze rozwiązanie. Na osłodę rozterek jest kilka dobrych scen erotycznych, zrobionych ze smakiem, bez dziecinnego wstydu (tak, widać piersi) i humor.

Gra ma znakomitą muzykę. Cieszą również oczy tzw. retrospekcje, czyli statyczne rysowane obrazki przerobione na filmiki. A i wspomnieć można o intrze, do którego przykładał się sam Bagiński. Filmik można zresztą zobaczyć w sieci.

Rzecz o historii

Fabuła, przynajmniej w tle, mocno nawiązuje do amnezji Geralta i w tym aspekcie jest spójna z częścią pierwszą. Okazuje się, że przypadłość głównego bohatera nie jest prostym wybiegiem, który miał ułatwić pracę scenarzystom. Opowieść jest też wielowątkowa. Główny wątek to próby oczyszczenia imienia głównego bohatera, który został oskarżony o morderstwo, ale i nie byle jakie morderstwo. A więc ważyć się będą losy całych królestw, zależnie od tego, co wybierzemy.

Wiedźmin 1 i 2 to zupełnie oddzielne historie i zupełnie nowi gracze raczej prędzej odczują brak wiedzy z literackiego pierwowzoru (jeśli w ogóle). Za wielki plus uważam również fakt, że liczbę zrzyn bohaterów i fragmentów z książek zredukowano do akceptowalnego poziomu.

Różnice pomiędzy jedynką a dwójką

Zmienił się silnik. Lokacje są teraz ładniejsze, modele mają mocno zróżnicowane ubiory, więc wygląda to lepiej. Główny bohater zmienił image, teraz może na przykład zaprezentować swoją imponującą kobietom klatę i muskulaturę (i zestaw blizn).

Wybito liczbę potworów: zasadniczo bestiariusz powstał od podstaw. Bardzo mało jest też zadań typowo wiedźmińskich, za to te, które są, mają pozory realności – są lepsze niż te typu: zabij 10 utopców.

Zmienił się sposób walki. Już nie budujemy sekwencji. Cios silny czy cios szybki to dwa różne przyciski. Mamy klawisze na unik i blok. Dalej są petardy, komplet znaków. Pojawiły się pułapki i wabiki, możemy też rzucać nożami. Ogólnie walka stała się dość zręcznościowa, co nie znaczy, że nie wymaga taktyki i przygotowania oraz uwagi. Zwłaszcza na początku.

Uproszczono alchemię: nie ma już bazy (dla eliksirów był to alkohol), nie ma też dodatkowych składników i ekstra efektów, kiedy specjalnie podobieraliśmy ingredienty. To wszystko zapewne przez te konsole, bo faktycznie byłoby ciężko tym zarządzać na padzie.

W kościanym pokerze oprócz wyglądu kostek, teraz trzeba rzucić kośćmi, tak żeby nie wyleciały poza planszę. Dodano minigierkę w siłowanie się na rękę.

A teraz sobie ponarzekam

W temacie minigier: nie ma już zawodów w picu. Nie pasjonowało mnie to jakoś szczególnie w pierwszej części, ale podobało mi się, jak ta zabawa wpleciona była w fabułę. Upijanie się dla sprawy jest jednak dalej obecne.

Bijatyka została zredukowana do QTE. Drażnią dwie rzeczy: jest strasznie prosto, z biegu można się ubiegać o tytuł mistrza, a po drugie: nasz każdy przeciwnik jest raczej nastawiony defensywnie, cierpliwie czeka na nasz cios i zaatakuje dopiero jak nie wciśniemy żadnego klawisza. Rozczarowujące.

Nie ładujące się tekstury, dziwne zachowania potworów (jak wbiegnie taki w ścianę, to czasem się nie odwróci aż do śmierci), ciosy które nie czynią krzywdy przeciwnikom. Recykling animacji. Czasem zbyt losowe zachowanie bossów, checkpointy w przedziwnych miejscach. Jest sporo drobnych błędów.

Ale chyba najbardziej dobijał mnie plecak. Poprawiono go w edycji rozszerzonej, ale to wciąż za mało. Robi się w nim straszny burdel kiedy przedmioty fabularne nie znikają. Mały klucz do jakiejś skrzynki z pierwszego zadania będzie nam towarzyszył do końca. Pół biedy, że chociaż wprowadzono filtrowanie.

Niestety powiązana z plecakiem idea schematów została dość mocno skopana. Nie dość, że pół nazwy schematu jest przesłonięte, to jeszcze przepisy alchemiczne wymieszano z rzemieślniczymi. Brakuje też podziału pomiędzy oleje, eliksiry a petardy. Gwarantuję, że spędzicie przy tym dużo więcej czasu niż byście chcieli.

I parę fabularnych błędów: np. kiedy Geralt robi sobie tatuaż widzimy świeżą gołą babę na jego szyi, tym czasem postacie mówią o liliach na piersi. Zmieniano te zadania na ostatnią chwilę, czy się autorzy dialogów nie dogadali z grafikami?

Tryb multi

Jedynym przejawem rywalizacji sieciowej w “Wiedźminie 2” jest tryb areny, gdzie walczymy z kolejnym falami wrogów za punkty. Wynik wysyłany jest na forum, gdzie możemy porównać go z wynikami innych graczy. Samo forum zostało z tą ideą zintegrowane, więc liczba punktów użytkownika pojawia się przy każdym jego poście.

Podsumowując raz jeszcze

Gra ma swoje wady. Ale ma też to, o co tak trudno dzisiaj, zwłaszcza w zamorskich produkcjach – dojrzałość. Zasłużona gra roku. Warto również wesprzeć samo studio. Nie tylko dlatego, że to rodacy, ale również dlatego jak traktują swój produkt – rozwijając go wciąż po premierze za darmo, podczas gdy inni potrafią powycinać całe fragmenty i sprzedawać osobno jako DLC. Tytuł rokuje również nadzieję, że “Wiedzmin 3” to już w ogóle będzie mega wypas.

Linki

6 thoughts on “Wiedźmin 2 – Zabójcy królów, edycja rozszerzona

  1. Geralda

    Kogo? 😛

    Poza tym właśnie retrospekcje były według mnie najgorzej zrobioną częścią gry. Walka wręcz rzeczywiście została strasznie uproszczona. Jest to spory zawód, bo w pierwszych filmach z wersji alfa była serio imponująca. Widać nie udało się naprawić jakichś błędów w niej występujących 😦

    Problemy plecakowe nie dokuczały aż tak bardzo. Gorzej, że do klimatu nie bardzo pasują mi ciągłe wymiany ekwipunku. Co parę kroków nowy miecz, lepszy od poprzedniego o tyle, że nie ma sensu się zastanawiać.

    Like

  2. Kogo? 😛

    To imię głównego bohatera. Niestety różni się jedną literką od faktycznie nieistniejącego.

    Poza tym właśnie retrospekcje były według mnie najgorzej zrobioną częścią gry.

    Czemu, fajne te rysunki i animacje z nich. Po taniości w ten sposób, ale się udało.

    Problemy plecakowe nie dokuczały aż tak bardzo

    Pewnie nie wiele się bawiłeś w “crafting”?

    Co parę kroków nowy miecz, lepszy od poprzedniego o tyle,

    Faktycznie, to też trochę przesadzone było.

    Like

Comments are closed.