Słowo na niedzielę #12

Dziś o o urojeniach katolików, posiadających wyższe, acz nie teologiczne wykształcenie. Choć to nieco przesadzone stwierdzenie, bo nie wiem, czy radca prawny Małgorzata Zarychta-Surówka i doktor prawa sędzia Wiesław Zarychta, są katolikami, ani, czy nie posiadają jakiegoś szkolenia teologicznego, ale mogę to bezpiecznie założyć. I tak niczego to nie zmienia.

Oboje zaprezentowani najwyraźniej naoglądali się za dużo sądowniczych filmów z USA i chcą wprowadzić w naszym kraju: przysięgi sądowej na Biblię zamiast przyrzeczenia. Pomijając tu kwestie estetyczne, posługują się dwa urojonymi argumentami.

Pierwszy to, że w Polsce jest ponad 90% katolików. Błąd. 89% populacji to osoby ochrzczone (ja też, dla przykładu, też się wliczam). I w tych 89% mieszczą się wszyscy apostaci, agnostycy i ateiści, którzy apostazji nie złożyli, konwertyci (czy osoby, które wiarę zmieniły) oraz ludzie, którym kwestie wiary zupełnie wiszą. Zaokrąglając do góry, tych Katolików tak na prawdę jest około 50% (w porywach).

Druga kwestia ujmuje się w cytacie:

“z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić”, iż dzięki przysiędze na Biblię “w sądach polskich będzie mniej składania fałszywych zeznań, opinii i tłumaczeń”.

Tego pobożnego życzenia to już nawet nie chce mi się komentować. Będę cholernie zły, jeśli uda im się pociągnąć ich inicjatywę z taką argumentacją wyżej niż internetowe wydania serwisów informacyjnych.

Najwyraźniej przespałem tą lekcję na religii, kiedy ksiądz miał niby tłumaczyć, że kłamanie jest ok, dopóki nie przysięga się na Biblię. Niewierzący to jednak mają gorzej w życiu – dla nich kłamstwo jest nim, czy była przysięga na jakieś książki, czy nie.

Podsumowując: nie podoba mi się wprowadzanie kolejnej metody represji osób, które nie wyznają skrzywionego, katolickiego światopoglądu. Gdzie tu represja? Zmuszanie występujących przed sądem do dzielenia się swoim światopoglądem, nawet jeśli nie ma on żadnego związku ze sprawą.

Źródło: Przysięga na Biblię przed polskimi sądami?.

PS. mam nadzieję, że kiedyś doczekam czasów, kiedy słowa: wprowadzenie takiej przysięgi “spotkałoby się to z dużą akceptacją i życzliwością większości społeczeństwa”. również będą ułudą.

13 thoughts on “Słowo na niedzielę #12

  1. Ten pomysł mi się jakoś dziwnie podoba, choć powinna być możliwość wyboru książki, na którą się przysięga… np. ja wolałbym składać przysięgę na Manifest Komunistyczny…

    Like

  2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.

    Źródło. Artykuł 25.

    Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych.
    Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

    Źródło. Artykuł 53.

    Dziękuję.

    BTW – kto owym “prawnikom” wydał dyplom powinien za to beknąć, i to zdrowo.

    Like

  3. Również od drugiej strony patrząc, ten zwyczaj niezbyt dobrze się kojarzy. Co to właściwie znaczy “przysięga na Biblię”? Bo jeśli jest to jakiś skrót myślowy do “przysięgi na Boga”, to jest to przecież bluźnierstwo… Jeśli zaś zredukujemy Biblię do zadrukowanego papieru w oprawie, to może lepiej już znane z Sapkowskiego przysięgi na pieczonego świniaka?

    Like

  4. Co to właściwie znaczy “przysięga na Biblię”

    Pewnie żeby można było teatralnie położyć rękę na słowniku ortograficznym z czarną okładką i powiedzieć jakąś szumną formułkę.

    z Sapkowskiego przysięgi na pieczonego świniaka?

    A to nie była czapla?

    Like

  5. Katolicyzm powinien być religią państwową. A Polska katolickim królestwem. Ale króla nie mamy i mieć nie będziemy. Natomiast dla wymiaru sprawiedliwości o wiele istotniejsze jest np., żeby rozprawy w danym procesie rozgrywały się – w miarę możliwości – dzień po dniu a nie “następne posiedzenie sądu za pół roku”.

    Like

  6. Jest jeszcze gorzej: nie dość że nie każde kłamstwo jest grzechem przeciwko 8 przykazaniu, to czasem nawet mówienie prawdy jest! Generalnie “fałszywe świadectwo” to rozgłaszanie czegoś celem zaszkodzenia komuś.

    A jak chcesz komuś pomóc? Przykład: wiesz np. że twój kumpel diluje; ba, na własne oczy widziałeś, no i co: poświadczysz przed sądem, kumpel trafi do paki. Wyprzesz się, że cokolwiek wiesz: może nie trafi. I tutaj już sam oceniasz, jak lepiej kumplowi się przysłużysz…

    BTW: czy w USA nadal przysięgają na Biblię? jakoś nie kojarzę ostatnich produkcji typu dramat sądowy, gdzie by była podobna scena.

    Like

  7. @takieGadanie

    A może trzeba było odnieść się do meritum komentarza?

    Meritum zahacza o temat dość delikatnie, zresztą zgadzam się, więc nie było sensu pisać o tym.

    fałszywe świadectwo” to rozgłaszanie czegoś celem zaszkodzenia komuś.

    Myślę, że nie potrzebnie kombinujesz z interpretacją. “Fałszywe świadectwo”, czyli fałszywe zeznania.

    jakoś nie kojarzę ostatnich produkcji typu dramat sądowy, gdzie by była podobna scena.

    A ukazały się ostatnio takie filmy? Chyba nie ma na nie mody. Nie wydaje mi się jednak, żeby z tego zwyczaju zrezygnowali.

    Like

  8. “Myślę, że nie potrzebnie kombinujesz z interpretacją.”
    OK, ograniczmy się do wymiaru sprawiedliwośći: niby KKK2476 jest proste i po linii, ale jest furteczka w postaci KKK2488 i KKK2499 (http://www.teologia.pl/m_k/kkk1o10.htm). Rozważmy przypadek: jak niby chrześcijanim miałby zeznawać przed reżimowym sądem, który oskarża kogoś o kolportowanie bibuły? Bo ja bym nawet z ręką na Biblii kłamał jak z nut, o ile tylko (mam nadzieję) w podobnej sytuacji nie zabrakłoby mi odwagi. (Ustalmy że byłby to reżim pobożny, a nie np. komunistyczny)

    Like

  9. Teraz cię albo nie zrozumiałem, albo znowu przesadzasz: ja napisałem jedynie, że słowa “Fałszywe świadectwo”, czyli fałszywe zeznania, a nie “Fałszywe zaznania przeciwko komuś”.

    Zresztą, to co przedstawiasz, to jedynie przykład na to, że nie może być praw typu “nigdy nie możesz …”. A mnie tego nie musisz wyjaśniać.

    Like

Comments are closed.