Disney przejął Lucasfilm

Nie wiem skąd takie halo (nawet gazeta.pl publikuje to jako główny nius). Do wszystkich płaczących fanów: przecież te filmy już były dziecinne! Pamiętacie pewne dwa roboty, ewoki albo Jar-Jara?

PS. dorzucam opinia krytyka filmowego Bartosza Czartoryskiego:

Oczywiście jest jeszcze za wcześnie, żeby wydać jakąś konkretną opinię i wyciągnąć daleko idące wnioski, ale sądząc po poziomie epizodów “Gwiezdnych wojen” z numerkami I, II i III, można powiedzieć pół żartem, pół serio, że już gorzej nie będzie i wolno być optymistą.

Przy okazji warto rzucić okiem na źródło tego cytatu.

@Pecet: dałeś się nabrać

Życzliwy zasugerował, aby zerknął na swój komentarz na blogu pewnego obrażalskiego. Jaki komentarz? A ten… Zajrzałem. Okazało się, że właściciel nie zdążył zareagować, bo pojawił się wspomniany w tytule Pecet. Ów pochwalił autora, właśnie za to, że nie usuwa on komentarzy, które godzą w jego poglądy. Dowcip polega na tym, że Torero dokładnie to, właśnie robi (odkąd zjechałem go, bodaj za obrony wiary w UFO). Tyle, że tym razem się spóźnił.

Gratulację Pecet, zostałeś włączony do prywatnego pocztu pożytecznych idiotów T. Sam Torero coś tam namiętnie pisał, ale jako, że posługiwał się swoją zwyczajową nowomową, to niewiele zrozumiałem. Zdaje się, próbował się bronić jakimiś słabym argumentem. Potem się obraził, również w sporym słowotoku. A z tego nauka: heh, nie ufaj trollom? Raczej: nie kram trolla (lekcja również dla mnie obawiam się:/)

Kościół Rzymskokatolicki vs. Maciej Giertych

Jaki fajny artykulik wygrzebałem sobie z mojego pokaźnego zbioru zakładek, który od kilku dni porządkuję. Rzecz dość stara, bo zdaje się z 2007 roku, nazywa się “Darwin ofiarny“. Podtytuł jednak więcej powie o treści: Kościół broni teorii ewolucji przed Maciejem Giertychem.

Jak można się domyślić, publikacja traktuje o sprzeciwie biskupów przeciwko bajdurzeniom wymienionego dendrologa. Trochę rozbawił mnie wstęp, zupełnie jakby autorka zaskoczona była opinią Kościoła Katolickiego, choć być może miała do tego prawo?

Czy Kościół katolicki może bronić Karola Darwina? Tak, i to w Polsce. (…) z inicjatywy abp. Józefa Życińskiego powstał nieformalny front obrony przed ośmieszającymi Kościół teoriami kreacjonistycznymi.

Spodobała mi się jeszcze ta opinia:

Zdaniem dr. Józefa Zona z KUL, wskazywanie na dosłowną interpretację zawartych w Biblii opisów powstania wszechświata może powodować odwracanie się od Kościoła inteligencji i ludzi zorientowanych we współczesnym stanie nauki.

A na koniec jawna niesubordynacja fanatycznego Katolika. Dowód na to, jak to ludzie ślubują być wierni matce Kościołowi, dopóki ta jest zgodna z ich wyobrażeniem. Proszę mieć to na uwadze, gdy ktoś znowu wyskoczy z argumentem, iż dzięki swojej stanowczości religie zorganizowane najlepiej kształtują moralność swoich wiernych.

Maciej Giertych zapowiada, że będzie trwał przy swoim. – (…) Mam do tego pełne prawo i żadna nauka Kościoła mi tego nie zabrania – tłumaczy eurodeputowany LPR.

Oczywiście wiem, że Kościół Katolicki ma swoją własną wersję, jak to ładnie nazwano: ochrzczonej ewolucji. Jestem świadom, że to takie wprowadzanie Pana Boga tylnymi drzwiami. Wolę to niż jawny kreacjonizm, no i nie oszukujmy się, religie nie odpuszczą, więc lepiej, by adaptowały się do Nauki, niż z nią walczyły.

Linki

Wietrzę spisek na joggerze…

Historia zaczęła się jakiś czas temu, od wpisu na temat seo, który był chyba reklamą usług tego rodzaju. Zaraz potem zaczęły się pojawiać blogi reklamowe na głównej. Jeden dajmy na to, o odszkodowaniach, inny o szkole nauki jazdy (nawet ciekawy), jeszcze inny prowadzi lekarz. Czy to przypadek?

W końcu strona z Page Rankiem 5 i możliwością wstawiania dowolnej treści piechotą nie chodzi. A swoją drogą, czy jogger.pl nie miał PG 6, przed kilku laty?

Domyślam się, że publikacja na poziomie 1 nie wchodzi w grę? e.. szkoda. No i zostałem bez pointy. Miałem do wyboru to, albo notkę pt. “Windows robi ci wodę z mózgu”, więc wolałem chwytać masonów za ich reptaliańskie łapy :]

Broken Sword: Director’s Cut

Dostałem tą przygodówkę za darmo. Z okazji jakiejś promocji na GoG-u, jakiś czas temu, ale jakoś nie było okazji do tej pory zagrać. W końcu jednak zdobyłem się na odwagę i zainstalowałem ten klasyk. I tak oto wylądowałem w Paryżu.

Na tym pudełku jest kurz!

Należy pamiętać, że to lekko przerobiona gra z 1996. Współcześnie jednak ujawnia się to jedynie przy animacjach (pikselki), ale da się to przeboleć. Z tego co mi wiadomo, wydano ten tytuł również na tablety, gdzie niskie rozdzielczości już tak bardzo nie przeszkadzają.

Pocięte przez reżysera?

“Directors cut” w podtyle przedstawia się jako rozbudowany wstęp do gry. Kierujemy bezpośrednio dziennikarką Nicole Collard (w części właściwej jest już tylko NPCem). W głównym menu umieszczono też plansze bardzo krótkiego komiksu, traktującego o wydarzeniach sprzed głównej fabuły. Każda z plansz uaktywnia się po przejściu konkretnego rozdziału bez korzystania z systemu pomocy, lub po ukończeniu całości. A jak już przy tym jestem: autorzy w nagrodę za przejście, pochwalili się w długim eseju, wzbogaconym o szkice i zdjęcia, jak przebiegał proces produkcji (w latach dziewięćdziesiątych).

Z czym to się je?

“Broken Sword” to przygodówka bardzo prosta. Zasadniczo każda zagadka ma swoje rozwiązanie na jednym ekranie. W dodatku lokacji często nie można opuścić, dopóki nie sprostamy zadaniu, tak więc zawsze mamy pewność, iż posiadamy wszystkie potrzebne, w danej chwili, przedmioty. Jeśli ta świadomość nie wystarczy możemy skorzystać ze wskazówek.

Ponieważ gra wydaje się wspierać, gadanie aż do wyczerpania wszystkich opcji dialogowych, po jakimś czasie możemy zwyczajnie odczuć znużenie. Ale, na ogół łatwość rozgrywki, humor i nawet ciekawa historia sprawiają, że idziemy do przodu.

Więc to jest o templariuszach?

W “Broken Sword” wcielamy się w postać amerykańskiego turysty George Stobbarta. Unika śmierci w wyniku zamachu bombowego w małej paryskiej knajpce. Bombę podłożył klaun. Po tak traumatycznym wydarzeniu nasz protagonista zdecydował się pomóc dziennikarce Nicole Collard, w ściganiu zbrodniarza. Jednak później historia ta jest dużo bardziej zawiła. Podpowiem, że będziemy ścigać templariuszy (patrz oryginalny podtytuł).

Dodatkowa opowieść Nicole w zasadzie również opiera na ściganiu mordercy (mima tym razem), choć jest mocno zakorzeniona w historii jej ojca. Żałowałem potem, że ten wątek tak definitywnie zakończył się po jednym rozdziale.

Podsumowanie

Sympatyczna gierka. Bardzo ciekawa opcja dla ludzi, którzy chcieli by spróbować pograć w gry typu point and click. Grafika nawet tak bardzo się nie zestarzała (rysowana, 2D). Jako ciekawostkę dorzucę fakt, iż zawiera w sobie kilka wyborów (np. w dialogach, albo w wyborze podejścia do zagadki), które co prawda bardzo na fabułę nie wpływają, ale i tak fajne, że są.

Linki

Słowo na niedzielę #13

Opisywana już na joggerze akcja z bilbordami ateistycznymi. Wpis “To przerażające” jest przejaskrawionym tekstem skierowanym przeciwko przeciwko organizatorom tejże.

Daniel Gadowski, wytknął owym niewierzącym, że protestują przeciwko kontr-plakatom, tymi na którym grożono im śmiercią. A zgromadzony Torero (choć nie umysłem) jakoś nie zacytował kodeksu Rady Etyki Reklamy: reklamy nie mogą motywować do zakupu produktu poprzez wykorzystywanie zdarzeń losowych, wywoływanie lęku lub poczucia strachu, ot widać zapomniał. Autor wpisu przemilczał protesty Katolickich księży i ich deklaracje, w których porównują akcję niemal jako pierwszy krok do palenia kościołów mimo, iż zaczęły się one na długo przed powieszeniem jakichkolwiek bilbordów.

Ja tylko przypomnę: to jedynie plakaty. Nie ma na nich żadnych obraźliwych haseł. Są nawet bardziej neutralne niż podobne z Anglii (Boga prawdopodobnie nie ma. Nie martw się i ciesz się życiem.). A po drugie: jakoś nigdy nie widziałem protestów ateistów przeciwko plakatom czysto religijnym (zwykle wiszącym koło kościołów). Niech mnie ktoś oświeci, jeśli takowe były.

Źródło: “Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę“.

Kościół Katolicki wygłupia się na Filipinach

Filipińskie slumsy: rodziny wielodzietne, po kilkanaścioro dzieci, nastoletnie matki. Powstał pomysł wprowadzenia edukacji seksualnej i darmowej antykoncepcji. A Kościół Katolicki protestuje. Czy ci ludzie ze swoich ambon nie widzą co tam się w tych dzielnicach biedy dzieje? Są głusi na słowa ich własnych misjonarzy?

Materiał dla tych, którym wydaje się, że atakowanie Kościoła, za ich napastowanie świeckiego wychowania seksualnego, jest przejawem znudzenia i ekstrawagancji ateistycznej. Źródło: Filipiny bez antykoncepcji. Jak żyją wielodzietne rodziny w slumsach.

Inni o religii #3

Dzisiaj słowa norweskiego poety Arnulfa Øverlanda:

By investigating Christianity, as well as other religions, one will soon realize there is no limit to the things there are possible to make people believe. It is impossible to come up with an absurdity so grave that people will refuse to believe it (…)

No one demands that the doctrines be given a coat of plausibility, no one is embarrassed that logically they are mutually exclusive.

Jakże prawdziwe. Moje całkowicie nieprofesjonalne tłumaczenie:

Przez analizę chrześcijaństwa, jak i innych religii, szybko dojdziemy do wniosku, że nie ma żadnego ograniczenia co do tego, w co ludzie mogą uwierzyć. Jest niemożliwym wymyślenie czegoś tak bzdurnego, iż żeby nikt nie był w stanie pokładać w tym wiary (…)

Nikt [z wyznawców] nie domaga się chociaż namiastki wiarygodności w doktrynach [religijnych], nikogo nie zawstydza fakt, iż logicznie wykluczają się wzajemnie.

Powyższy cytat pochodzi z wykładu “Chrześcijaństwo – dziesiąta plaga”. Autor został za to oskarżony o bluźnierstwo (jest taki paragraf w norweskim kodeksie karnym) w 1933r. Proces jednak wygrał. Od tamtego czasu, przez jakieś osiemdziesiąt lat, Norwegowie mieli spokój od tego idiotycznego zapisu prawnego.

Linki