Broken Sword: Director’s Cut

Dostałem tą przygodówkę za darmo. Z okazji jakiejś promocji na GoG-u, jakiś czas temu, ale jakoś nie było okazji do tej pory zagrać. W końcu jednak zdobyłem się na odwagę i zainstalowałem ten klasyk. I tak oto wylądowałem w Paryżu.

Na tym pudełku jest kurz!

Należy pamiętać, że to lekko przerobiona gra z 1996. Współcześnie jednak ujawnia się to jedynie przy animacjach (pikselki), ale da się to przeboleć. Z tego co mi wiadomo, wydano ten tytuł również na tablety, gdzie niskie rozdzielczości już tak bardzo nie przeszkadzają.

Pocięte przez reżysera?

“Directors cut” w podtyle przedstawia się jako rozbudowany wstęp do gry. Kierujemy bezpośrednio dziennikarką Nicole Collard (w części właściwej jest już tylko NPCem). W głównym menu umieszczono też plansze bardzo krótkiego komiksu, traktującego o wydarzeniach sprzed głównej fabuły. Każda z plansz uaktywnia się po przejściu konkretnego rozdziału bez korzystania z systemu pomocy, lub po ukończeniu całości. A jak już przy tym jestem: autorzy w nagrodę za przejście, pochwalili się w długim eseju, wzbogaconym o szkice i zdjęcia, jak przebiegał proces produkcji (w latach dziewięćdziesiątych).

Z czym to się je?

“Broken Sword” to przygodówka bardzo prosta. Zasadniczo każda zagadka ma swoje rozwiązanie na jednym ekranie. W dodatku lokacji często nie można opuścić, dopóki nie sprostamy zadaniu, tak więc zawsze mamy pewność, iż posiadamy wszystkie potrzebne, w danej chwili, przedmioty. Jeśli ta świadomość nie wystarczy możemy skorzystać ze wskazówek.

Ponieważ gra wydaje się wspierać, gadanie aż do wyczerpania wszystkich opcji dialogowych, po jakimś czasie możemy zwyczajnie odczuć znużenie. Ale, na ogół łatwość rozgrywki, humor i nawet ciekawa historia sprawiają, że idziemy do przodu.

Więc to jest o templariuszach?

W “Broken Sword” wcielamy się w postać amerykańskiego turysty George Stobbarta. Unika śmierci w wyniku zamachu bombowego w małej paryskiej knajpce. Bombę podłożył klaun. Po tak traumatycznym wydarzeniu nasz protagonista zdecydował się pomóc dziennikarce Nicole Collard, w ściganiu zbrodniarza. Jednak później historia ta jest dużo bardziej zawiła. Podpowiem, że będziemy ścigać templariuszy (patrz oryginalny podtytuł).

Dodatkowa opowieść Nicole w zasadzie również opiera na ściganiu mordercy (mima tym razem), choć jest mocno zakorzeniona w historii jej ojca. Żałowałem potem, że ten wątek tak definitywnie zakończył się po jednym rozdziale.

Podsumowanie

Sympatyczna gierka. Bardzo ciekawa opcja dla ludzi, którzy chcieli by spróbować pograć w gry typu point and click. Grafika nawet tak bardzo się nie zestarzała (rysowana, 2D). Jako ciekawostkę dorzucę fakt, iż zawiera w sobie kilka wyborów (np. w dialogach, albo w wyborze podejścia do zagadki), które co prawda bardzo na fabułę nie wpływają, ale i tak fajne, że są.

Linki