BioShock 2

Witamy z powrotem w Rapture. Minęło jakieś osiem lat od naszej ostatniej wizyty, ale w sumie niewiele tu się zmieniło. Owszem, niby będziesz obserwować świat zza szybki hełmu Wielkiego Tatusia, poruszając się po zupełnie innej części miasta, to jednak do dejà vu zwyczajnie przywykniesz — zakładając, że część poprzednia nie jest ci obca.

Nie ma jak w domu!

Na spotkanie z naszym cichym, acz popularnym obiektem radiowych monologów, tłumnie wybiegną splajserzy. Dołączą do nich problemy z niedoczytującymi się teksturami, lekkimi opóźnieniami w napisach, czy kolejnością plazmidów. Chyba studio “2K Marine” w ogóle nie poprawiło swojego dzieła.

Kontynuując temat zgodności z oryginałem, dalej korzystamy z Komór witalnych (o ile chcemy) i wciąż ma to uzasadnienie fabularnie. Także i druga część jest niestety dość prosta. Nawet na najwyższym poziomie trudności raczej się nie spocimy. No chyba, że trafi nam się ta wyjątkowa sytuacja, gdy nasze kieszenie i magazynki będą puste.

Ale, przejdźmy do nowości.

Jako prototypowy Wielki Tatuś, możesz spożytkować ADAM (ulepszać się). I co ważniejsze; jesteś połączony tylko z jedną, konkretną Małą Siostrzyczką (choć teraz już pannicą), której odnalezienie staje się głównym zadaniem gracza.

A po drodze do tego celu możemy adoptować inne Małe Siostrzyczki (uprzednio wysyłając naszych kolegów po fachu na permanentną emeryturę). Takiego dzieciaka można wysyłać na zbiory, podczas których trzeba je bronić. Wcześniej czy później staniemy przed wyborem (dokładnie tym samym, jak w części pierwszej): być chciwym i zabić córeczkę, czy ją ocalić? Tak jak w prequelu, ma to wpływ na zakończenie (ale nie aż tak wielki jak pewnie było to reklamowane) oraz w bardzo małym stopniu na otaczający nas świat. Niestety ponownie bycie dobrym Samarytaninem nie utrudnia przeżycia. Spokojnie można przejść całą grę korzystając z tylko jednego plazmidu, na co więc wydawać ten cenny genetyczny surowiec?

A trzeba by jeszcze wspomnieć o nowych mieszkańcach podwodnego miasta. Pierwszą ich grupą są tzw. Wielkie Siostrzyczki, kolejną żywe bryły mięśni, najwyraźniej inspirowane Hulkiem. Ostatnią inne prototypy Tatusiów.

Wymienione zabawki

W kwestii oręża: przygodę zaczynamy od charakterystycznego dla ikony serii wiertła. Resztę stanowią wariacje broni z poprzedniej części. Ktoś kto projektował ich rozmieszczenie najwyraźniej nigdy nie grał w tę grę.

Zastąpieniu nie uszły: minigierka w hakowanie (teraz bazuje na refleksie) i aparat fotograficzny (teraz kręcimy filmy). Osobiście, w obu przypadkach, wolałem wersje z części pierwszej.

Podsumowując

Żeby długo nie przynudzać, ujmę to tak: “BioShock” 2 to odgrzany kotlet, ale za to bardzo umiejętnie. Szef kuchni dołączył parę świeżych dodatków. A wśród nich niewspomniany przeze mnie: tryb multiplayer i DLCeki (np. “Minerva’s Den”).

Obecnie grę dostać można za około 30 złotych w pudełku, lub polować na promocje po sklepach online. Jeśli nie grałeś w “BioShock” obejrzyj wcześniej chociaż intro do niego. Parę rzeczy będzie jaśniejszymi.

Polecam, bo jest warto. Choćby ze względu na tematykę: dość ciekawy motyw ojcostwa i jego roli w wychowaniu (nawet jeśli to sztucznie wywołana więź), a w tle pewna pani psycholog starająca się zwalczyć ludzki instynkt jednostki – takie rzeczy tylko w Rapture!

Linki