Dlaczego Bóg się nigdy nie ujawni?

Coś mnie natchnęło. Można by napisać, że otworzyło się Niebo przed mną i prawda została mi objawiona przez anioła, ale bądźmy poważni. Wydaje mi się, że już znam powód dla którego żaden wyznawca nigdy nie udowodni istnienia Boga. Choćby i było to tak proste, jak przywołanie Beetlejuice’a.

No, ale wypada zacząć od początku. Przeglądałem sobie portale informacyjne, kiedy natknąłem się na informację o ataku na obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Starszy pan, wycelował kilka żarówek wypełnionych farbą w znany malunek. Czarna maź jednak rozprysnęła się po ołtarzu, gdyż portret madonny chroniony jest szybą pancerną. Mężczyzna został ujęty i przesłuchany. Wyjawił też co nim powodowało, ale o tym za moment.

Najpierw przedstawię opinię różnych biskupów, księży, zakonników i ludzi związanych ze środowiskami prawicowymi (zapewne wkrótce dołączą do nich politycy). Określi oni ów zamach jako manifestację laicyzacji naszego kraju, zwalczania wpływów Matki Kościoła, jedynej ostoi prawdziwej polskości. Słuchając ich słów, można by odnieść wrażenie, iż ateista, czczący Szatana na co dzień i słuchający Behemota, w przerwach między lekturą Harrego Pottera podniósł swoją rękę na wizerunek Jedynej Prawdziwej Królowej Polski. Z doświadczenia wiem, że te deklaracje będą się powtarzać z kościelnych mównic, nawet pomimo ujawnienia prawdziwych motywów napastnika.

Otóż, owa bestia w ludzkiej skórze, to człowiek wierzący. Nie żałuje swojego czynu. Akcję poprzedził przygotowaniami, czyli między innymi czytaniem Biblii. Trochę też trudno mu odmówić racji w jednej sprawie:

Niech się wstydzą ci, co fałszują Ewangelię – krzyczał, apelując jednocześnie, by czcić Boga, a nie obrazy.

A skoro już o tym piszę: strasznie nie podoba mi się ten zapis w Kodeksie Karnym o obrażeniu uczuć religijnych. Są przecież przepisy na niszczenie mienia, niszczenie zabytków, czy znieważenie miejsca kultu. Nie potrzebujemy jakiegoś durnego paragrafu, służącego do ścigania nieprzychylnych Kościołowi np. artystów.

Wracając do tematu: otóż dlaczegoż to żadnemu Katolikowi, choć zapewne łatwo idzie rozszerzyć to na inne wyznania, nigdy nie uda się uprosić pana Boga do ukazania się? Schowajcie swoje wyuczone rezultaty zmagań pokoleń teologów (jeśli macie takowe). Powód jest prozaiczny: wasz Stwórca, słysząc, co tam niektórzy wygadują, zwyczajnie się was wstydzi. I nie dziwię mu się. Przeto jeśli zechcielibyście mieć możliwe najwierniejszy obraz Jezusa proponuje wzorować się na tych obrazkach.

Linki

24 thoughts on “Dlaczego Bóg się nigdy nie ujawni?

  1. obrazki…ta…zwłaszcza te dzieło

    Bóg się nie ujawni, bo go nie ma, nie istnieje. Bóg chrześcijan to niespójny, logicznie sprzeczny sam ze sobą byt. Ponadto Bóg ten (z perspektywy najczęściej podawanych definicji {bo oczywiście każdy wierzący ma swoją definicję boga}) nie przechodzi testu na problem zła. Nie ma go – ale o tym kiedy indziej na innym blogu :_)

    Like

  2. @Diatryba: owszem sporo, ktoś nawet porównywał to z karami za terroryzm, ale to był czyiś komentarz nawet już nie pamiętam gdzie, więc zostawmy temat. Poza tym, czy te 10 lat, to nie jest maksymalny wyrok, to sąd zdecyduje ile naprawdę dostanie. Zgodnie z artykułem, straty wyceniono na 2 tysiące złotych.

    @n3m0: założyłem, na potrzeby tego tekstu, że Bóg jest. Bo jakby posługiwać się argumentem, że go nie ma, to już nie mógłbym tak zgrabnie spuentować głupoty jego wyznawców.

    Like

  3. Po pierwsze, ateista niewierzący w Boga nie może jednocześnie wyznawać Szatana. Największym zwycięstwem Szatana było przekonanie ludzi, że nie istnieje (i Bóg także). A Satanista natomiast, wcale nie neguje istnienia Boga, tylko całkiem świadomie wybiera sobie obiekt kultu.
    Jako ‘po drugie’ mogłabym napisać, że przecież Bóg niejednokrotnie objawił się (ujawnił), chociażby niektórym świętym ale dla niewierzącego i tak nie będzie to miało żadnego znaczenia przecież 😉

    Like

  4. Jak śmiesz nie dowierzać wszystkim pacjentom szpitali psychiatrycznych!
    I mylisz się, największym zwycięstwem fjdsafsafhjsafjhghsa było przekonanie ludzi, że nie istnieje.

    Zapewne ci, którzy nie ulegli szatanowi, mają jakieś dowody na jego istnienie, co nie?

    W krasnoludki i świętego mikołaja z reniferami też wierzysz? Widzisz, szatanowi udało się przekonać Cię, że nie istnieją. Biedactwo.

    Like

  5. Po pierwsze, ateista niewierzący w Boga nie może jednocześnie wyznawać Szatana.

    Brawo 😉 Twoja wiedza z religioznawstwa przekroczyła poziom nie jednego biskupa.
    Ale wiesz, że ja to ironicznie pisałem o tym ateiście-szataniście.

    Największym zwycięstwem Szatana było przekonanie ludzi, że nie istnieje (i Bóg także).

    A największym jego sprzymierzeńcem w tym dzieje, sam Bóg. Zresztą, jak napisał N3m0, to nie jest prawidłowy argument.

    Jako ‘po drugie’ mogłabym napisać, że przecież Bóg niejednokrotnie objawił się (ujawnił),

    Mogłabyś, ale musiałabyś skłamać.

    Like

  6. Mam :] I to od cholery (aktualnie ze 3 tysiące, a będzie więcej :] )

    A “Jezus na dupie psa” to OIMW real deal, żadne tam fotoszopy. I dlatego jest tak zajebiaszczy :]

    Like

  7. Nie no bądźmy poważni. Na toście czy szybach to są fałszywki. A dupa psa to nie byle co – to prawdziwe, namacalne (kto pierwszy?) doświadczenie :] Musisz uwierzyć :p

    Like

  8. Nieszczęścia, według księży, to jest dopust Boży, więc czemu ubezpieczać kościoły są skorzy? Zamiast z pokorą przyjąć “dary” Zbawiciela, wolą jednak polisę ubezpieczyciela?

    Like

  9. Diatryba: proszę unikaj takiego wyskakiwania jak Filip z konopi z losowo dobranymi słowami kluczami. Ktoś może pomyśleć, że zapomniałeś medykamentów zażyć, czy coś w ten deseń. Ja mogę takie komentarze z czapy zwyczajnie usuwać w przypływie złego humoru.

    Like

  10. Oj, ale jesteś zabawny Sigvatr, hehe! Prawie jak ja? Tytuł “Dlaczego Bóg się nigdy nie ujawni?” jest taki kategoryczny? Przecież można znaleźć ogromny tłum ludzi, którzy “z całą pewnością” będą gotowi przysiąc, że im się “ujawnił”, “objawił”, lub chociaż “szeptał”.

    Wredność mojego charakteru wybiórczo (manipulant jestem i troll?) każe mi zacytować: “Coś mnie natchnęło. Można by napisać, że otworzyło się Niebo przed mną i prawda została mi objawiona przez anioła, ale bądźmy poważni. Wydaje mi się, że już znam powód dla którego żaden wyznawca nigdy nie udowodni istnienia Boga.” oraz “Wracając do tematu: otóż dlaczegoż to żadnemu Katolikowi, choć zapewne łatwo idzie rozszerzyć to na inne wyznania, nigdy nie uda się uprosić pana Boga do ukazania się? Schowajcie swoje wyuczone rezultaty zmagań pokoleń teologów (jeśli macie takowe). Powód jest prozaiczny: wasz Stwórca, słysząc, co tam niektórzy wygadują, zwyczajnie się was wstydzi.”

    Jakie argumenty, takie komentarze.

    Mój komentarz to: “Nieszczęścia, według księży, to jest dopust Boży, więc czemu ubezpieczać kościoły są skorzy? Zamiast z pokorą przyjąć “dary” Zbawiciela, wolą jednak polisę ubezpieczyciela?”

    Jaka jest moc wiary kapłanów, która wymaga asekuracji firm ubezpieczeniowych? Nie wystarczą modły?

    Twój komentarz: “Ja mogę takie komentarze z czapy zwyczajnie usuwać w przypływie złego humoru.” rozbawił mnie i potwierdził, że jesteś rozrywkowym facetem, dawno się tak nie wyrechotałem.

    Czasem sobie myślę, że nadaktywność niektórych antywierzących jest spowodowana jakimś ich wewnętrznym, nieokreślonym niepokojem. Jakby sprawdzali, upewniali się, że nie błądzą. Niejako macają grunt, po którym stąpają i próbują przepędzić przed sobą innych. Aby przetarli szlak, dając dowód, że tędy można przejść. Misjonarze ateizmu?

    Like

  11. Oj, ale jesteś zabawny Sigvatr, hehe!

    Dziękuję, taki był sens w sumie tego tekstu.

    Przecież można znaleźć ogromny tłum ludzi, którzy “z całą pewnością” będą gotowi przysiąc, że im się “ujawnił”, “objawił”, lub chociaż “szeptał”.

    To wiem. Ale to tylko pogarsza sprawę, bo skoro objawia się jednostką, to czemu nie zrobi tego raz a porządnie (co jakiś czas, taniej wyjdzie w sumie i skuteczniej)?

    Jaka jest moc wiary kapłanów, która wymaga asekuracji firm ubezpieczeniowych? Nie wystarczą modły?

    No teraz to faktycznie nabrało sensu. Widzisz, jednak potrafiłeś.

    Twój komentarz: “Ja mogę takie komentarze z czapy zwyczajnie usuwać w przypływie złego humoru.” rozbawił mnie i potwierdził, że jesteś rozrywkowym facetem, dawno się tak nie wyrechotałem.

    Niestety ten tekst nie był żartem, czasem mi się to zdarza, czasem nawet żałuję.

    Czasem sobie myślę, że nadaktywność niektórych antywierzących

    Nie jestem “antywierzącym”. To w gruncie rzeczy przekreśla wszystko co napisałeś dalej. Przynajmniej jeśli chodzi o mnie. Nie przejmuj się, to częsty błąd, ludzie biorą mnie za nie wiadomo co, schlebiają niezasłużenie.
    Ale dla specjalnie dla ciebie, zerknę coś tam dalej naskrobał:

    Jakby sprawdzali, upewniali się, że nie błądzą.

    Nie błądzą. Proces budzenia się z religii zwykle dość dobrze utwierdza człowieka w słuszności jego poglądów.

    Niejako macają grunt, po którym stąpają i próbują przepędzić przed sobą innych.

    Mi się wydaje, że to okrzyk z przodu, zachęcający aby dogonić krzyczącego.

    Misjonarze ateizmu?

    Jeśli nawet (to w sumie błędne mniemanie) to nie z uciechy, czy chęci zysku, jak to jest w przypadku każdej religii, ale raczej walka o normalizację silnie nacechowanego religią życia publicznego (tak, wzoruje się na naszym kraju).

    Like

  12. “skoro objawia się jednostką(om!), to czemu nie zrobi tego raz a porządnie (co jakiś czas, taniej wyjdzie w sumie i skuteczniej)?”

    Próbowałem tak ze sprzątaniem, ale Stwórca ma rację, nie da się “raz a porządnie”.

    “o teraz to faktycznie nabrało sensu. Widzisz, jednak potrafiłeś.”

    Zgadzam się, potrafiłeś pomyśleć, jak dostałeś na tacy, ale jest cacy.

    “Niestety ten tekst nie był żartem, czasem mi się to zdarza, czasem nawet żałuję.”

    Ten “Wysoko Obwiniony” wciąż usuwa egzemplarze po latach testów, zapewne czasem żałuje?

    “Nie jestem … Ale dla specjalnie dla ciebie, zerknę coś tam dalej naskrobał”

    Robisz to z ciekawości, próżności, lub głupoty.

    Na “trójcę” czyli reszt(ki)ę błyskotek twojego intelektu odpowiedziałeś “to nie z uciechy, czy chęci zysku”. Tak, sama prawda, hahaha!

    Like

  13. Próbowałem tak ze sprzątaniem, ale Stwórca ma rację, nie da się “raz a porządnie”.

    Dało by się, a jak nie potrafi, to co nam po takim Bogu?

    Zgadzam się, potrafiłeś pomyśleć, jak dostałeś na tacy, ale jest cacy.

    Sorry, ale nie chcę mi się wiele myśleć nad twoimi tekstami. (*)
    Nie widziałeś, że o religii piszę?!

    Ten “Wysoko Obwiniony” wciąż usuwa egzemplarze po latach testów, zapewne czasem żałuje?

    Nie wiem o co chodzi – patrz gwiazdka.

    Robisz to z ciekawości, próżności, lub głupoty.

    Z uprzejmości. Ale widzę, że ostatnie nie jest znowu złe.

    Na “trójcę” czyli reszt(ki)ę błyskotek twojego intelektu odpowiedziałeś “to nie z uciechy, czy chęci zysku”. Tak, sama prawda, hahaha!

    Nie wiem do czego bijesz i nie chce mi się wnikać (patrz gwiazdka).

    Like

  14. “Sorry, ale nie chcę mi się wiele myśleć nad twoimi tekstami.”

    Przedzieraj się przez życie własnym intelektem, taki dostałeś, z takiego się ciesz zarozumialcze, hehe! 3maj się, chociażby płotu!

    Like

  15. Przedzieraj się przez życie własnym intelektem, taki dostałeś, z takiego się ciesz zarozumialcze, hehe! 3maj się, chociażby płotu!

    Właśnie dlatego. Bo pewnie się zastanawiasz co jest z tobą źle.

    Like

  16. A jednak się odwdzięczyłeś, teraz to ja się uśmiechnąłem, nad tą twoja pseudo-poezją. Którą zresztą sam ocenzurowałeś. Pewnie, ze strachu, że ktoś zechce ci napisać co takiego: przyganiał kocioł garnkowi. Sam bawisz się w “tego mądrego”, zakazując tego innym, którzy mają mimo wszystko rację.

    Like

Comments are closed.