Luźne uwagi o filmie “Prometeusz”

Nie czekałem na ten film. I bardzo mało o nim wiedziałem, aż do momentu gdy w kinie skończyły się w końcu reklamy. Mogłem wówczas zrewidować te wszystkie kreacjonistyczne opinie o nim. Bo ten wątek wydał mi się być jedynym ważnym, przytaczanym przez widzów.

Poniższy tekst jest przeznaczony dla ludzi, którzy już ten film widzieli. Czujcie się ostrzeżeni przed spoilerami. Jeśli kogoś interesuje moja opinia o samym dziele, oto ona: film jest słaby. Miał ambicje na coś większego, poważniejszego, ale po drodze gdzieś to zgubił i zamienił się w raczej mało straszny horror. Ogólnie obejrzeć można, ale z sentymentu dla serii “Obcy”.

A o czym to było?

Fabuła opowiadam o tym jak to grupa naukowców odnajduje mapę, zaproszenie, na pewną planetę, pozostawione na Ziemi przez rasę, która nas stworzyła. Pewność(?) co do tego ostatniego, to w sumie nie wiem skąd im się wzięła (choć widz obejrzał wcześniej przepiękną scenę początku życia).

Uczeni wyruszają więc na ową planetę w kosztownej ekspedycji i nikogo nie interesowało, co kierowało fundatorem. W końcu znajdują mały ośrodek – fabrykę jakiegoś czarnego świństwa, które najwyraźniej jest bronią. Znajdują też jednego żywego przedstawiciela Inżynierów. Itd…

A więc to się podoba kreacjonistom…

Osoby, które widzą w tym manifestację poglądów przeczących teorii Darwina chyba zostały zmylone przez nazwę rasy obcych (Inżynierowie), jaką przyjęto ich tytułować w filmie. Bardziej pasuje Siewcy. Wnioskując po wprowadzaniu i po słowach pokładowego biologa. Innym słowy: żadna ewolucja nie ucierpiała podczas produkcji.

Oko w oko ze Stwórcą

Zignorujmy tamto i przyjmy, że nasi Stwórcy faktycznie nimi są. Zerknijmy na motywację bohaterów, ich nadzieje związane z tym wydarzeniem.

Para naukowców, którzy odszukali mapę, w zasadzie idzie za ciosem, chcą potwierdzić ostatecznie swoją teorię. Stawiają również ważne pytania, np.: po co nas stworzyliście?. Niektórzy recenzenci nawet doszukują się powiązań z jej żarliwą wiarą i jego ateizmem (osobiście tego tak nie postrzegałem).

Fundator ekspedycji ma bardziej praktyczne podejście. Jest ono też najbardziej naiwne. Liczy mianowicie na to, przedłuży swoje kończące się życie dzięki kreatorom. O tym co z tego wyszło to za chwilę.

Kierowniczka zabrała się raczej z obowiązku, ale gdy inni poddają się religijno-filozoficznym nastrojom, ona szuka okazji do zarobku.

Odpowiedzi pod nosem

Poziom techniki zaprezentowany na obrazie pozwala ludziom latać na dalekie planety, oglądać sny, a także zbudować androida, który na pewien sposób jest świadomy. Zadziwiał mnie fakt, iż nikt nie potrafił odnaleźć podobieństwa w tym fakcie do naszego obcego pochodzenia. Reżyser celowo bawił się tym, szczególnie w scenie dialogu Davida z dr Hollway. Dlaczego niby relacje i motywacje ludzie-Inżynierowie miały być inne niż androidy-ludzie?

Rezultat wiary

Moment kiedy obudzili ostatniego obcego bardzo przypadł mi do gustu. Szczera acz interesowna wiara została nagrodzona policzkiem. Pan Weyland popełnił ten sam błąd co większość osób religijnych: poczynił szereg założeń na temat swojego stwórcy. Zupełnie bezzasadnych. Można powiedzieć, że uczynił to z tego samego powodu, co niektórzy wyznawcy: desperacji.

Kończąc

Oczywiście nigdy nie słyszałem prawdziwego kreacjonisty wypowiadającego się na temat “Prometeusza”, głównie dlatego, że w Polsce ich wielu nie ma. I raczej nie komentują premier kinowych pod kątem swoich poglądów. Nie mniej jednak wielu ludzi zapamiętuje z całego seansu ten wątek naszych stwórców. Trudno się dziwić.

Szkoda mi tego filmu. Mogło wyjść z tego coś ciekawego i wartego pamięci, nawet po latach. Słyszałem, że scenariusz był przerabiany i zmieniało się między innymi jego przesłanie. Tak czy siak całość sprawia wrażenie, jakby nikt tego nie przejrzał przed oficjalną akceptacją. Naprawdę szkoda mi tych efektów, czy gry Michela Fassbendera (David).

Linki

9 thoughts on “Luźne uwagi o filmie “Prometeusz”

  1. Film jest słaby, bardzo słaby.
    Nie bardzo wiem jak nawiązuje do kreacjonizmu, ja tam widzę wyraźne odniesienia do panspermii (OK, panspermia ma na bakier, ale nie z ewolucją, a z abiogenezą).
    Film był interesujący i miał sens do momentu, w którym Pani Doktor wygłasza infantylne “This is what I CHOSE to believe”.

    Nobody does that! Nikt nie decyduje, nie “wybiera” w co będzie wierzył. Wierzymy bo zostajemy przekonani przez materiał dowodowy, argumenty czy cokolwiek innego. Wiara NIE jest kwestią wyboru. Jeśli ktoś twierdzi inaczej niech spróbuje wybrać na tydzień wierzyć przykładowo w systemy politeistyczny. Przecież zawsze można zdecydować z powrotem, prawda?

    Oczywiście ateista ginie, pani wierząca przeżywa. I co z kolei znajduję niezwykle zabawnym – leci w kierunku macierzystej planety Inżynierów by ogniem i mieczem odpłacić im za to, że chcieli się ludzi pozbyć. Bardzo “wierzące” podejście.

    Scena z obcym jest IMHO kretyńska. Gdzie w tym wszystkim odnajdzie się Predator i jego rasa?
    Kolejny idiotyzm – budzę się z hibernacji i widzę gościa, który potrafi porozumiewać się w moim języku. Urwanie mu głowy jest przecież logicznym wyjściem z całej sytuacji, prawda?

    W filmie jest jeszcze kilka innych idiotyzmów, ale mi się nie chce. Czas poświęcony na ten film uważam za zmarnowany. I nikomu nie polecam. Nawet efekty specjalne nie powalają specjalnie na kolana. Sentymentu do Obcego nie mam, tak więc naprawdę nie wiem co mną kierowało, kiedy go oglądałem.

    Like

  2. Nie bardzo wiem jak nawiązuje do kreacjonizmu, ja tam widzę wyraźne odniesienia do panspermii

    Owszem, co zresztą wytknąłem. Gdzie kreacjonizm? W insynuowaniu, że to nasi (s)twórcy.

    I co z kolei znajduję niezwykle zabawnym – leci w kierunku macierzystej planety Inżynierów by ogniem i mieczem odpłacić im za to, że chcieli się ludzi pozbyć. Bardzo “wierzące” podejście.

    Ja myślę, że ona straciła wiarę. Lubię oglądać akcje jakie wyprawiają ludzie kiedy okazuje się, że ich modły niewiele znaczą. Czasem rzucają śnieżkami w kościół, czasem coś tam spalą.

    Scena z obcym jest IMHO kretyńska. Gdzie w tym wszystkim odnajdzie się Predator i jego rasa?

    Predator to inne uniwersum. Co prawda zostały połączone w niektórych filmach (ba jest nawet komiks będący połączeniem Obcego, Predatora i Terminatora), ale oficjalny Obcy jest bez Predatorów. I też uważam, że wstawienie Obcego było strasznie na siłę… jeszcze w ostatnim momencie filmu, jakby gdyby ktoś ledwo zdążył na finał.

    Kolejny idiotyzm – budzę się z hibernacji i widzę gościa, który potrafi porozumiewać się w moim języku.

    Może to miało pokazać jak złą rasą są? Albo jak traktują nas nasi miłosierni stwórcy (to opcję lubię najbardziej). Ja bym tam raczej, na miejscu kolesia, był zaskoczony, zniesmaczony… no ale jestem tylko człowiekiem.

    Like

  3. Owszem, co zresztą wytknąłem. Gdzie kreacjonizm? W insynuowaniu, że to nasi (s)twórcy.

    A, to chyba tylko tacy niewyedukowani, co to nie znają pojęcia panspermii.

    Ja myślę, że ona straciła wiarę. Lubię oglądać akcje jakie wyprawiają ludzie kiedy okazuje się, że ich modły niewiele znaczą. Czasem rzucają śnieżkami w kościół, czasem coś tam spalą.

    Predator to inne uniwersum. Co prawda zostały połączone w niektórych filmach (ba jest nawet komiks będący połączeniem Obcego, Predatora i Terminatora), ale oficjalny Obcy jest bez Predatorów. I też uważam, że wstawienie Obcego było strasznie na siłę… jeszcze w ostatnim momencie filmu, jakby gdyby ktoś ledwo zdążył na finał.

    A, chyba, że tak. Nie orientuję się w tym za bardzo i począwszy od gry AvP zawsze miałem wrażenie, że te dwie rasy jakoś tam razem egzystują. Mój błąd.

    Może to miało pokazać jak złą rasą są? Albo jak traktują nas nasi miłosierni stwórcy (to opcję lubię najbardziej). Ja bym tam raczej, na miejscu kolesia, był zaskoczony, zniesmaczony… no ale jestem tylko człowiekiem.

    Raczej nielogiczną. A nielogiczna rasa nie osiągnęął by takiego poziomu rozwoju. IMHO błąd, i to fatalny.

    A ja myślę, że nie. Bo niby dlaczego? Wierzyła, że ci inżynierowie istnieją. Okazało się, że rzeczywiście istnieją. To, że nie przystają do jej wyobrażenia o nich to inna sprawa. Jeśli można mówić o utracie wiary to tylko na rzecz pewności, wiedzy. Moim zdaniem Pani Doktor jest ekwiwalentem tych wierzących, którzy pomimo swych modlitw nie dostają tego, o co się modlą, w związku z czym zaczynają gniewać się na Boga (aka Jezus na krzyżu ;)). I w tym gniewie szarżują na niego z szabelką.

    Like

  4. A, to chyba tylko tacy niewyedukowani, co to nie znają pojęcia panspermii.

    Kreacjonistą wszystko jedno, czy inteligentna istota jedynie zasiała życie na ziemi, czy konkretnie utkała każdego z nas 🙂 No dobra, panspermia ma większe szanse na bycie faktem.

    Raczej nielogiczną. A nielogiczna rasa nie osiągnęął by takiego poziomu rozwoju. IMHO błąd, i to fatalny.

    Czy ja wiem? Może to jedynie jeden fatalny przedstawiciel Inżynierów, reszta była całkiem niezła. Może oszalał. Ja w tym bardziej widziałem pogardę jaką najwyraźniej żywili do ludzi. To by tłumaczyło czemu chcieli zniszczyć Ziemię, może to jakieś ksenofoby (ci konkretni mieszkańcy tej planety).
    Choć pewnie tak na prawdę autorowi scenariusza nie chciało się myśleć nad dialogami “ludzi z ich stwórcami”, o których truło się od początku. No i pomyślał pewnie, że skoro Obce to horrory, to musi być to zły “alien” i gonić panią doktor po statku (“Ósmy pasażer Nostromo” się kłania).

    A ja myślę, że nie. Bo niby dlaczego? Wierzyła, że ci inżynierowie istnieją. Okazało się, że rzeczywiście istnieją. To, że nie przystają do jej wyobrażenia o nich to inna sprawa

    No właśnie, wierzyła, że są dobrzy, że ją pogłaskają i powyjaśniają parę rzeczy. Zobaczyła, że nici z tego. Koniec z wiarą o dobrych pasterzach.

    Moim zdaniem Pani Doktor jest ekwiwalentem tych wierzących, którzy pomimo swych modlitw nie dostają tego, o co się modlą, w związku z czym zaczynają gniewać się na Boga

    Dokładnie.

    Like

  5. Kreacjonistą wszystko jedno, czy inteligentna istota jedynie zasiała życie na ziemi, czy konkretnie utkała każdego z nas 🙂 No dobra, panspermia ma większe szanse na bycie faktem.

    OM :]
    I nie, nie wszystko jedno – kreacjoniści postulują boga-twórcę. Zwolennicy panspermii natomiast postulują kosmiczną propagację życia, czy to przy pomocy inteligentnych istot, czy też przy pomocy zwykłych meteorytów czy asteroid. To są dwie zupełnie odrębne dziedziny, choć ich pole zainteresowań częściowo się pokrywa.
    I owszem – pochodzenie życia na Ziemi z powodu panspermii jest miliony razy bardziej prawdopodobne niż poprzez interwencję istoty rezydującej poza przestrzenią, czasem i logiką.

    Czy ja wiem? Może to jedynie jeden fatalny przedstawiciel Inżynierów, reszta była całkiem niezła. Może oszalał. Ja w tym bardziej widziałem pogardę jaką najwyraźniej żywili do ludzi. To by tłumaczyło czemu chcieli zniszczyć Ziemię, może to jakieś ksenofoby (ci konkretni mieszkańcy tej planety).
    Choć pewnie tak na prawdę autorowi scenariusza nie chciało się myśleć nad dialogami “ludzi z ich stwórcami”, o których truło się od początku. No i pomyślał pewnie, że skoro Obce to horrory, to musi być to zły “alien” i gonić panią doktor po statku (“Ósmy pasażer Nostromo” się kłania).

    No może to i z lenistwa. Tak czy siak – IMHO nielogiczne. Ja rozumiem, że statek transportował śmiercionośną broń na Ziemię i w związku z tym tamci nie byli zbyt przyjaźni nastawieni do ludzi. Ale urwanie głowy po usłyszeniu rodzimego języka jest jednak idiotyczne…

    No właśnie, wierzyła, że są dobrzy, że ją pogłaskają i powyjaśniają parę rzeczy. Zobaczyła, że nici z tego. Koniec z wiarą o dobrych pasterzach.

    Ale ona wierzyła, że istnieją. Ich cechy to była rzecz drugorzędna. Lecąc tam nie wiedzieli, czy inżynierowie w ogóle istnieją czy nie. A w scenie z zebraniem załogi Pani Doktor wyraźnie mówi, że ona WIERZY, że owi inżynierowie istnieją, że przywieźli życie na ziemię i że to o nich były naskalne malowidła.

    Dokładnie.

    Co zresztą jest kuriozalne. Biorąc pod uwagę definicje coponiektórych wierzących, w tym również katolików, Bóg ma PLAN odnośnie wszystkiego. A tu przychodzi taki katolik jeden z drugim, pada na kolana i oczekuje, że stwórca wszechświata i wszystkiego co istnieje zmieni swój plan bo ON, mały katolik, o to prosi. Zabawne.

    Like

  6. I nie, nie wszystko jedno

    Może faktycznie zbytnio uprościłem. Jakoś tak zafiksowałem się na tych “dialogach ze Stwórcami”.

    Ale urwanie głowy po usłyszeniu rodzimego języka jest jednak idiotyczne…

    Może kolo był purystą językowym? 😀
    David przecież mówił czymś jedynie przybliżonym – odtworzonym.

    Ale ona wierzyła, że istnieją.

    Hmm, dla to raczej byli pewni ich istnienia. Ale nie chce mi się oglądać filmu jeszcze raz, aby to sprawdzić.

    bo ON, mały katolik, o to prosi. Zabawne

    Bez tego mało byłoby by wyznawców 😉 to podstawa każdej religii. Sprawy się skomplikowali, kiedy teolodzy zaczęli przypisywać swoim tworom coraz większe moce.

    Like

  7. Może kolo był purystą językowym? 😀
    David przecież mówił czymś jedynie przybliżonym – odtworzonym.

    A jak tak to OK. Też mnie szlag trafia jak słyszę ‘psycholożka’ :]

    Hmm, dla to raczej byli pewni ich istnienia. Ale nie chce mi się oglądać filmu jeszcze raz, aby to sprawdzić.

    E pewni nie byli. Tego ja jestem pewien. Oboje zakładali, że znaki na ziemi prowadzą do Inżynierów, ale pewni nie byli.
    No i nie – nie oglądaj. To by była tortura ::)

    Bez tego mało byłoby by wyznawców 😉 to podstawa każdej religii. Sprawy się skomplikowali, kiedy teolodzy zaczęli przypisywać swoim tworom coraz większe moce.

    Otóż to, a w Chrześcijaństwie to już w ogóle sobie pofolgowali z fantazją. Tak czy siak to jakby bakteria, którą gdzieś tam sobie na lewym palcu hoduję starała się modlitwą zmienić moje plany na weekend. Pędzę lecę 🙂

    Like

Comments are closed.