Warlock: Master of the Arcane

Jeśli zamierzasz nabyć tę grę, to uczciwie ostrzegam, że nie jest warta swojej ceny. Choć bawiłem się dobrze, to płacenie za nią, w porywach nawet 70 PLN, jest rozbojem. Ale zacznijmy od początku.

Krótka charakterystyka

“Warlock: Master of the Arcane” jest strategią turową, w jakiej wcielamy się w króla—maga. W sposób, do jakiego przyzwyczaiły nas już gry z serii “Cywilizacja”, musimy uporać z innymi władykami (rzecz jasna, również czarnoksiężnikami). Mamy trzy rasy do wyboru: ludzi, nieumarłych i szeroko rozumiane potwory. Zbieramy zaś złoto i manę. Dodatkowo jednostki należy wyżywić. A i o badaniach nowych czarów warto nie zapominać.

Rozgrywka skupia się głównie na walce. Opcje dyplomatyczne są dość ograniczone. Nie ma niczego na podobieństwo szpiegostwa i nie możemy wymieniać się informacjami z innymi pretendentami do tytułowego miana. Jeśli nie chcemy tłuc się z innymi graczami, zawsze mamy pod dostatkiem wszelakich wrogich jednostek neutralnych (plus ich leża i miasta).

Mod do Cywilizacji?

Na mapie znaleźć można portale do innych planów (map), wypełnionych silnymi potworami. Nie odkrywamy technologii: opracowujemy czary. Jednostki mogą być ulepszane. Można też zabiegać o przychylność bóstw (i tracić tym samym chody u innego, przeciwstawnego). Ale największa nowość, to fakt, iż miasta rozbudowuje się na heksach dokoła niego – przez to też nie ma żadnych jednostek inżynieryjnych. Jak wspomniałem, gra jest na kierunkowana na prowadzenie bezpośredniej walki.

Więc co tu jest nie tak?

Niestety, produkcja sprawa wrażenie ukończonej niemal w ostatniej chwili. Wygląda jak demo. Właściwie od dema, jakie możecie sobie pobrać różni ją chyba fakt, iż nie ma ograniczenia do stu tur. Nie znajdziemy tu żadnej kampanii, żadnych misji, jedynie grę na losowej mapie.

Sztuczna inteligencja potrafi się czasem mocno wygłupić. Niestety podobnie jest z generatorem map. Niezależnie od rozmiaru zawsze lądujemy przy krawędzi. I dziwnym trafem niedaleko jakiegoś, zbyt silnego jak na początek, monstrum. Brak też wsparcia dla gracza w postaci np. drzewka czarów itp.

Podsumowując

Dochodzimy do momentu, gdzie należy powtórzyć tezę z wprowadzenia, licząc, że czytelnicy zrozumieli co chciałem przekazać. Choć cierpiałem na syndrom kolejnej tury, to mimo to pełną cenę uważam za zbyt wygórowaną. Tak więc: jeśli kiedyś mocno stanieje, to śmiało sięgnijcie. Pod warunkiem, iż lubicie gry strategiczne i nie stronicie od świata wykreowanego na potrzeby “Majesty”.

Linki

One thought on “Warlock: Master of the Arcane

Comments are closed.