Jezusa powtórne przyjście

Przyznam szczerze wątpiłem… wyśmiewałem, ale faktom nie mogę zaprzeczyć: oto nadchodzi apokalipsa. Najpierw Grodzka chciała zostać wicemarszałkiem, papież abdykował, boży gniew w Rosji, a teraz w Norwegii pokazała się na niebie twarz naszego Zbawiciela!

Korzystając z okazji, mała lekcja zdrowego podejścia: warto zwrócić uwagę, co powiedział sam fotograf: Nie widziałem nic na niebie, twarz zobaczyłem dopiero, kiedy przeglądałem zdjęcia w aparacie. Czyli: obrazu nie było na niebie, powstał dopiero na kliszy (np. przez za długi czas naświetlania, rozmazanie jakiegoś obiektu etc.).

A ponadto: zajrzałem sobie na oryginalną stronę niusa. Autor portretu, wbrew pozorom, wcale nie jest naiwny. Zdaje sobie sprawę, że jest to złudzenie (zresztą nie pierwsze w jego karierze). Nawet nie ma skojarzeń z najsłynniejszym Nazarejczykiem. Po prostu wrzucił to jako ciekawostkę na Facebook. I wywołał małą burzę.

5 thoughts on “Jezusa powtórne przyjście

  1. @quest: według niego, wszystko zaczęło po wrzuceniu fotki na Facebooka. że ludzie zaczęli niby to ożywienie komentować. Pewnie wtedy ktoś przesłał to zdjęcie do tabloidów.

    Like

  2. Czyli: obrazu nie było na niebie, powstał dopiero na kliszy

    Może być tak, że skupiając się na kolorowej zorzy w momencie robienia zdjęcia, można za pierwszym razem przeoczyć zwykłe szare fragmenty, a później powstaje tzw. efekt “mistrza drugiego planu” 😉

    Like

Comments are closed.