Trudi Canavan – Trylogia Czarnego Maga

Na “Trylogię czarnego maga” składają się następujące pozycje: “Gildia magów”, “Nowicjuszka” i “Wielki Mistrz”. Choć książki kojarzę z półek księgarni, to jednak w sumie dość mało się o nich słyszy. Przynajmniej ja mało o nich słyszałem. Kilka ciekawych pomysłów w bardzo infantylnym ujęciu.

Fabuła

Fabuła jest dość prosta: oto biedna dziewczyna, na co dzień żyjąca w ubogich dzielnicach wielkiego pięknego miasta, okazuje się mieć spore zadatki na maga. Wprowadza to jednak mnóstwo zamieszania, także polityczno-obyczajowego. Powszechnie przyjęło się bowiem sądzić, iż biedota nie ma żadnego związku z magią. Pomijając coroczne organizowane przez Gildię Magów czystki w slamsach. Skracając całą tę historię napiszę: że Sonea ukrywa się przed mistrzami wiedzy tajemnej, podczas gdy ci muszą ją prędko znaleźć, nim jej nieokiełznana moc spopieli stolicę. A to dopiero pierwsza część trylogii.

Swoiste postrzeganie fantasy?

Jak wspomniałem dzieło skierowane jest raczej do młodszego odbiorcy. Choć poruszono w nim kilka dojrzałych tematów, to jednak osoby starsze raczej powinna odrzucać skłonność autorki do cierpliwego tłumaczenia motywacji każdego kroku bohaterów i ich uczuć. Irytujący jest też słowniczek obcych pojęć, jaki pisarka sobie utworzyła i wytrwale używa w powieści, mimo iż wiele z tych wyrażeń ma zupełnie normalne synonimy. Czyżby powieść fantasy oznaczała dla niej przyzwolenie na radosne, acz zrobione na siłę słowotwórstwo?

Infantylność wyraża się również w przedstawianiu poszczególnych klas społecznych. Bogacze są raczej dekadenccy i niezbyt rozgarnięci. Natomiast pośród ubogich szlachetność jest czymś nagminnym. Aż dziw, że król woli władać domami. No i Złodzieje, wbrew nazwie, to całkiem porządne chłopaki.

Logika jaka kieruje dorosłymi ludźmi, w dodatku wykształconymi, w powieści zupełnie mnie zdumiewa. Jeszcze jestem w stanie zrozumieć uprzedzenie arystokracji do biedoty. Ale tego, że magowie wyparli i zakazali nauki tzw. wyższej magii, bo bali się jej konsekwencji, zrozumieć nie potrafię. Ale jakby tak spojrzeć, to tu niedaleko pisze paru ludzi, którzy wolą schować głowę w piasek, w strachu przed boleścią prawdy, niż się z nią mierzyć…

Na koniec coś, co jest ostatnio modne

Jako, że tworzenie dla młodzieży zobowiązuje, autorka zdecydowała się napisać nieco o osobach homoseksualnych. W pierwszej powieści wątek ten jest delikatny, ale w kolejnych, pisarka sobie nie żałowała. W trylogii przedstawiono chyba cały zarys problematyki. Od urzędowego ścigania i karania homoseksualizmu, ignorowania problemu, ostracyzmu wobec gejów, do radosnej akceptacji tego rodzaju skłonności.

Sypnij pan plusem

Trzeba jednak oddać pani Canavan, iż przemyślała swoją powieść. Nie ma tu żadnego fabularnego diabełka z pudełka, wszystkie wydarzenia wynikają z poprzednich. Nie ma nagłych objawień. Umiejętne manipulowanie faktami może zwieść niejednego czytelnika i wywrócić jego podejrzenia względem niektórych osób. A książkę czyta się lekko. No i miała też kilka ciekawych pomysłów, ot choćby całkiem logiczne podejście do działania czarów.

Podsumowanie

Podobno te książki są bardzo popularne i poczytne. Nawet przeczytałem opinię, jakby pani Canavan była królową literatury fantasy. Jeśli jest to prawdą, to zaprawdę ciemne chmury zawisły nad jej królestwem. Lub w wersji bardziej optymistycznej dałem się nabrać na marketingowy bełkot. Nie polecam nikomu, kto ma już za sobą edukację w szkole podstawowej.

Linki

8 thoughts on “Trudi Canavan – Trylogia Czarnego Maga

  1. “magowie wyparli i zakazali nauki tzw. wyższej magii, bo bali się jej konsekwencji”

    Nie wiem, czym jest wyższa magia w tym swiecie, ale wspominając “Pana Lodowego Ogrodu” wyobrażam sobie, jakie mogą być konsekwencje (spopielenie stolicy przy nich to drobiazg) Zjeżdżając fantastyki: znasz argumenty jakie byłyby konsekwencje powszechnego dostępu do “magii chemicznej” (narkotyki) lub “magii palnej” i czemu nasze Gildie ich zakazują 🙂 O, a już magia atomowa i biologiczna, to dopiero jest ściśle pilnowana…

    Like

  2. Wolno się o tych magiach zakazanych uczyć, w ograniczonym stopniu wolno je używać. Tymczasem niektórych książek pod groźbą spalenia na stosie nie wolno w ogóle czytać, ale to wieści z innej “gildii”, ze ździebko innej epoki.

    Like

  3. Ejdzej: dziękuję za komentarz, ale nie obrażając cię, piszesz bez znajomości tematu. Ładnie to tak? Choć ja nie znam “Pana Lodowego Ogrodu”, ale to mi chyba nie jest potrzebne? Wyjaśnijmy, co działo się u pani Canavan. Ostrzegam jednak, że mogą być małe spoilery.

    SPOILERy:

    Więc: Magowie mogą bazować na swoich naturalnych rezerwach, ale to śmiesznie małe wielkości w porównaniu z tym, co daje im Wyższa Magia. Pozwalała ona na zebranie potężnej ilości mocy – głównie z innych żywych organizmów, także bez ich zgody. Dawała też kilka innych pobocznych, acz już nie tak niszczycielskich możliwości (jak np. telepatię bezpośrednią, przesłuchiwanie itp). Była ona bardzo powszechna, dopóki pewien uczeń nie przesadził i wypowiedział reszcie Gildii wojnę. Jak go w końcu ubili, to w strachu przed jego potencjalnym następcą, kompletnie zakazali jej nauki (trochę to trwało, ale tak wyszło). Mało tego, zapomnieli o niej, zachowali jednak mgliste wspomnienie o “mrocznej magii”. Czemu uważam, że to kretyńskie? Bo magia ta była znana także poza Krainami Sprzymierzonymi. Np. w takiej Sachace, gdzie na pustyni żyli sobie Wyrzutkowie. Byli oni magami, którzy podpadli władcy, więc nie mili w zasadzie nic do stracenia. I wiesz co? Kilku z nich praktycznie podbiło całą Kyralię. Całe państwo. Pozabijali większość magów, ludność cywilną itp. A kto ich powstrzymał? Ano jeden koleś, którzy już jakiś czas wcześniej złamał zakaz nauki czarnej magii i mógł z nimi skutecznie walczyć.

    Morał zatem brzmi: konsekwencje chowania głowy w piasek są znacznie poważniejsze niż jeden wyskok od czasu do czasu. (Bo) Zatajenie czegoś przed światem nie czyni nas bezpiecznymi.

    Tak dla przykładu: chyba nie wydaje ci się, że narkotyki robić umie jedynie kilku farmaceutów na świecie? albo, że mało osób zna sposoby otrzymywania bomb? Co do broni biologicznej, to muszę cię zmartwić, bo używano jej już w starożytności na długo przed odkryciem bakterii. Tyle na ten temat.

    Wolno się o tych magiach zakazanych uczyć, w ograniczonym stopniu wolno je używać.

    Mroczna magia była całkowicie zakazana w ówczesnym świecie w tak zwanych Krainach Sprzymierzonych.

    Like

  4. Grr, napisałem się komentarza i kliknąłem gdzie nie trzeba, więc mi go zjadło. Za to zyskałem okazję się dopytać (bo może tu tkwi nieporozumienie): czy “kretynizm” nałożenia embarga na zakazaną wiedzę dotyczy niewiarygodności psychologicznej takiego rozwiązania (czyli idzie na konto autorki) czy też braku dalekosiężnego myślenia u magów (i idzie na ich konto, bo akurat magowie-kretyni jej pasowali do układanki obliczonej na 3+N tomów, jak to zwykle cykle się planuje)? Jeśli to pierwsze, to trzeba mocniej wbić kołek do zawieszania niewiary i uznać, że mogło dojść do takiej próby zagonienia dżina do butelki (nieudanej i tak, skoro gdzieś ta wiedza została). U nas przecież też takie ciągoty planują, żeby wspomnieć wszystkie naiwne apele o powszechne rozbrojenie. Ale połowa klasycznej fantasy też jedzie na podobnym motywie, od Władcy Pierścieni przez Ziemiomorze po Harrego Pottera. Masz tą przewagę, że wiesz o czym piszesz (ja mogę tylko snuć analogie, ze znanych światów magicznych, realistycznych i całkiem realnych), ale to co Ci się nie podobało można by też odczytać na korzyść książki, która w ten sposób pokazuje nieskuteczność strusiej polityki.

    Z dzieł gdzie magowie prawie w ogóle się nie ograniczali (lub nie podlegali sensownym ograniczeniom braku “many” mogę wymienić chyba tylko “Ruch Generała” Dukaja.

    Like

  5. Grr, napisałem się komentarza i kliknąłem gdzie nie trzeba, więc mi go zjadło.

    Ja polecam na coś takiego:
    https://addons.mozilla.org/en-US/firefox/addon/lazarus-form-recovery/
    Nie sprawdzałem, czy są takie dla innych przeglądarek.

    czy “kretynizm” nałożenia embarga na zakazaną wiedzę dotyczy niewiarygodności psychologicznej takiego rozwiązania czy też braku dalekosiężnego myślenia u magów

    Oba 🙂

    Jeśli to pierwsze, to trzeba mocniej wbić kołek do zawieszania niewiary i uznać, że mogło dojść do takiej próby zagonienia dżina do butelki

    No właśnie tego zupełnie nie potrafię.

    Ale połowa klasycznej fantasy też jedzie na podobnym motywie, od Władcy Pierścieni przez Ziemiomorze po Harrego Pottera.

    Nie, to co innego. W tamtych masz zakazaną magię, nikt jej wypiera z istnienia przez niemówienie o niej. Np. w Harrym Potterze, była uczona obrona przed czarną magią i byli magowie, którzy tylko tym się zajmowali.

    ale to co Ci się nie podobało można by też odczytać na korzyść książki, która w ten sposób pokazuje nieskuteczność strusiej polityki.

    No tak, taki jest zdaje się morał, ale samo występowanie tego problemu, świadczy o infantylności tych powieści.

    Like

  6. Dobrze sie czyta, chociaz trochę, hm, za mało ponure. Są niebezpieczne sytuacje i sporo pojedynków ale jakoś większość kończy się dobrze.

    Bonus za przedstawienie dośc samodzielnej i zdecydowanej bohaterki. Jest jeszcze ‘prequel’ do serii, całkiem dobrze się wpasowuje w serię.

    Like

  7. Bonus za przedstawienie dośc samodzielnej i zdecydowanej bohaterki.

    Musiała taka być, w końcu nie pochodziła z domów, jak te ciepłe kluchy, jej koleżanki i koledzy ze szkoły 🙂

    Like

Comments are closed.