Re: Misjonarskie cuda wiary w ateizm?

Kris skrobną przed chwilą małą notkę, ze swoimi przemyśleniami na temat tzw. misjonarstwa ateizmu. Jak każdy, kto boi się zrównania z ziemią, zablokował sobie komentarze. To chyba nie pierwszy taki wyskok z jego strony, więc tutaj mój osobisty apel: nie idź proszę tą drogą. Jeśli atakujesz innych, zarzucając im brak logiki, miej chociaż odwagę (i sensowne argumenty), do obrony swego stanowiska. A teraz kilka drobniaków ode mnie:

Czy żaden Misjonarz Ateista jakoś nie zauważa, że żądanie od ludzi wierzących dowodu na istnienie Boga jest skrajnie nielogiczne.

Nie. Przyjęta w Nauce konwencja i logika wymaga, aby każdy kto coś twierdzi, musiał to udowodnić. Twierdzisz, że jest Bóg, ok, to udowodnij. Czemu niewierzący nie muszą udowodniać nieistnienia Boga? Też z powodu zdrowego rozsądku: można by zarzucić ich koniecznością wykazania nieistnienia nieskończonej ilości przedmiotów i bytów. No i pamiętajmy o brzytwie Ockhama.

Co to by była za wiara gdyby istniał dowód?

Wiara, wiarą – niech sobie będzie, nikomu nie przeszkadza, w co tam sobie wierzysz. Problemy zaczynają się, gdy ta wiara zaczyna wpływać na rzeczywistość. Np. ingerencja kościołów w programy nauczania, prawo, nasze finanse i życie prywatne. Stąd też bierze się walka o sekularyzację Państwa i jego przejawów, np. edukacji. A jednym z przejawów tej małej wojenki, jest domaganie się dowodów tych wszystkich objawiań i istot.

Sugeruję każdemu Misjonarzowi Ateiście rozpoczęcie kursu logiki, od przedszkola.

Nie Kris, to ty masz tu braki.

Jakże silna jest wiara w cuda u Misjonarzy Ateistów, na przykład w Wielki Wybuch.

To nie jest wiara! Wielki wybuch ma silne podstawy naukowe nieuku! Przepraszam, za ten napastliwy synonim, ale uważam, że jego użycie jest uzasadnione. Szczególnie po czymś takim: [Wielki Wybuch jest] niezgodny ze znanymi prawami.

Abiogenezy też dotąd nie zaobserwowano i nie można jej odtworzyć w laboratorium

Masz tutaj pewnie na myśli “biogenezę”. BTW. eksperyment Stanleya Millera.

Wiara w te (i inne, nie wymienione tu cuda) i, stawia ateizm w tym samym szeregu z religią

Swego czasu Tdudkowski napisał pewną notkę: Chrześcijańska modlitwa jako narzędzie polityczne. Pewny jej fragment bardzo pasuje do tego cytatu. N3m0 też mógłby dodać co nieco od siebie w tym temacie, ale nie umiem wskazać ci konkretnych tekstów.

Komentarz do całości

Być może tekst pana Krisa jest swego rodzaju prowokacją. Stekiem bzdur, jakie on napisał, aby stanąć obok i wyśmiać: patrzcie na tych, co się dali nabrać. W końcu niedawno był pierwszy, może więc poślizg wydawniczy. Bardzo chciałbym zresztą, żeby tak było, bo to przywróciłoby mi wiarę w ludzi. Nie pierwszy raz spotykam się z przypadkami takiej ignorancji w temacie Nauki, na rzecz religii (Wiary), ale zwykle pochodziły one od osób, które nie miały szans na rzetelną edukację. W Polskiej szkole, choć różowo pod tym względem może i nie jest, to i tak nie jest aż tak źle aby dojść do stwierdzeń, do jakich doszedł autor.

Nawet jeśli tekst “Misjonarskie cuda wiary w ateizm?” jest prowokacją, a ja dałem się złapać, to i tak dobrze wiemy, że myśli jakie zostały tam zawarte, tu i ówdzie się na Świecie pojawiają. Dlatego uważam, że nie na darmo zmaltretowałem swoją klawiaturę i dałem się złapać specjalnie.

Kris wydaje mi się tutaj wierzącym, który nie bardzo rozumie istoty konfliktu Wiary z Nauką. Braki w wykształceniu powodują, iż wiara nie różni się w jego opinii (ja tak to widzę) od twierdzeń naukowych. Jego zagubienie uwidacznia się w nieznajomości prostego faktu: istotą każdej dziedziny wiedzy jest możliwość zakwestionowania jej i żądania dowodów. Zupełnie inaczej niż z wiarą, gdzie wątpliwości świadczą o słabości wiernego. A same dowody naukowe są na wyciągnięcie ręki (odnośnie Wielkiego Wybuchu mogę polecić “Krótką historię czasu“).

Źródło: Misjonarskie cuda wiary w ateizm?

17 thoughts on “Re: Misjonarskie cuda wiary w ateizm?

  1. Również +1.
    Jego braki w logice objawiają się również w tym, że nie jest w stanie zrozumieć, iż wiedza to podzbiór wiary. I że Mojżesz, Abraham i kążdy inny, kto miał do czynienia z Bogiem bezpośrednio, miał dowód na jego istnienie i jakoś nie zabrało mu to wiary.

    To co prezentuje diatryba to skrajny przykład kiepskiej apologetyki sugerującej, jakoby wiara WYMAGAŁA niewiedzy. Co jest nieprawdą.

    Pomijam fakt, że wiara nie jest cnotą i ustalanie swoich przekonań bez wymagania niezbędnych ku temu dowodów głupie i naiwne jest.

    I na koniec – można zapętlić drani, postawmy Chrześcijanina o poglądzie kkk i takiegoż Muzułmanina i niech dochodzą, czyja wiara jest ‘prawdziwa’ :]

    Z góry jeszcze zapowiadam, jak ta nazistowska szumowina się tu pojawi nie zamierzam z nią dyskutować.

    Like

  2. A ‘ateizm to też wiara’ jest poruszony w odcinku 24 mojego bieżącego cyklu. Niestety nie mogę wszystkiego naraz wrzucić :}

    Like

  3. BTW tak, gość jest nieukiem jak sam skurwysyn. Nie dość, że tak jak napisałeś Sigvatr, to prawda, nie dość, że gdyby ten wierszokleta od siedmu boleści przysiadł troche dupy nad książkami to sam mógłby potwierdzić BB, to jeszcze wbił sobie do tego swojego pustego łba, jakoby Stalin, Mao czy Hitler zabijali ludzi przez ateizm.

    Takich debilizmów nawet się nie chce komentować – ten człowiek jest poza zasięgiem logiki, nauki i zdrowego rozsądku. Przypomina mi nieco Brożyńskiego z tym jego bełkotem…

    Like

  4. Wszystko fajnie, tylko gdyby ktoś tak zareplikował w przeciwnym kierunku, to by się to nazywało “ból dupy” we współczesnym slangu sieciowym. Przy okazji chciałbym zareklamować swój planowany cykl filozofii maszyn Turinga: będzie krótszy, zostały jeszcze 3 odcinki :> Miłego przetwarzania i oby wam tasiemki się nie zacinały!

    Like

  5. Po przeczytaniu nowej notki na stronie głównej dochodzę do wniosku, że to nie kretyn, tylko troll. Zobaczcie, jak z podpierania się nauką przeszedł do pogardy nią.

    A co do Ciebie @n3m0, zdajesz sobie sprawę, że gdyby Dawkins stosował identyczną retorykę, to nikt by go nie słuchał? Obelgami nic dobrego nie zdziałasz, szybciej w końcu komuś zajdziesz za skórę i Cię pozwą. Popieram Twoją misję uświadamiania ludzi, ale nie narzędzia, które stosujesz. IMHO miliard razy lepiej jest odbić piłeczkę jednym celnym argumentem – jeśli druga strona go nie zrozumie, świadczy to tylko o niej, jeśli zrozumie – zrobi się jej głupio i będzie EOT.

    @edit:

    Apeluję, żeby nie karmić trolla KKK.

    Like

  6. @d33tah: możesz nie mieć pełnego obrazu sytuacji. Ja też bym nie pisał tego, co piszę, gdyby nie historia wcześniej.
    Pomijam już fakt, że wyskoczył z tezą, jakoby ofiara była winna temu, że oprawca ją gnębi. Ale ewidentnie wyzywał mnie i poniżał. Dlaczego miałbym szanować czy przejmować się kimś takim? Na początek dostał dozę kredytu i szacunku. To, że wsadził se to w zadek nie jest już moją winą…

    I tak, zgadzam się. To trol.

    Like

  7. Bo tak naprawdę to już naprawdę gubię się. Przychodzi obvieśny trol, olewam. Przychodzi taki kkk i zaczyna dyskusję w miarę normalny sposób – traktuję z odpowiednim szacunkiem, odpowiadam, odpisuję do momentu, w którym dalsza konwersacja nie ma już sensu bo widać, że to trol, że celowo bruździ i że generalnie właśnie zmarnowałem kolejne minuty na odpisywanie komuś, kogo to całkowicie nie obchodzi. Kto w dodatku nie widzi nic złego w zwyzywaniu osoby w odpowiedzi na krytykę nie siebie, a swoich poglądów. To też źle.

    Moja seria powoduje autentyczny ból dupy wielu katolickich troli, wliczając w to NRD-owskie kalkulatory wyzywające innych od bardziej zaawansowanych zabytków techniki. Zammera ze swoich subskrypcji usuwałem już ze dwadzieścia razy, a ten katolicki trol wraca do mnie i z uporem godnym lepszej sprawy subskrybuje mojego bloga.

    To co ja mam zrobić z tymi trolami? Tak źle, tak niedobrze…
    A przecież ciężko oczekiwać, by w rozmowie o trolu nie nazwać takiej jednej gnidy z drugą po imieniu… bo to jest autentyczne bycie gnidą. Jeśli mnie ktoś wkurza czy nie interesuje, to go nie czytam. A te bezmózgie wypierdki niewykształconych porażek rodzicielskich za punkt “honoru” ustaliły sobie by udowodnić całemu światu ponad wszelką wątpliwość, że można przebijać kolejne dna i zachowywać się jak ostatnie ścierwo (cześć Zammer) tylko dlatego, że Internet na to pozwala. A w realu to grubaski, kujonki i inne nieudacznictwo, pokraczne i godne pożałowania.

    Jeśli masz dobrą receptę jak się z tym ścierwem obchodzić – serio poproszę. Bo czego już nie próbowałem – wszystko zawiodło. Ich bezwartościowe życie jest warte funta gnoju, każda minuta mojego czasu, którą spędzam na użeranie się z nimi, jest minutą straconą wielokrotnie.

    A co do Dawkinsa – gdy Dawkins się zorientował, że ma chrześcijańskie trole w domu, wypieprzył ich na zbity pysk 🙂

    Like

  8. Dzięki za wsparcie.

    A ‘ateizm to też wiara’ jest poruszony w odcinku 24 mojego bieżącego cyklu. Niestety nie mogę wszystkiego naraz wrzucić :}

    Pamiętam, że już kiedyś coś o tym pisałeś, ateizm to jest “izmem”, czy jakoś tak:)

    Co ciekawe @KKK, zedytował swój tekst, nie jako w odpowiedzi do mojego. Obawiam się, że jednak wiele nie zrozumiał i powołuje się na jeszcze dziwniejsze argumenty. W dodatku skrobnął coś na kształt wiersza, również będącego aluzją do mnie (ależ mi to schlebia), w którym nazywa mnie niebezpiecznym fanatykiem. Bez komentarza.

    @Kris:
    Co do monologów. Wystawiasz je publicznie, nie oczekuj, że ludzie nie będą na to reagować. Choć tutaj również skłaniam się do opinii przedmówców, iż na to właśnie liczysz, z pewnego rodzaju niezdrową fascynacją.

    Like

  9. Tak, ateizm nie jest ‘izmem’.
    Co ciekawe kkk brnie dalej w te swoje dyrdymały i wyzywa i w dalszym ciągu obraża. No i kłamie. Biedak się na ofiarę robi, podczas gdy to właśnie on jest sprawcą całej tej głupoty. Olać kretyna.
    No i oczywiście, że liczy. W końcu kilka notek już w odpowiedzi napisał. Ale kalkulator, więc zaraz się odezwie. Bo niby ‘sam ze sobą’ gada. Dosłownie gimnazjum.

    Like

  10. Tak, ateizm nie jest ‘izmem’.

    Miałeś na to dłuższy tekst, możliwe, że w komentarzu. Zresztą, mniejsza z tym.

    Olać kretyna.

    Nic dodać nic ująć.

    Like

  11. @d33tah: odnośnie troli, bo mamy tu przykład, może mi poradzisz, bo autentycznie mam zgryz. Otóż kolega [nie mój, tak się mówi], który się tu udziela, dostał u mnie bana, między innymi za wyzywanie mnie, manipulacje i ogólne trolowanie. Generalnie wystawiał bardzo kiepskie świadectwo swoim rodzicom i “wychowaniu” jakie otrzymał. A którego raczej nie otrzymał. Generalnie wynika z tego, że prali go kablem przez całe dzieciństwo. Albo jakiś taki ekwiwalent takich metod wychowawczych.
    Lepiej – przy okaji jakichś 20 przypadków ta intelektualna pokraka słyszała ode mnie, że nie rozmawiam z nią i nie mam ochoty, by w ogóle otwierał swój parszywy pysk w moją stronę. Tak jak nie rozmawiam z menelami pod monopolem tak samo, a nawet bardziej, brzydzę się rozmową z nim. Mimo tego ten wypierdek podwarszawskich wieśniaków uparcie i uparcie i uparcie stara się wciągnąć mnie w jakieś dyskusje, cytuje mnie, odpowiada na moje notki i generalnie robi wszystko, żeby trolować mnie i mojego bloga.

    Poradź. Czy mam może poprosić sigvatra, żeby tego katopajaca zablokował na swoim blogu gdyż nie można normalnie rozmawiać, czy też może mam się poddać debilowi i olać tutejszy blog (bo przecież z definicji w Towarzystwie półgłówków przebywać nie chcemy).

    Czy może udać się po pomoc do retoryki odpowiedniej i zwyzywać jak ostatnią szmatę, którą jest?

    Mam jeszcze jedną opcję, ale szczerze wolałbym nie wkładać rąk w jego żałosne życie. Wolę się trzymać od niego jak najdalej. Problem jest w tym, że ten wypierdek i dziedzic chujowej spermy nie rozumie prostych próśb i za punkt “honoru” postawił sobie trolować mnie do upadłego. Czy zatem jego brak zasad moralnych, brak wychowania, chujowe dzieciństwo w patologicznej rodzinie i posiadanie takowejż aktualnie usprawiedliwiają moje ewentualne poczynania w celu zatrucia mu tegoż do reszty w ramach spłacenia tego kredytu, który u niego zaciągnąłem przez jego trolowanie?

    Like

  12. Powiem tak – albo to, co robisz, sprawia Ci frajdę i rób wtedy cokolwiek chcesz (bo i tak będę się raczej trzymać z dala tej formy), albo szkodzi Twojemu zdrowiu. Sam się nad tym zastanów.

    Moja obserwacja jest taka – czujesz misję (przekonywania ludzi do ateizmu? ośmieszania religii?), starasz się ją realizować. Na Twoim blogu nieraz znalazłem rzeczy po prostu ciekawe. Ale przeglądając komentarze, patrząc na tę metadyskusję, odechciewało mi się, toteż nie zaglądam tam za często. Szczególnie zapadły mi w pamięć perełki pt “kłotnia n3m0 z torero”.

    Nie kumam, czemu to tak istotne, mieć tutaj ostatnie słowo. Widać, że podchodzisz do sprawy bardzo agresywnie i wcale Ci się nie dziwię, niejednej osobie by żyłka pękła. Ale jak dla mnie, to jest dobry powód, żeby sobie dać spokój. Mimo wszystko, nie popieram tego, żebyś kompletnie opuścił Joggera czy nawet przestał publikować na głównej, ale – do cholery – zauważ, że te dyskusje u Ciebie w komentarzach są na żałośnie niskim poziomie i chociażby odzywając się do niektórych osób, dodatkowo ten poziom zaniżasz.

    Daje mi do myślenia styl retoryki kkk, którego nie pochwalam, ale IMHO i tak wygrywa on z Twoim – gość zamknął możliwość komentowania, więc dodatkowo Was skutecznie sprowokował i patrząc na tę agresję, mam wrażenie, że on tylko na ty zyskuje. Nawet nie jestem tak naprawdę pewien, czy on faktycznie wierzy w to co mówi, czy tylko chce wbić w kij w mrowisko. Dla zabawy. Podczas gdy Ty, n3m0, tracisz zdrowie odpisując. Wrzuć na luz. Może po prostu publikuj to, co publikujesz i olej komentarze.

    Like

  13. Ale ja nie piszę o kkk teraz.
    Zresztą – to jest właśnie problem z wkurwiającymi trolami. Zastanów się czy poziom komentarzy u mnie na blogu jest przez to jak ja odpowiadam, czy może przez to jak ludzie tam komentują?

    Rozumiem, że możesz nie śledzić bloga od deski do deski, ale w przeciągu ostatniego miesiąc olaeł przynajmniej 20 komentarzy troli, które były albo debilnie głupie, albo nic nie wnosiły to tematu, albo godziły bezpośrednio we mnie (typu wyzywanie).

    Czuję się teraz tak kurewsko bezsilny, że aż brak słów. POjebnae trole typu ejdzeja czy kkk sprawiły, że COKOLWIEK napiszę, czy nie napiszę, czy odpowiem czy nie odpowiem – w oczach postronnych, takich jak Ty, winny jestem JA. Słowem cokolwiek nie zrobię i tak wszyscy na około macie bata, którym można mi przyłożyć.

    POwiedz – jeśli nie interesuje Cię jakiś blog, jeśli nie zgadzasz się z czyimiś poglądami – wchodzisz tam i specjalnie komentujesz starając się celowo wkurzyć autora? A jak autor po czterdziestym razie odpowie Ci zgodnie z tym, czego się dopraszasz, czy to wina autora?

    Nie pytałem zresztą o kkk, a o ejdzeja, do którego od półtora roku z groszem nie dociera proste polecenie, by się do mnie nie odzywał. Tego oczywiście nie widzi nikt i nikt nie otworzy ust by zbesztać chuja za jego zachowanie. Nie, dopiero kiedy ja stanę w swojej własnej obronie i nazwę jego zachowanie tak, jak na to zasługuje – po imieniu, wtedy macie pretensje do mnie. Godne to pochwały, naprawdę.

    I znamienne jest to, że w Twoich oczach wygrywa styl retoryki kkk. Postawmy więc sprawę jasno – mamy do czynienia z kimś, kto wchodzi na bloga, z którym najwyraźniej się nie zgadza, i zaczyna komentować – od propagacji quasi-nazistowskiej ideologii jakoby ofiary były same sobie winne, przez wyzywanie autora bloga aż do komentarzy i wyzwisk z zablokowaną możliwością komentowania. I ten ktoś stoi w TWoich oczach WYŻEJ niż ja, który na jego komentarze odpowiadałem normalnie aż do momentu, w którym było jasne, że gość troluje, i który PO TYM co tamten zrobił, nazywa rzeczy po imieniu. SERIO?

    Wiesz, świetnie wpisujesz się w narrację kkk – wmawiasz ofierze (mi), że to moja wina, że ludzie pokroju kkk czy ejdzeja znęcają się nade mną. Po prostu ręce opadają.

    Ostatnie słowo w “dyskusji” czy to z propagującym nazizm kkk cyz z umysłowo ociężałym i upośledoznym ejdzejem naprawdę mnie nie interesują. Dlatego przykłądowo od ponad roku nie reaguję na zaczepki tego przygłupa. Więcej – gdziekolwiek by poszli i mi dupy nie obrabiali wraz z torero, zammerem i całą resztą tego joggerowego trollerskiego ścierwa – nie reaguję. Ale jak przyjdzie co do czego i ścigają mnie na moim blogu – to moja wina?

    Kłótnia z torero to była podręcznikowy wręcz przykład kłótni z osoobą esktremalnie fałszywą o zdolnościach logicznych pawiana, która w imię “obrony” swojej religii jest w stanie zmarnować czas innych ludzi przez używanie debilizmów, których nawet rzeczony pawian wstydziłby się powiedzieć. Pewnie – słowotwórstwo to on ma, logiki jednak nie zna ani krzty. ALe zostawiając kolegę torero (nie mojego, tak się pisze) na boku –

    mojemu zdrowi mówisz? Czyli sugerujesz, że to JA powinienem się wycofać, bo to moje zdrowie i tak dalej. Czyli sugerujesz, że mam pozwolić trolom wygonić mnie z joggera całkowicie tak? Super.

    Mam tylko nadzieję, że jak trole przyjdą do Ciebie, a przyjdą, to będzie przynajmniej jedna osoba, która nie pójdzie w Twoje ślady i stanie w obronie Twojej, a nie troli, które Cię prześladują.

    Like

  14. @n3m0

    Jak tak patrzę z boku (no… może niekoniecznie z boku, bo też mnie ze dwa razy zbanowałeś) to sobie myślę, że mógłbyś deczko wyluzować.

    Po pierwsze: lekkie trolowanie w dyskusji to zupełnie naturalna sprawa i nie ma się na co obrażać.

    Po drugie: trochę przesadzasz, bo uznajesz często za trolowanie komentarze moim zdaniem zupełnie niewinne.

    Po trzecie: nie masz ochoty dyskutować z trolami to nie dyskutuj. Tnij komentarze zamiast wdawać się w pyskówki.

    Po czwarte: piszesz często ciekawe rzeczy, więc nie daj się wygonić z joggera 😉

    Like

  15. @hcz dzięki za info, ale

    Po pierwsze: lekkie trolowanie w dyskusji to zupełnie naturalna sprawa i nie ma się na co obrażać.

    Za lekkie trolowanie się nie obrażam. Natomiast wyzwiska czy perfidne trolowanie aka ejdzej to już nie jest ‘lekkie’.

    Po drugie: trochę przesadzasz, bo uznajesz często za trolowanie komentarze moim zdaniem zupełnie niewinne.

    No nie wiem, musiałbym zobaczyć przykład, żeby się ustosunkować. IMHO niektóre komentarze mogą wydawać się niewinne jeśli nie znasz ‘tła’…

    Po trzecie: nie masz ochoty dyskutować z trolami to nie dyskutuj. Tnij komentarze zamiast wdawać się w pyskówki.

    Generalnie tego się staram trzymać. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś zacyzna dyskusję normalnie, jak kkk, a jak zacnie trolować i stwierdzę, że nie będę z nim dyskutował, to ‘do mamusi’ i płacze na głównej.

    Po czwarte: piszesz często ciekawe rzeczy, więc nie daj się wygonić z joggera 😉

    Dzięki. Przynajmniej jedna osoba…

    Nie pamiętam za co Tobie dałem bana, hcz, ale coś mi świta, ze to jakieś osobiste wycieczki były. Ale głowy nie dam bo nie pamiętam. Generalnie od jakiegoś czasu jak rozmawiamy to nie lecą żadne niskie chwyty, i nawet jak się nie zgadzamy to rozmawiać możemy. I jakoś afer nie robię.

    Ogólnie rzecz biorąc staram się olewać troli, niestety czasem nie widać na pierwszy rzuto oka, że ten ktoś jest trolem. Proces nauki bolesny jest.

    A tak nawiasem mówiąc – nie bardzo rozumiem podejście typu, że w rzomowie zawsze jakiś troling będzie. Ja staram się nie trolować nigdy, jeśli się zdarzy to jest to nieświadomie, ale generalnie dla mnie troling to pokazanie rozmówcy jak głęboko w dupie kogoś mamy. Ani taki trol nie zasługuje na mój szacunek, ani czas ani na cokolwiek poza kopem w dupę na dowidzenia. Rozumiem, że ktoś ma zjebane życie i jego czas jest nic niewarty. Ale nie rozumiem, jak można marnować cudzy czas w dodatku obcą osobę obrażając i wyzywając bo się z nią nie zgadzam.

    Anyway thx za swego rodzaju wsparcie 😉

    Like

Comments are closed.