Patrick Robinson – USS Seawolf

Chińska marynarka wojenna zbudowała sobie nowiutki okręt podwodny. Ich sukces spędza sen z powiek Amerykanów. Gorączkowo poszukują odpowiedzi na pytanie: czy może on odpalać pociski nuklearne?

W cichą szpiegowską misję wyrusza na jego spotkanie najlepszy okręt jakim US Navy dysponuje – tytułowy USS Seawolf. Powieść opisuje tą wyprawę oraz jej konsekwencje. Dość niespotykane, że zamiast spójnej pojedynczej historii mamy trzy, lub nawet i cztery tomy, z nieco innym zestawem bohaterów i linii fabularnej, zaprezentowane jako jeden ciąg wydarzeń.

Moją uwagę zwróciło tu kilka motywów. Powieść jest w miarę aktualna (pierwsze oryginalne wydanie, to rok 2000), a sprawa dotyczy postrzegania postrzegania Chin przez USA. Będąc dokładnym, przez brytyjskiego pisarza zainteresowanego militariami, ale zakładam, że bardzo nie różni się od jego kolegów po fachu, tworzących za Wielką Wodą. Zastanawiam się czy mija się on z prawdą i jeśli tak, to o ile.

W skrócie: Chiny to komunistyczny, totalitarny kraj, który ciemiężąc swoich obywateli, rozpaczliwie próbuje nadgonić potężne USA w rozbudowanie swojej floty podwodnej. A jedyny sposób w jaki może to uczynić to kradzież amerykańskiej technologii. Głównie dzięki Demokratom (administracji Clintona). I tu dochodzimy do kolejnego motywu. Motywu, jaki jest wręcz wciskany czytelnikowi na siłę.

Ci cholerni liberałowie winni są całego zła, jak zapewnia nas pan Robinson. Przez to doświadczamy wzrostu potęgi komunistów, osłabienia wizerunku Ameryki w oczach chinoli i rozpanoszeniu się pismaków. Na szczęście do steru władzy wrócili Republikanie, wraz ze swoją religią i silną ręką. Rychło wzięli się do sprzątania i zdecydowanych akcji.

Drażniła mnie też jeszcze jedna kwestia. Najwyraźniej według autora, Szef Bezpieczeństwa USA, zdecydował się na pewną poważną akcję militarną, tylko dlatego, że członek rodziny prezydenta był w to wszystko wplątany. Nie potrafię pojąć tej prywaty, nawet jeśli została ona w końcu napiętnowana.

Podsumowując: powieść wciąga. Ale też jest to typowa sztampowa książka o współczesnej tematyce militarnej. Tak więc raczej dla osób, które lubią takie klimaty podmorskich manewrów, operacji sił specjalnych i nerwowych zmagań wojskowych na wysokich szczeblach. Ze sporą dozą moralizatorstwa i jasnego podziału na tych dobrych i złych.

Linki