Per Olov Enquist – Wizyta królewskiego konsyliarza

Pół dokument, pół powieść fabularna, która przeniesie nas na duński dwór, w drugą połowę XVIII wieku. Dzieje tego, jak idee oświecenia starły się z oporem tradycjonalistów, przekonanych o boskim pochodzeniu dotychczasowego porządku. Ale przecież to wszystko rozegrało się tu, na tym łez padole. W cieniu intryg, żądzy i dewocji.

Książce daleko do określenia sensacyjna, to nie tego rodzaju pozycja. Bliżej jej raczej do traktatu historycznego, choć nim nie jest. Inni, bardziej adekwatni do tego tytułu, recenzenci doszukali się uniwersalnej opowieści, o polityce, o teatrze, grze pozorów. Mnie jednak urzekała kwestia konsekwencji zbyt szybkiego postępu. Nawet jeśli mamy rację, nie wolno zapominać, iż wolność, którą niesiemy, bywa czasem zbyt wielkim szokiem dla tych, którym ją darujemy.