Słowo na niedzielę #14 – Wierni są zobowiązani dbać o potrzeby Kościoła

Na głównej gazety można znaleźć dziś artykuł o tytule: “Był wierzący, ale nie płacił podatku na Kościół, więc ksiądz odmówił mu chrześcijańskiego pogrzebu“. Ten artykuł zaistniał 2 maja i mniej więc od tego czasu czekałem z nim na niedzielę. Najwyraźniej nie tylko ja.

Streszczenie

Sam artykuł to trochę taka historia w stylu faktowym, o rety, patrzcie ludziska, jak skrzywdzili tego biednego człowieka!, przynajmniej w pierwszej części. Polecam wytrwanie do końca. Treść jest doskonale streszczona w dość przydługim tytule, dodam, że chodziło o człowieka żyjącego w Niemczech.

Jak to bywa w Niemczech

Nasi zachodni sąsiedzi, mają coś takiego jak podatek kościelny. To nie żaden odpis, to są dodatkowe pieniądze jakie musisz dopłacić, a jakie zostaną przekazane wybranej (przez ciebie) instytucji religijnej.

Są oczywiście ludzie, którzy kombinują. I często są to Polacy (pracujący za Ordą), którzy próbują, jak to mówi moja znajoma: mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko (chyba coś pokręciłem…, no wiadomo o co chodzi). Podobno nawet trzeba do tego złożyć akt apostazji.

Episkopat i prawo niemieckie jest jednak w tej kwestii stanowcze: każdy niemiecki katolik deklarujący wiarę jest zobowiązany do płacenia podatku kościelnego.

Mój komentarz

Ja chciałem skomentować przypadek opisany. Tak, dobrze się stało. Ten człowiek nie płacił na kościół, a jednocześnie chciał z niego korzystać (według słów jego żony). Innymi słowy, popełnił coś na kształt piractwa (kradzieży, jak lubią niektórzy podkreślać). Już nawet nie chcę wnikać, czy na prawdę był wierzącym, czy tylko jego rodzina chciała by go tak postrzegać. Nie płacił i to mają czarno na białym. Dokument przeciwko słowu. Nie dajcie się omamić krzykliwym nagłówkom.

A teraz apel

Drodzy krajanie, wierzący każdej religii, a w szczególności Katolicy: nie idźcie tą drogą! Jeśli sobie chcecie wierzyć, modlić się w kościołach, w porządku, ale sami za to płacicie, bo nie chciałbym utrzymywać waszego hobby. I nie robiłbym tego, gdybym miał możliwość wyboru. Ja wiem, że jest fajnie nachapać się za cudze (vide Radomska wigilia), ale tak po prostu nie wypada.

17 thoughts on “Słowo na niedzielę #14 – Wierni są zobowiązani dbać o potrzeby Kościoła

  1. Czy Radomska to Chytra Baba? Ponoć ona to dla kogoś… :]

    Ale tak, system w Niemczech jest fajny. Zresztą nie tylko tam, w Szwecji czy Danii tak samo. Nie jestem do końca pewien jak to jest za Odrą, ale w takiej Danii OIMW religia jest PAŃSTWOWA, jest jeden kościół do którego wszyscy należą i wszyscy dopłacają w formie podatku. Ale z którego można wystąpić i owego podatku nie płacić. Tak więc to nie jest wrzód na dupie społeczeństwa jak Kościół w Polsce ino instytucja państwowa utrzymywana przez wybraną grupę narodu i spełniająca specyficzne ‘potrzeby’ owej grupy.

    U nas do tego też dojdziemy bo ten odpis od podatku to taka stopa w drzwiach, ale zapewne, jak to w popierdolonym kraju bywa’, zajmie to ze dwa pokolenia.

    Like

  2. Nie dość, że skarbówka inwigiluje finanse (a pośrednio parę innych rzeczy też) każdego jednego obywatela (PIT) to ma jeszcze zmuszać do deklaracji przynależności religijnej… sorry, ale nie.
    To ja już wolałbym się wypisać i wspierać Kościół nielegalnie gdzieś za granicą. Dla zasady.

    Like

  3. NFS inwigiluje stan zdrowia, USC inwigiluje stan cywilny obywateli, Urząd Komunikacji inwigiluje zdolności prowadzenia pojazdów… permanentna inwigilacja.

    Like

  4. NFS inwigiluje stan zdrowia, USC inwigiluje stan cywilny obywateli, Urząd Komunikacji inwigiluje zdolności prowadzenia pojazdów… permanentna inwigilacja.

    SPISEG!

    Like

  5. A wszystko to wina Żydów, masonów, pedałów, komunistów, socjalistów, lewaków, Niemców, Rosjan, niebezpiecznej ideologii gender, pożytecznych idiotów, Tuska, zagranicznej agentury, razwiedki, reżimowych mediów, ekologów, cyklistów, ateistów, antyklerykałów, muzułmanów, aborcjonistów, Ukraińców, Litwinów, Hello Kitty, Lady Gagi, Unii Europejskiej, oraz kardynała Bergoglio.

    Like

  6. Sprae: Chodziło o udział kapłana (katolickiego w tym wypadku, ale kto by się tam przejmował, że jest więcej niż jeden odłam chrześcijaństwa). Poświęcenie grobu, msza żałobna, modlitwy i kazanie na trumną na cmentarzu i w kościele.

    To co opisałeś, było żydowskim, w dodatku trochę przestarzałym.

    @Paweł Ciupak: Twój komentarz jest chyba lekko oderwany od rzeczywistości. Przecież wyraźnie napisałem, że to tylko taki sensacyjny tytuł. A instytucja podatku kościelnego jest rozwiązaniem znacznie lepszym niż to co mamy obecnie w naszym kraju.

    @takieGadanie: Rozumiem twój ból, ale przesadzasz. Alternatywą mogłyby być poza skarbowe pływy do kasy parafialnej, co jest chyba tylko wielkim zaproszeniem do jakiś prani pieniędzy. Chcesz wesprzeć swoją religie? to robisz. Tylko wyznawcy płacą na dane wyznanie, Kościoły nie kradną pieniędzy obywatelom-nie wyznawcom (jak to jest u nas). Dodatkowo mamy jawnie podane ile społeczeństwa jest gotowa płacić za swoją religię, czyli ilu jej wyznawców. Nie trzeba szacować, głupio pytać, słuchać kłamstw, czy zawyżonych liczb.

    Trzy ostatnie komentarze myślałem na początku wyrzucić, ale dobra, mają nawet jakieś tam podstawy żartu.

    Like

  7. @Ejdzej: tym bardziej należy docenić stanowczość tego “złego” księdza. Mógł przecież wziąć ekstra za pochówek bez podatku i przymknąć oczy na orzeczenia kurii. Pewnie nawet byłby chwalony, co z tego, że byłby na bakier z ustaleniami. Czy jednak to faktycznie był prawdziwy powód? A może miał (chciał) dać innym przykład. Ostrzeżenie: płaćcie podatek! bo inaczej będzie pośmiewisko we wsi (w Niemczech chyba nie mają takich problemów, co nie?).

    Like

  8. … po czym wylądować jako wikary w Pcimiu Dolnym, jak kto nieżyczliwy doniesie? Przypuszczam, że nawet z przekupnym księdzem, który normalnie nie takie rzeczy załatwia byłby tutaj problem. Jednak jeśli przeszkody są natury mniej biurokratycznej i możliwej do przezwyciężenia przez odpowiednią “co łaskę”, to pewnie w przysłowiowych 100 przypadkach na 1 jest jak opisano u Reja, a aferę robi się z tego 1 — a powinno być akurat odwrotnie, jak słusznie zauważyłeś.

    A na marginesie: rzeczywiście dziwi trochę jak ochoczo zwolennicy wydawałoby się świeckości, “pełnego rozdziału” itd. chętnie angażują państwowy aparat fiskalny w finansowanie kościołów (historyczny spadek po Reformacji? w tradycyjnie katolickich krajach chyba podatek kościelny nie występuje tak często) – już samo to, że urzędnicy/kontrolerzy/rewidenci mają jedną rubrykę więcej do przepisywania/liczenia/raportowania generuje dodatkowe koszty; nawet jeśli proces jest w pełni zinformatyzowany to odpowiednio zwiększył się rozmiar baz danych i wynagrodzenie programistów etc.

    A w Niemczech nie mają problemów bo nie mają wsi? Bo dla wierzącej rodziny taka “czarna owca” zawsze jest w pewnym kłopotliwa; nawet jak wieś się nie zbiega urządzac pośmiewisko, to same pytania czy uwagi krewnych bywają krępujące. Niemiecka rodzina w podobnej sytuacji by miała ten sam problem.

    A już zupełnie na marginesie: sąsiada teściów niedawno pochowano z ceremoniałem świeckim na katolickim cmentarzu parafialnym i nikomu to nie przeszkadzało, a już najmniej jego jedynemu żyjącemu krewnemu, ale wystarczyłaby jedna pociotka która wie lepiej co się komu należy żeby nakręcić z tego aferę.

    Like

  9. Rozumiem twój ból, ale przesadzasz.

    Jasne, przesadzam (trochę). Ale chodzi o zasadę. Sam niejako na klacie noszę swoją religię – to niczego tu nie zmienia.
    Państwo ma też wiele sposobów na inwigilację. W Polsce 9 służb ma prawo podsłuchiwać przy dość iluzorycznej kontroli sądów, nie mówiąc o nieograniczonym dostępie do monitoringu i danych operatorów telekom. Co nie znaczy, że to jest tak całkiem OK i nie należy dbać o prywatność. Podobnież NFZ jest tak samo niewłaściwie skonstruowany jak system podatkowy… Oczywiście można podjąć pracę poza systemem, tylko to troszkę nielegalne. Natomiast nie ma obowiązku legalizacji związków ani obowiązku poruszania się samochodem. Poza tym jest różnica między prowadzeniem rejestrów pozwalających na kontrolę nabytych uprawnień a imiennym gromadzeniem szczegółowych danych o dochodach itp.
    Co było do ugrania na kościelnych pralniach pieniędzy, byli esbecy i ich TW w sutannach już ugrali. Gdyby nie patologie z czasów słusznie minionych wystarczyłyby dobrowolne datki wiernych, tak jak w przypadku każdego innego wyznania… bez żadnego szacowania i głupich pytań. Parafie mogą podlegać kontroli skarbowej jak każda inna firma, więc w czym problem?

    Like

  10. Dziękuję za odpowiedzi, wybaczcie lekki poślizg w odpowiedzi:

    A na marginesie: rzeczywiście dziwi trochę jak ochoczo zwolennicy wydawałoby się świeckości, “pełnego rozdziału” itd. chętnie angażują państwowy aparat fiskalny w finansowanie kościołów

    Zupełnie nie potrzebnie się dziwisz, przecież to już wyjaśniłem, ze dwa razy. Zamiast się dziwić czytać uważnie i powodów do zdziwienia będzie mniej!

    Teraz zrobię coś, co pewnie @Ejdzej i @TakieGadanie uznają za jawną kpinę z ich umiejętności czytania ze zrozumieniem, ale liczę, że mi wybacza z uwagi dla tych, do których nie dotarł sens zapisanych przeze mnie wcześniej słów:

    Niemiecki system jest lepszy od tego polskiego. Może i państwo inwigiluje wtedy obywateli bardziej, może i faktycznie nie jest to miłe rozwiązanie pod tym względem, ale to ma zasadnicze zalety:

    1) płaci tylko ten kto chce i tylko on(a)
    2) nie da się ukrywać “no przecież płacę!”
    3) sprawdza, czy wiara jest jedynie deklarowana, czy na prawdę ktoś wierzy (i jest gotów tą wiarę poprzeć portfelem)
    4) dostarcza prawdziwą informację na temat liczby wyznawców danej religii, a nie jakieś szemrane dane, jak to mamy w Polsce
    5) nie muszę płacić za religię innych osób

    Like

  11. To wszystko prawda co napisałeś (nie rozumiem tylko o co chodzi w 2, ale nieistotne), ale wszystkie te plusy dodatnie i ujemne wynikają z pewnej symbiozy, w której kościoły zyskują fundusze bez kłopotania się z ich zbiórką od strony technicznej, a państwo… no i tu mam problem, bo poza kontrolą i nic mi nie przychodzi do głowy. Zakładając, że państwo jest uczciwe i tej kontroli nie nadużywa, a pełni jedynie rolę wielkiego ministranta z tacą, to w tej sytuacji te ostatnie właściwie jedynie zyskują. Takie rozwiązanie zgrzyta z moim pojęciem świeckiego państwa implementującego pełen rozdział od religii, chociaż osobiście nie miałbym większych przeciwskazań żeby zaimplementować je w Polsce jako “mniejsze zło” (przy ideale w pełni liberalnym, opisanym przez @takieGadanie, z którego ateiści też chyba by byliby zadowoleni)

    Like

  12. chociaż osobiście nie miałbym większych przeciwskazań żeby zaimplementować je w Polsce jako “mniejsze zło”

    Dzielimy więc tą samą myśl.

    Gdyby nie patologie z czasów słusznie minionych wystarczyłyby dobrowolne datki wiernych,

    To swoją drogą: kojarzy może ktoś, czemu w Niemczech jest podatek Kościelny? Czy chodziło o zobowiązania państwa wobec jakiś wyznań?

    Like

Comments are closed.