Gwiezdne wojny: Część III – Zemsta Sithów

Od opisania przeze mnie drugiej części upłynęło jak widać sporo czasu. Kiedy przejrzałem sobie na szybko kolejną, odebrało mi ochotę na jego oglądanie, kiedy w końcu obejrzałem ją, odebrało mi o ochotę na opisywanie. W końcu jednak udało mi się przemóc. Jakoś. Przypomniałem sobie też dokładnie, czemu tak bardzo nie cenię sobie literackiego kunsztu pana Lucasa. Oto i opis epizodu trzeciego Gwiezdnych Wojen z podtytułem “Zemsta Sithów”.

Mimo starań bohaterów w dwóch poprzednich filmach, znowu źle dzieje się w Galaktyce. Wojna. Separatyści z Dooku na czele, dają ostro popalić wojskom Republiki. Zło jest wszędzie, a niejaki generał Grievous porywa głównodowodzącego siłami Lojalistów – kanclerza Palpatine. W czasie ucieczki jego armia wdaje się w potężną bitwę. Dwóch rycerzy Jedi (tak, znowu), wykorzystuje sytuację i starają się odbić zakładnika.

Początek

Pierwsze akcje to właśnie zbiór batalii kosmicznych, gdzie dwa myśliwce (plus wsparcie – bohatersko ginące) starają się dotrzeć do flagowego statku wroga. Do najgorszych pomysłów twórców tego dzieła na ten moment, jest scena, kiedy pojazd Kenobiego (on i Anakin są tymi dzielnymi Jedi) zostaje obleziony przez jakieś pająkowate droidy. Swojemu mistrzowi rusza na pomoc jego padawan, który w locie(sic!) strąca te roboty za pomocą swojego statku. W rzeczywistości, przy tych prędkościach to chyba nie skończyło by się dobrze. Ale, skoro mamy dźwięk w kosmosie… Kiedy jeden z nich (droidów) przedostaje się na myśliwiec chłopaka, obaj rycerze udzielają światłych porad, ze swoich kokpitów R2, który podejmuje intruza. Dzielny droid, jak łatwo się domyśleć, należy do Anakina.

W końcu obaj bohaterowie docierają do celu. Po spacyfikowaniu ochrony w głównym hangarze, R2 zostaje na miejscu, a Jedi ruszają do potencjalnego więzienia senatora. Anakin wyczuwa obecność hrabiego Dooku na pokładzie. Obaj wojownicy są też świadomi, że to wszystko jest pułapką. Po serii walk z drodami, odrobiny zabawy z windą i w jej szybie oraz czymś co miało być pewnie zabawną konwersacją wedle scenarzysty, docierają na miejsce. W przerwach widz raczony jest kilkoma scenkami z R2, który zmaga się samotnie w ładowni z jakimiś resztkami ochrony.

W głównej sali, gdzie siedzi przykuty do fotela kanclerz, na powitanie naszych bohaterów wychodzi sam Dooku. Po krótkiej wymianie uprzejmości (podczas której Anakin chwali się swoimi postępami) starszy pan z łatwością eliminuje Kenobiego z walki. Nie udaje mu się to jednak z młodym Jedi. Ten, na wyraźny rozkaz Palpatina, zabija bezbronnego przeciwnika. Senator chciał również zostawić nieprzytomnego Kenobiego, ale do tego Anakin nie dał się przekonać. Po paru perypetiach cała kompania (obaj Jedi, R2 i kanclerz) trafiają na mostek generała Grievousa w charakterze więźniów. I znowu po chwili dialogów dostajemy scenę walki (ciekawe kto wymyślił te płaszcze dla driodów posługujących się czymś na rodzaj kostura). Generałowi udaje się uciec, a bohaterowie bezpiecznie (powiedzmy) lądują przy pomocy kawałka statku na Coruscant.

Coruscant

Po scenach akcji mamy scenkę podsumowującą. Kenobii odmawia udziału w oficjalnym podziękowaniu za uratowanie Kanclerza. Młody Skywalker próbuje go przekonać, po przez schlebianie nauczycielowi. Ale w końcu samotnie kieruje się do do budynku Senatu, zaś Kenobii leci na spotkanie Rady Jedi.

Sam Kanclerz zapewnia Mace Windu, że dopóki tchórzliwy generał Grievous żyje, dopóty będzie trwała wojna. Windu zapewnia więc, że jego złapanie stanie się priorytetem Jedi.

Ah te pojednania, R2 spotyka się z C3PO, a Anakin z Padme. Małżonkowie nadal się ukrywają, w dodatku jak się okazuje dawno się nie widzieli. Chłopak myśli o ich upublicznieniu. W zamian dowiaduje się iż będzie ojcem.

Jakaś tajna baza generała Grivousa

Krótka scenka z bazy generała Grievousa: skontaktował się on z lordem Sidiousem. Ten wydaje mu rozkazy przesunięcia bazy i zapewnia o zbliżającym się końcu wojny. Wyjaśnia też, że wkrótce jego niedawno zmarłego ucznia (Dooku) zastąpi nowy, młodszy i potężniejszy.

Coruscant

Wracając do Padme i jej męża. Ona planuje wyjazd i ukrycie się przed wszechświatem, on prawi jej komplementy. W nocy, przez koszmary, z żoną w roli głównej, nie może spać. W śnie, Padme umiera przy porodzie. Choć oboje starają się wmówić sobie, że to tylko sen, Anakin wie, że podobnie wyśnił śmierć własnej matki. Ponownie wraca kwestia konsekwencji ujawnia ich związku. Młody Jedi stara się uspokoić dziewczynę i zapewnić, iż nie pozwoli aby stało się im (jej i dziecku) coś złego.

Rano odwiedza Yodę, zwierza się mu się ze swoich wizji. Ponawia swoje przyrzeczenia o uczeniu wszystkiego aby zapobiec urzeczywistnieniu się jego przeczuć. Tym czasem mistrz Yoda nakazuje mu zachować spokój i przyjąć co mu życie przyniesie, gdyż każda inna postawa zaczyna zwodzić go na Ciemną Stronę Mocy.

Wizyta u Yody, sprawia, że ominął go raport z aktualnych działań wojnnych. Te swojemu uczniowi i widzom krótko streszcza Kennobi. Wojna idzie dobrze, ale Senat zdecydował się przekazać coraz więcej władzy kanclerzowi. Młody nie widzi w tym nic złego, wprost przeciwnie. Jego mistrz ciemno to wszystko widzi. Informuje padawana o osobistym, nieoczekiwanym i tajemniczym zaproszeniu Palpatine. Senator chce aby Anakin był jego głosem w Radzie Jedi i pomimo, iż Rada jest organem niezależnym, wierzy, że będzie wstanie dopiąć swego.

Faktycznie, połowicznie się udało: Anakin trafia do Rady, ale bez tytułu mistrza. Młodemu się to oczywiście nie podoba, ale korzy się i wysłuchuje kolejnej porcji raportów wojennych. Postanowione zostaje, że Yoda poleci wesprzeć Wookies na Kashyyyk.

Po spotkaniu podczas rozmowy Anakina z swoim nauczycielem, szybko wychodzi, iż Rada zgodziła się na nominację, tylko ze względu na relację padawana z Kanclerzem. Co więcej, liczą, że chłopak będzie im zdawał raporty z jego knowań. Sam zainteresowany tego wszystkiego nie rozumie i broni swojego ulubionego polityka powołując się na wielkie ideały Republiki i Jedi.

Po tej rozmowie oglądamy naradę głównych mistrzów zakonu. Mace nie ufa Anakinowi. Kenobi broni chłopaka za pomocą wspominek jakiś przepowiedni, które zresztą źle odczytane być mogły, jak zauważa Yoda. Dla równowagi bohater ich dyskusji zwierza się swojej żonie z załamania się jego wyidealizowanej wizji świata. Padme zastanawia się głośno, czy to nie oni są po złej stronie – czy ich demokracja nie jest w istocie wilkiem w owczej skórze. Anakin oponuje, nie zgada się na prośbę małżonki o przyczynienie się (poprzez Kanclerza) do końca walk i rozmów dyplomatycznych. Oboje, przytuleni tęsknią do czasu pokoju.

Ale Senator Palpatin zaczyna grać swoimi kartami. W operze (coś na ten rodzaj) spotyka się z Anakinem i przekazuje mu informacje o odnalezieniu przez Wywiad kryjówki generała Grievousa. Słodzi młodzikowi twierdząc, że jest jedynym godnym poprowadzenia walk w systemie Utapau (kryjówki ich nemezis). Korzystając z okazji zwierza się chłopcu, że nie może polegać na Radzie Jedi, że knują oni przejęcie władzy nad Republiką. On oczywiście nie wierzy, ale Senator nie jest nowicjuszem w manieniu ludzi (to polityk z doświadczeniem). Kiedy w swoim wywodzie schodzi na tematy Dobra i Zła, wplata do niego filozofię Sithów. Argumentują, że wcale nie są inni od Jedi. Kiedy Anakin nie daje się przekonać cytując wyuczone maksymy, Kanclerz opowiada mu historię Dartha Plagueisa Mądrego. Ów, dzięki Mrocznej Ścieżce, mógł obdarzyć swoich bliskich nieśmiertelnością. Czyli dokładnie to co, o czym marzył bojący się o żonę, młody rycerz.

Kashyyyk

A na Kashyyyk, wojna. Szturmowcy biegają w zielonych kombinezonach, a pomiędzy nimi mnóstwo Wookich. Jest i tam Yoda, który właśnie uczestniczy (holograficznie) w kolejnej sesji rady Jedi. W skrócie, Anakin dzieli się z resztą informacjami uzyskanymi od Kanclerza. Po raz kolejny widzowi przypomina się, jak ważne jest zakończenie wojny przez pojmanie generała Grevousa. Prośba Palpatina o przekazanie sprawy w ręce jego ulubieńca została przez Radę kompletnie zignorowała. Wybrany zostaje Kenobii jako bardziej doświadczony.

Narada kończy się i Yoda wydaje rozkazy do ataku na armie droidów, która właśnie sama ruszyła na wroga. Minuta, może dwie scenek batalistycznych.

Corusant

Kennobi żegna się z swoim padawanem. O dziwo chłopak wydaje się być dość rozważnym. Wyznaje swoje błędy, jakie popełnił on, zarówno jako uczeń jak i jako Jedi. Kennobi jest dumny, pociesza młodzika, iż wkrótce Rada nada mu tytuł mistrza, jeśli cierpliwie poczeka. Scenka z odlatującymi statkami.

Na orbicie (najwyraźniej wciąż Corusant) oglądamy krótkie wprowadzenie. Kennobi decyduje się samotnie polecieć przed głównymi siłami, jako wstęp i zapowiedź inwazji.

W mieszkaniu, które Padme dzieli ze swoim mężem, Anakin doświadcza wizji śmierci żony, tym razem z dodatkowymi szczegółami (widzi Kenobiego, który próbuje ją ratować). Chłopak dzieli się z nią tym, co dręczy: o tym, że czuje się zgubiony, że Rada mu nie ufa, że nie jest Jedi, takim jakim powinien być, że chce więcej niż może chcieć. Padme próbuje go pocieszyć. Uzyskuje (po raz kolejny) obietnicę uczynienia wszystkiego, co ustrzeże ją przed losem z jego snów.

Utapau

Kennobi odwiedza jakieś miasto wydrążone w wielkiej dziurze, na skalistej planecie. Witający go tubylec (oficjalna reprezentacja), pyta o powód przybycia. Zapewnia, że to teren spokojny, a wojnę Kennobi mógł sprowadzić jedynie ze sobą. Jedi prezentuje mu swoją prośbę o założenie bazy wypadowej do poszukiwania generała Grievousa. Wtedy jego rozmówca w sekrecie wyjawia, że wszyscy oni tutaj są zakładami rzeczonego, że on rezyduje ze swoją armią na dziesiątym poziomie, że rozmowa jest obserwowana (droidy te także widział widz). Kennobi odpowiada mu, żeby ewakuował cywili i obudził żołnierzy. Sam pozoruje swój odlot, przekazawszy Cody’emu (szturmowcowi) iż nawiązał kontakt.

Odchodząca delegacja powitalna trwożnie chciała wiedzieć, czy Kennobi sprawdzi więcej wojsk. Nie wiedzą chyba, że nawet pojedynczy Jedi, jest małą armią. Co zresztą Obi-Wan wprowadza w życie, zwiedzając okolice na jakiejś przedziwacznej krzyżówce ptaka i jaszczurki.

Generał Grievous właśnie dyskutuje ze swoimi stronnikami, mówiąc im, że tutaj nie są bezpieczni i że wysyła ich do Systemu Mustafar w Zewnętrznych Pierścieniach. Kiedy już zebrani odeszli Kennobi tak po prostu zeskakuje w swoim białym wdzianku i uprzejmie wita się z zgromadzonymi droidami. Grievous docenia odwagę i rozkazuje tym swoim droidom w płaszczach zabić Jedi. A zaraz po ich zniszczeniu (przez Jedi) włącza się do akcji. Wcześniej przyznawszy się, że szkolił go sam hrabia Dooku. Rozwija dodatkowe dwie ręce i za pomocą czterech mieczy świetlnych, walczy stylem helikoptera. W połowie walki (2 : 0 dla Kennobiego), pojawia się armia Republiki. Po kolejnym punkcie dla Jasnej Strony Mocy, salwuje się ucieczką. Kennobi goni go na swojej jaszczurce.

Corusant

Annakin zostaje oddelegowany do przekazania najświeższego raportu Kanclerzowi, z dodatkowym zastrzeżeniem, aby chłopak ocenił reakcję owego. Pozostali wyżsi Jedi debatują nad osobą senatora. Wyczuwają dokoła niego aurę Ciemnej Strony Mocy, wyczuwają spisek. Nie wierzą, że Palpatine zrzeknie się urzędu po zakończeniu wojny. Rozważają usunięcie go siłą, jeśli zajdzie potrzeba.

Polityk na wieść o zbliżającym się pokoju wyraża żal, iż Rada nie docenia Annakina. Mało tego, wprost pyta, czemu nie uczyniła go jeszcze mistrzem. Chłopak wciągnął się w wyżalanie się, przyznał też, wiem, że są rzeczy związane z Mocą, o których mi nie mówią. Na te słowa, Palpatin zapewnia go, Rada młodemu nie ufa i boją się tego, że nie będą mogli go kontrolować, z powodu zbyt wielkiej potęgi. Nawet oferuje mu swoje usługi nauczyciela tajników Mocy, od których oddzielają go kłamstwa Jedi. Na pytanie, skąd on zna takie rzeczy, Kanclerz przyznaje, że miał nauczyciela. Nauczyciela, który uczył go także o Mrocznej Stronie. Nie mówi, że jest Sithem, mówi o nauce pełnego spektrum tak zawiłego konceptu jakim jest Moc. Nie o tym wąskim okienku przez jakie pozwalają patrzeć mistrzowie chłopaka. Ciemna Strona, to też jedyna możliwość ocalenia Padme. A ścieżka do niej, wiedzie przez Palpatina.

Tutaj Annakin wyciąga miecz. Senator, niezrażony kontynuuje. Obiecuje mu dalej potęgę i coś więcej niż życie zwykłego Jedi. Udziela mu też pierwszych lekcji na temat czerpania potęgi z gniewu. Młodzik jednak decyduje się przekazać go Radzie. Nawet wtedy Palpatin prawi mu komplementy i wodzi obietnicą nagrody: życiem jego żony.

Utapau

Przerywamy program, aby śledzić pogoń Kennobiego za generałem Greviusem. Trochę walk pomiędzy nimi w ruchu, zakończoną statyczną bitwą, gdzie mistrz Jedi, po solidnych batach, prawie pokonany, dzięki swoim mocom kinetycznym, kończy walkę za pomocą miotacza. Numer jeden wśród wrogów Republiki nie żyje.

Corusant

Annakin prosi mistrza Windu o chwilę rozmowy. Ten tak po prostu wspomina o potwierdzeniu śmierci generała Grievousa, co oznacza, że Jedi oczekują od Kanclerza przekazania władzy z powrotem do Senatu. Jednak młody Jedi nie jest takim optymistą, przyznaje się mistrzowi, iż podejrzewa Palpatina o bycie lordem Sith, dokładnie tym, którego Jedi szukają. Windu decyduje się na działanie. Młody chce mu towarzyszyć, ale Windu wprost mówi o tym, że strach wpływa na twoje decyzje. Stanowczo nie zgadza się na jego pomoc. Na osłodę przyznaje, iż Annakin odzyskał jego zaufanie.

Krótkie sceny samotnego oczekiwania. Padme w swoim mieszkaniu, Annakin w pomieszczeniu Rady Jedi. Wspomina zapewnienie Palpetina, że wraz z nim przepadanie nadzieja na ocalenie jego ukochanej. Przybliżenia strapionych twarzy przerywane są widokami miasta.

I znowu akcja, Młodzieniec wskakuje do odlatującego statku. A mistrz Windu i trzech (nie znanych bliżej Jedi) aresztuje Palpatina. Na zapewnienie, iż o jego losie zadecyduje Senat, polityk wywarkuje: To ja jestem Senatem!. Dobywa swojego miecza świetlnego (czerwonego) i atakuje niespodziewanie, z gracją o jaką byśmy nie podejrzewali takiego staruszka. Z miejsca zabijając dwóch przeciwników. Tyle jeśli chodzi o szkolenie Jedi. Po chwili zabija trzeciego i pozostaje sam na sam z mistrzem Windu. Ten roztropnie zaczyna się cofać. Walka między nimi trwa w najlepsze. W jej czasie rozbili szybę i mistrz Windu w końcu powala oponenta, ten doczołguje się do framugi. Do pokoju wpada Annakin. Mistrz Jedi kontynuuje aresztowanie. Palpatin, jako biedy skrzywdzony staruszek, zwraca się do chłopaka, że oto Jedi sięgają po władze. Jednak po kilku stanowczych uwagach od Windu, zaczyna krzyczeć “nie” i atakuje go za pomocą, znanych fanom, serii błyskawic. Rycerz się obroni, ale Kanclerz przypomina młodzikowi o tym, że ma moc aby ją ocalić. Warto tu zauważyć, że jego twarz zamienia się w tą pomarszczoną gębę. Nie rozumiem czemu autor uparł się, aby to pokazać, Palpatin będzie miał przecież jakieś 20 lat na zeszpecenie się.

Windu wygrywa starcie i otwarcie przyznaje, że zamierza zabić. Senator coś tam bredzi o tym, jaki jest słaby. Annakin się wtrąca, nie zamierza dopuścić do śmierci Sitha. W końcu odrąbuje rękę mistrza (strasznie to popularny gest w tym uniwersum) kiedy ten podnosi ją na starca. A ów niemal ojcowsko dumny wysyła kolejną porcję piorunów w Windu. Tym razem prezentuje się jako szalony szpetny staruszek. Wyrzuca Jedi za to rozbite okno i czyni zrozpaczonego (cóżem ja uczynił!) Annakin swoim uczniem. Ten ma tylko jeden warunek: pomoc w uratowaniu życia Padme. Palpatin przyznaje, iż wie jedynie o możliwości, ale być może dzięki ich współpracy uda się odtworzyć utraconą wiedzę. Chłopakowi to jednak wystarczy. Zyskuje też nowe miano: Darth Vader. W tle pobrzmiewają słynne nuty.

Na Kashyyyk, Yoda źle się czuje. Kanclerz tym czasem dochodzi do siebie, choć gębę ma dalej paskudną i podsumowuje sytuację. Jeśli Jedi dowiedzą się co przed chwilą zaszło, zabiją ich obu (i sprzymierzonych Senatorów), należy więc być szybszym. Zaczynając od określania Zakonu wrogami Republiki. Jeśli jakiś przetrwa, czeka ich niekończąca się wojna domowa. Annakin ma się udać się do świątyni Jedi i wytrącić ich z równowagi, ma zrobić co ma być zrobione, działać bez zawahania i bez litości, bo tylko wtedy będzie odpowiednio silny po Ciemnej Stronie, by ocalić Padme. Chłopak dociekał o rozproszonych po całej galaktyce Jedi. Starzec odrzekł na to, że czeka ich zdrada. I wydaje kolejne rozkazy dla młodzika: ma się udać do systemu Mustafar, aby tam pozabijać wszystkich przywódców opozycji. Tylko Sithowie mają rządzić galaktyką i nastać ma pokój.

Ten fragment zakończony jest przez wkroczenie świeżo mianowanego lorda Dartha Vadera, na czele licznego oddziału Szturmowców do budynku Świątyni.

Sceny z całej galaktyki

Na Utapau trwają walki w tej wielkiej dziurze. Szturmowcy walczą droidami. Pomiędzy nimi biega Kennobi i wydaje rozkazy. Dostaje nawet swój zgubiony miecz świetlny. Jego, najwyraźniej, przyjaciel komandor Cody (szturmowiec) otrzymuje wiadomość bezpośrednio od Palpatina: Czas nadszedł, wykonać rozkaz 66. Na te słowa żołnierze strzelają do oddalającego się Jedi, który spada w przepaść.

Tutaj następuje szereg scen, w których znani z widzenia mistrzowie Jedi, na różnych planetach są zdradzani i zabijani przez otaczających ich :szturmowców, zaraz po otrzymaniu rozkazu 66. Całości przygrywa smutna muzyka, a Yoda czuje się coraz gorzej.

Ten ostatni również oczywiście zostaje zdradzony, ale staruszek dobywa miecza. Obserwujący zdarzenie dwóch Wookich, po kilku tych swoich skowytach(?) narady pomaga Yodzie uciec z miejsca.

Ostatnią większą sceną morderstwa Jedi, jest wejście Skywalkera do pomieszczenia, gdzie schowali się uczniowie, dzieciaki w wieku szkolnym. Jeden z nich, z silnym akcentem (szkockim?), szuka u niego pociechy i porady. W odpowiedzi Annakin pokazuje im swój miecz.

Padme dostaje wieści o wejściu męża do Świątyni Jedi. Potem wybucha płaczem. Do płonącego wspomnianego budynku przybywa senator Organa, paru szturmowców jednak zastępuje mu drogę, tłumacząc się wybuchem rebelii, zabrania wejścia. Grożą mu też bronią. Kiedy senator odpuszcza, na szturmowców rzuca się jakiś młody Jedi. Pomimo dzielnej walki ginie. Organa ucieka.

Kennobi jednak nie zginął. A na Kashyyyk, szturmowcy wyzabijali Wookich. Tym czasem dwóch, których nie zabili pomagają Yodzie wydostać się z planety. Ten dziękuje im po imieniu. I wiecie co? Wśród nich jest Chewbacca! Bardziej po bandzie się chyba nie dało. O ile pamiętam, wcale się potem radośnie nie witali (w starej serii, ale może nie pamiętam).

Mamy rzut oka na statek senatora Organa. Jego wystrój będzie znany doskonale starszym fanom. Podobnie jak fryzury załogi. Z tej krótkiej sceny dowiadujemy się jedynie, że planują odszukać i ocalić choć kilku Jedi.

Wracając na Utapau, Szturmowcy szukują Kennobiego, ten przemyka się do pojazdu jakiego miał zamiar użyć generał Grevious (jego spalone szczątki wciąż leżą obok). Już na orbicie odbiera on przekaz od senatora Organa, który tłumaczy, krótko co się stało. On też uratował mistrza Yodę. Wysyła koordynaty spotkania.

Corusant

Szczęśliwe spotkanie obojga małżonków. W tle dwa roboty grają mi na nerwach. Padme martwiła się, ze swojego okna może widzieć dym unoszący się nad świątynią Jedi. On przyszedł sprawdzić, czy wszystko z nią i dzieckiem w prządku. Po krótkiej chwili oboje przechodzą na tematy polityczne. Annakin przekazuje oficjalną propagandę Padme: Jedi probowali obalić Republikę. Dziewczyna nie jest taka łatwowierna, ale chłopak opowiedział jej jak mistrz Windu chciał zabić Kanclerza. W sumie nie skłamał. Na pytanie co teraz zamierza zrobić odpowiada: Nie zdradzę Republiki, a to oznacza, że pozostanie wierny Kanclerzowi, Senatowi i Padme w tej właśnie kolejności. Młody Sith zwodzi też żonę w sprawie Obi-Wana. Według niego wszystko wkrótce się ułoży. On sam musi wyruszyć na misję daną mu przez Kanclerza, która ma zakończyć wojnę (z separatystami). Na koniec tej sceny znowu wchodzą roboty.

Statek senatora Organa

Obi-Wan i Yoda najwyraźniej są jedynymi ocalałymi Jedi. Ale ze świątyni wysłano zakodowaną wiadomość nakazującą powrócić do niej każdemu Jedi. Yoda daje się przekonać Kennobiemu do unieszkodliwienia tego przekazu. Mistrz liczy też na parę odpowiedzi.

System Mustafar / Corusant

Prezentacja planety. Jest na niej ciemno, a jedyne źródło światła, to rzeka lawy, z jakiej jakieś małe droidy czerpią. Tu i ówdzie lewitują nad nią też małe platformy z jakimiś obcymi. Tu właśnie siedzi Wicekról, jego świta i reszta Separatystów. Właśnie wymieniają się grzecznościami z Palpatinem. Ten obiecuje, że jego nowy uczeń wkrótce się zjawi i zajmie się nimi.

Na orbicie Corusant statek senatora Organa zbliża się do orbity. Wszyscy zgromadzeni na mostku odsłuchują wiadomości z biura Kanclerza. Ten zorganizował specjalny zjazd Senatu i wymaga obecności senatora, który deklaruje się przybyć. Po krótki dyskusji wszyscy zgadzają się, że to raczej nie pułapka. No i że ułatwi im to wejście do świątyni.

Tym czasem na Mustafar pojawia się oczekiwany Lord Vader, razem z R2. Zdołano nawet wcisnąć scene przerażenia tegoż. Kiedy młody Sith wchodzi, ignoruje uprzejme przywitanie i za pomocą Mocy zamyka wszystkie drzwi. Z głośników znowu płyną słynne nuty.

Pod świątynią Jedi, która wciąż jeszcze dymi, Yoda i Kennobi dzielnie i bez skrupułów przedzierają się przez przeważające siły szturmowców.

A w między czasie senator Organa zjawia się na posiedzeniu Senatu, w środku przemowy Palpatina. Ten przyznał publicznie, że Jedi spiskowali aby obalić Senat i że on nie zamierza spocząć, aż ich wszystkich nie wytępi. Sala bije mu brawa.

Mistrzowie Jedi stoją nad ciałami najmłodszych kadetów. Yoda zauważa, że zostali zabici za pomocą miecza świetlnego. Kennobi pyta kto mógł to uczynić?.

A w między czasie winowajca wybija właśnie reszki orszaku Wicekróla. Jego mocodawca zaś przyznaje, że to zamach Jedi go oszpecił i zdeformował. Znowu scena walki Vadera z bezbronnymi, zbliżenie kamery na jego żółte źrenice i wściekły wyraz twarzy.

Przemówienie Senatora wciąż trwa. Ta scena chyba miała być jakimś politycznym komentarzem. Palpatine zapowiada zmianę Republiki w pierwsze Galaktyczne Imperium, tak aby jego obywatele mogli się czuć bezpiecznie. Padme, również obecna w Senacie komentuje: Więc tak ginie wolność, przy ogłuszającym aplauzie. Faktycznie, tłumy senatorów wiwatują. A kamera przenosi się na coś na kształt negocjacji, czy żądania wyjaśnienia przez Wicekróla, który właśnie stoi oko w oko z Lordem Vaderem. Ten przerywam mu w połowie słowa. Mieczem.

Yoda i Kennobi tym czasem grzebią przy komputerze. Właściwie to Kennobi grzebie a Yoda stoi obok. Młodszy przekalibrował wiadomość, która od teraz będzie ostrzegać Jedi. Yoda zauważa, że klony długo będą szukać źródła odczynienia tej zmiany. Przed wyjściem, Obi-Wan decyduje się na obejrzenie zapisu z kamer ochrony. Yoda ostrzega: tylko ból tam znajdziesz. Kennobi jednak decyduje się obejrzeć jak jego uczeń zabija kolejnych Jedi. Nagrała się nawet pochowa od jego nowego mistrza, z dodatkowym rozkazem wprowadzenia pokoju do Imperium. To wystarczy Kennobiemu. Yoda twardo postanawia o zniszczeniu Sithów. Obi Wan jednak woli zamierzyć się na Imperatora, niż na swojego padawana, mimo wszystko wciąż nie umie go zabić. Yoda bardziej praktycznie na to wszystko patrzy: Kennobi jest za słaby na lorda Sidiousa. Kennobi próbuje jeszcze się wymigać, ale ani zapewnienia o jego miłości do chłopaka, ani nawet nieznajomość jego pobytu mu nie pomagają. Co do tego ostatniego Yoda zaleca podążanie za przeczuciem (czy uczuciem).

Kennobi spotyka się z Padme. W wyniku rozmowy wyznaje dziewczynie (w widocznej ciąży) iż Annakin przeszedł na Ciemną Stronę Mocy. Padme nie wierzy oczywiście. Jedi wyjawia jej z grubsza na czym polegał plan Palpatina. Kobieta, chyba już przekonana, pyta czy Kennobi zamierza zabić jej męża. Ten nie odpowiada wprost, ale i nie zaprzecza. Padme odmawia pomocy. Obi-Wan pyta na odchodne, czy to Annakin jest ojcem i współczuje jej.

Na Mustafar Lord Vader patrzy sobie na widoczki i dalej ma ten zacięty wyraz twarzy, na którym widać łzę. Na Corusant Padme decyduje się samotnie (nie licząc 3CPO) polecieć do męża wbrew ciąży i ostrzeżeniem kapitana. Kennobi ukrywa się na jej pokładzie.

Ostatnie walki

Lord Vader raportuje powodzenie swojej misji Imperatorowi. Ten gratuluje przywrócenia mu pokoju i sprawiedliwości do galaktyki. Nakazuje mu też wysłać wiadomość do statków Federacji Handlowej natychmiastowego wyłączenia droidów. Rozmowa kończy się, a na planecie pojawia się statek Padme.

Po wylądowaniu pani senator chwilę wzdycha w kokpicie, jednak na widok męża biegnie mu na przeciw (ciekawe, że mniej widać jej ciążę). Po powitaniach i pytaniach, co tu robisz, Padme pyta, czy to co powiedział jej Obi-Wan jest prawdą. Chłopak nie odpowiada bezpośrednio. W końcu jednak przyznaje, że ma nowe Moce, dla niej, by ją chronić, że jest potężniejszy niż wszyscy Jedi, że mógłby pewnie obalić i samego Kanclerza, a w konsekwencji oboje mogą rządzić galaktyką (skądś to znam…) i nie będę musieli się ukrywać. Jego żona zamiast entuzjazmu wykazała strach, zrozumiała, że Kennobi miał rację. To rozwściecza Annakina, a czary goryczy dopełnia pojawienie się jego dawnego mistrza. Za pomocą Mocy zaczyna dusić dziewczynę (to też skąd znam), aż ta upada bez ducha na ziemię. Zanim obaj Jedi skrzyżowali miecze wymienili ze sobą kilka zdań. Najciekawsze z tego, jest stwierdzenie mojego nowego imperium, jakie wymawia Lord Vader. Kiedy zaczynają walkę młodzik wydaje się mieć przewagę.

A na Corusant do gabinetu Kanclerza, teraz Imperatora, wkracza mistrz Yoda. Zręcznym ruchem za pomocą Mocy powala dwóch ochroniarzy i pyta gawędziarskim tonem o nowego ucznia. Używa też prawdziwego miana Kanclerza: Darth Sidious. Ten wita go jak starego znajomego i zauważa, że jakoś przeżył. Po czym zapewnia go, ze doświadczy potęgi Ciemnej Strony. To powiedziawszy ciska w Jedi tymi swoimi piorunami. 1:0 dla Imperatora.

Akcja jest tutaj przerwana przez scenę z walki Kennobiego i Vadera. Ale po chwili widzimy jak Imperator śmieje się nad powalonym przeciwnikiem. Ten wstaje oddaje cios Mocy. Następnie prowadzą przez chwilę dialog. W końcu jednak dobywają mieczy. Palpatin ciągle się starczo śmieje a Yoda z wyraźnym trudem obija ataki.

Ich walka przerwana jest walką ich podopiecznych. Kennobi znowu ostro obrywa, ale w końcu zaczyna przejmować inicjatywę. Yoda i Imperator przenoszą walkę na sam środek Senatu. Kamera co rusz przeskakuje pomiędzy walczącymi parami.

Palpatin ma wyraźną przewagę, wyrywa loże Senatorów za pomocą Mocy i ciska nimi w Yodę. Ten robi uniki, ale w końcu oddaje cios. I pomyśleć, że poprzednim filmie ten sam bohater miał takie problemy z ciskaniem znacznie mniejszych przedmiotów. Znowu przerwa na walkę Kennobiego i Vadera. Yoda pewnym momencie decyduje się jednak kapitulować (chyba w tym jednym, kiedy uzyskał jakiś efekt w swoich staraniach) i ucieka. Ściąga do pomocy Organę. Szturmowcy szukają jego truchła po rozwalonym Senacie, a Imperator decyduje się natychmiastowy wylot, jak podejrzewa, Lord Vader jest w niebezpieczeństwie.

Na Mustafar chłopaki ciągle walczą, demolując potężne stalowe konstrukcje unoszące się na rzeką lawy. A Yoda w końcu ucieka i decyduje się udać na zesłanie. Wracamy na Mustafar, gdzie pobrzmiewa bardzo patetyczna muzyka, a wojownicy wymieniają ciosy z lewitujących platform (okropne). Kennobi jeszcze raz próbuje dyplomacji. Bezskutecznie. W pewnym momencie rycerz zeskakuje na stały ląd. Rzuca wyzwanie Sithowi wyjaśniając widzowi, że stoi na lepszej pozycji. Ten twierdzi, że wraz ze swoją nową mocą sobie poradzi. Pomimo prośby podejmuje próbę. Kennobi odcina mu obie nogi i rękę w locie. Unieruchomiony Annakin wysłuchuje, czym to miał nie być. Jedyne na co go stać w ramach odpowiedzi, to krzyk nienawidzę cię!. Po chwili dochodzi u niego do spontanicznego samozapłonu (wolałem już wersję z kąpielą w lawie). Płomienie zajmują go całego, ale nie zabijają. Następnie gasną.

Kennobi biegnie do statku, gdzie leży Padme. Razem z nim do statku wjeżdża R2. Pierwsze pytanie dziewczyny jest o męża, ale Obi-Wan nie mówi ani słowa. Odlatują. Annakin wspina się powoli (przypominam, że z kończyn została mu jedynie mechaniczna ręka), kiedy odnajduje go jego mistrz. Zanim jego szturmowcy przybieżą z kapsułą medyczną ten głaszcze chłopaka.

Po ostatnich walkach

Na jakiejś, najwyraźniej sporej asteroidzie, bez atmosfery, Yoda medytuje sobie, kiedy senator Organa powiadamia go o wiadomości od Kennobiego. Rzeczony zjawia się po chwili. Z Padme jest źle.

A tym czasem na jakiejś deszczowej planecie (Corusant?) Palpatin ciągnie doczesne szczątki wciąż dychającego Lorda Vadera.

Padme leży w leży centrum medycznym. Jaki droid informuje oczekujących, iż jest zdrowa, ale z jakiegoś powodu tracą ją (naprawdę Lukasie? …), że utraciła wolę do życia. Droid wyjawia też, że nosi bliźnięta.

Nieprzytomna pani senator zestawiona jest z całkiem przytomnym Annakinem, za którego biorą się droidy. Dostawiają sztuczne kończyny, a chłopak drze się w cierpieniu.

Podobnie jak Padme, tylko ta dodatkowo płacze. Właśnie urodziła Luka, którego bierze na ręce obecny przy niej Obi-Wan Kennobi (akuszerką jest wielki droid z niepasującymi oczyma i bardzo ciekawymi kończynami). Poród jest kontynuowany. Warto nadmienić, że przeprowadzany jest za szybą, dzięki czemu oczekujący mogą podziwiać akcję. Sam Kennobi ubrany jest w swój zwykły płaszcz. Rodzi się drugie dziecko, dziewczynka.

Annakin już nie krzyczy, jego ciało jest schowane pod pancerzem, a droidy właśnie zamykają jego głowę w czarnej masce. Bardzo dokładnie jest to pokazane. Twarz chłopca nijak nie przypomina tej do której zdarzyliśmy się przyzwyczaić (nawet pomijając oparzenia, czy to kwestia perspektywy, czy dobrano aktora bardziej zgodnego z oryginalną serią to nie wiem). Po chwili słyszymy po raz pierwszy, charakterystyczny wdech i wydech. Oto i prawdziwy Lord Vader w całej swojej okazałości.

Padme majaczy, mówi Obi-Wanowi, że jest w nim dobro, że ona to wie. Z tymi słowy umiera. Tak po prostu. A sam Lord Vader, przy akompaniamencie chórów z podkładu muzycznego, stawiany jest do pionu. Obok niego stoi Lord Sidious. Upewnia się, że chłopak działa. Jego bardziej interesuje los Padme. Mówi już oczywiście swoim zwykłym głosem. Imperator kłamie(?), iż w swojej złości Annakin ją zgładził. Ból Lorda Vadera wyraża się w zdemolowaniu pokoju za pomocą Mocy i krzykiem “Nieee!” (sławna scenka zresztą). Ten pokaz siły zdaje się zadowalać Palpatina.

Epilog

Jedi i ich przyjaciel senator debatują o losie dzieci. Muszą je schować gdzieś, gdzie Sith nie wyczuje ich obecności. Pada decyzja o rozdzieleniu rodzeństwa. Organa deklaruje się adoptować dziewczynkę, myśleli z żoną o czymś takim od dłuższego czasu. Chłopca Yoda proponuje wysłać na Tatooine, do jego rodziny (rozumiem, że kierowano tu się mądrością najciemniej jest zawsze pod latarnią). Dodatkowo Kennobi deklaruje się pozostać tam i pilnować małego. Na zakończenie Yoda nakazuje ukrycie się, dopóty czas nie nadejdzie odpowiedni.

Dodatkowo, kiedy obaj Jedi pozostają sami Yoda zleca Kennobiemu trening, czegoś co określa ścieżką nieśmiertelności. Qui-Gon (zmarły w pierwszym epizodzie mistrz Kennobiego) podobno wrócił dzięki temu z otchłani Mocy. Obi-Wan ma się nauczyć komunikować z nim.

Nie zapomniano o dwóch droidach, ikonach serii. Organa zleca kapitanowi Antillesowi zajęcie się nimi. A 3CPO, ma mieć wyczyszczoną pamięć.

Ostanie ujęcia, otwiera je pogrzeb Padme. W orszaku można znaleźć Jar-Jara, który na szczęście nic nie mówi. Wciąż widać ciążę zmarłej. Zmiana scenerii. Lorda Vadera wchodzi na mostek jego ze statków Imperium. Widać, że wnętrze zostało zrobione zgodnie z oryginalnymi filmami (komputery i wystrój). Załoga nosi mundury jakie wtedy noszono. Vader i Imperator oglądają Gwiazdę Śmierci w budowie. Kolejna scena, radosne spotkanie rodzinne senatora Organy. A kolejna, to przyjazd Kennobiego do wujostwa małego Luke’a. Rodzina patrzy na zachodzące słońca. Koniec!

Mój komentarz

Chyba największym grzechem tego dzieła, jest pośpiech w jakim scenarzyści postanowili upakować liczne fakty. Z tego co mi wiadomo pomiędzy tym filmem, a kolejnym według linii fabuły, jest jakieś dwadzieścia lat, naprawdę nie trzeba było wszystkiego załatwiać w jedną noc (teoretycznie to było nieco więcej czasu, ale tak ładniej brzmi). Oto najwyraźniej po takiej akceleracji wydarzeń przyjdzie Wszechświatowi czekać aż Łukasz podrośnie i wyrwie się ze swojej rodzinnej planetki na obrzeżu. Czary goryczy dopełnia chyba fakt, iż nagle zorganizowano zupełnie nowy styl umundurowania oficerów dla nowiutkiego Imperium.

“Zemsta Shitów” miała wyjaśnić, dlaczego w ogóle powstało Imperium i czemu Annakin przeszedł na Ciemną Stronę Mocy. To trudne zadanie, pomysł z troską o ukochaną był nawet całkiem przyzwoity, choć wciąż wydaje się to nieco naciągane. Chyba bardziej bym uwierzył w niedocenianego chłopca, który zyskał potęgę jaką wypaczyła jego umysł.

Podsumowując, uważam ten film za słaby. Nie tragicznie słaby, ale jednak słaby. Nic nie może tłumaczyć tego skompresowania aż tylu wątków, jakby “Gwiezdne Wojny” (chodzi o epizod IV), miały rozgrywać się tuż po napisach końcowych. Tego nie przepuszczę.

Za inne minusy uznam: pokazywanie na siłę znanych z innych filmów motywów i postaci. No i oczywiście kilka wyjątkowo mizernych scen. W ogóle pierwsza część filmu ciągnie się okropnie (dzięki niej to tak mi odbierało ochotę na spisanie całości). Na plus: muzyka. Nic nowego w sumie.

Linki