Umberto Eco – Cmentarz w Pradze

Zarzuca się tej powieści antysemityzm. I nawet rozumiem postawę tych, którzy tak uważają. Z drugiej strony, czy nie widzą oni, iż całość jest rodzajem wykpienia zjawiska?

Najczęściej poruszany temat

Otóż, choć rasowych wynaturzeń skierowanych przeciwko ludowi Abrahama jest na kartach książki co nie miara, to jak się dokładnie przyjrzeć, jego źródła są zawsze leżą w ludzkiej nienawiści, głupocie i ignorancji. Wszystko co główny bohater wie na temat Żydów, jest jego własnym wymysłem, lub wynika z opowieści jego dziadka. Skąd dziadek Simoniniego miał takie pomysły? Też pewnie większość powymyślał, a resztę zaczerpnął od Mordechaja, starszego i nieco oszalałego mieszkańca getta, który plótł co mu ślina na język przyniosła.

Innymi słowy: autor wydaje się drwić z antysemitów, jako idiotów, którzy tylko ze względu na swoją antypatię wierzą święcie w najróżniejsze bzdury, jakie usłużnie i za gotówkę dostarczają różni oszuści.

Morał

Warto wspomnieć, że nie tylko Żydom się dostaje, także szeregu innych organizacji, religii, czy ugrupowań. Generalnie przesłaniem powieści wydaje się znana nam wszystkim prawda: tylko głupcy wierzą w światowe spiski.

Pióra Eco

Niektórzy zarzucają “Cmentarzowi …” nudę. W mojej opinii pozycja ta nie odbiega od innych tworów pisarza, więc jeśli ktoś przeczytał np. “Wahadło Foucaulta”, tutaj raczej nie będzie narzekał. O ile zniesie te wszystkie antysemickie teksty.

O czym to właściwie jest?

Jest to dziennik francuskiego fałszerza o imieniu Simonini. Dorabia on sobie pracując dla kilku agencji wywiadowczych. Daje mu to wspaniałą okazję pojawiania się w centrum ważnych wydarzeń oraz spotykania ciekawych i znanych czytelnikowi z innych źródeł ludzi. Ciekawy jest powód, dla którego on w ogóle prowadzi ów dziennik, ale niech zainteresowani sami zerkną do książki.

Czy czytać?

Podsumowując: Wspomnienia fikcyjnego bohatera, który bierze czynny, acz skryty udział w tworzeniu historii. Gęsto przeplecione z przepisami kulinarnymi (Simonini jest smakoszem) i zaprawione błądzeniami umysłu cynicznego antysemity. To nie jest pozycja dla każdego czytelnika. Doradzam zapoznanie się z nią znawcom twórczości Umberta Eco.

Z moralnego punktu widzenia

Otwarta pozostaje jedynie kwestia: czy autorowi wolno tak beztrosko zbierać i publikować te wszystkie idiotyzmy, w jakie tak namiętnie wierzą wszyscy doszukujący się przyczyn zła wszelkiego w knowaniach jednej rasy (organizacji itp)? Czy nie wyłuskają oni sobie tych bardziej smakowitszych kąsków i nie będą przedstawiać dalej jako prawdy, pomimo oczywistości literackiej fikcji? Jak na ironię, dokładnie jak to autor opisał.

W mojej opinii, nie ma sensu oskarżać wspomnianego Włocha o promowanie niepoprawnych politycznie postaw. Wszak i bez jego pomocy są ludzie, którzy bezmyślnie tworzą swoją wizję świata. I już oni sami zapewniają sobie źródła.

Linki