Cookie Clicker

Przeglądarkowa gierka, która polega na robieniu ciasteczek. Klikając na to wielkie ciasto po lewej, tworzymy nasze pierwsze. Gratuluję, tak się właśnie zaczyna.

Oczywiście, jeśli wyklikamy tych ciasteczek dostatecznie dużo, będzie nas stać na kupno pierwszego automatu robiącego ciastka za nas. Potem kolejnego. A potem możemy wykupić babcię, która będzie nam piekła ciasteczka i kolejną… i to się ciągnie aż po flotyllę wehikułów czasu, które transportują wypieki zanim te w ogóle zostaną spożyte.

Mało? Gra oferuje system ulepszeń oraz acziwmentów. Także możliwość zapisu i eksportu stanu naszego cukrowego imperium. Nieźle jak na napisaną, niecały miesiąc temu, przez jedną osobę, aplikacyjkę w JavaSciptcie. Co przypomina mi o dwóch rzeczach, jakie dodatkowo urzekły mnie w tej produkcji. Pierwsza to, jej ciągły rozwój. Z każdym odświeżeniem strony mamy szansę, że pojawią się nowe rzeczy. A druga to taka, że znający się nieco na JS mogą się nieco, być może niezbyt uczciwie, zabawić. Reszta może sobie poczytać stronę na wiki, poświęconą zagadnieniu.

Podsumowując: polecam sobie trochę poklikać, ale uwaga, potrafi wciągnąć i trzymać. A niby to takie proste.

Linki

7 thoughts on “Cookie Clicker

  1. Gra polegająca na tym, że klikamy i patrzymy jak nam rośnie, czekając żeby móc kliknąć w coś, dzięki czemu będzie nam rosło szybciej, dzięki czemu za jakiś czas będzie można kliknąć coś kolejnego, żeby nam rosło jeszcze szybciej… i tak ileś razy, aż wyklikamy wszystko i będziemy już tylko patrzeć jak nam rośnie z prędkością światła. Marnowanie czasu level expert.

    Ale OK, na początku faktycznie nawet fajne;-).

    Like

  2. Gra polegająca na tym, że klikamy (…)

    Dokładnie. Taka metafora życia. Może dlatego tak urzeka.

    Ale kto sobie tam patrzy, niech sobie patrzy, ja tam za pomocą JSmagii sobie nieco zautomatyzowałem parę rzeczy… 🙂

    tak BTW, pod koniec babcie łączą swoje umysły i sprawiają problemy 😛

    Like

  3. Może właśnie nie uciekasz? Skoro miliony ludzi oglądają telenowele, w których nie ma niczego, czego by nie doświadczali we własnym życiu, to może z grami jest podobnie…

    Like

  4. Telenowele to jeszcze gorszy “staf”, wszak to pseudo realistyczne twory, gdzie i tak mamy do czynienia z bajkową krainą. Nie zależnie od tego, w jaką kabałę wpadną główni bohaterowie, to i tak będzie dobrze: jak ją jednak mąż zdradza, to znajdzie znakomitego faceta, z którym jej się ułoży, a tamten cudzołożnik dostanie HIV-a itd… 😀

    czego by nie doświadczali we własnym życiu, to może z grami jest podobnie…

    Są tylko dwie znane mi popularne gry, które są realistyczne (w miarę): Simsy i Second World. Cała reszta to wcielanie się w kosmicznych komandosów, piersiaste krasnoludki czy nawet lanie polityków po pysku!

    … dobra, w tym ostatnim przykładnie nieco przesadziłem.

    Like

Comments are closed.