Inni o religii #9

Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli – źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii.

Słowa Stevena Weinberga, fizyka. W mojej osobistej opinii to konkretne zdanie jest nieco zbyt dużym uogólnieniem, ale jest też w tym sporo prawdy.

Zainspirowane artykułem Władza potężna jak narkotyk. Jest to wywiad z Lawrencem Wrightem, o jego książce, gdzie: autor pokazuje, do jakiego stopnia można zmienić umysł i osobowość nawet mądrych, sceptycznych ludzi i kierować ich myśleniem oraz zachowaniem. Brzmi więc bardzo interesująco.

Koniec świata #4

Spokojnie, piątek trzynastego swoją drogą, to nie o nim dzisiaj. Dowiedziałem się, że przeżyłem kolejny koniec świata. Właściwie to chyba my wszyscy. A może to ja odmawiam sobie zobaczenia prawdy?

Trzy tygodnie temu był 23 sierpnia roku pańskiego 2013. A to data końca świata zapowiedziana przez Rasputina. Nie udało mi się dopchać do potwierdzenia tych rewelacji, ale wiadomość pojawiła się na tylu dziwnych serwisach, że nawet jak została zmyślona, to należy ją uznać za potwierdzoną (w sposób zarezerwowany dla tego rodzaju hipotez).

Szkoda, że nie widzę min tych, którzy w toto naprawdę wierzyli. W ogóle jest ktoś taki?

Linki

Barack Obama – Odziedziczone marzenia

Nie mylicie się, chodzi o książkę aktualnego prezydenta USA. Brałem się za nią trochę z podejrzeniem, że jest to rodzaj grubszej ulotki wyborczej. Na szczęście, aż tak źle nie było. W skrócie: całość można określić jako autobiografię przeplecioną pewnego rodzaju analizą sytuacji amerykańskiej ludności czarnoskórej.

Ciekawszą częścią tej publikacji był dla mnie życiorys pana Obamy. Okazuje się, że był dość egzotyczny. Urodzony na Hawajach, syn białej kobiety i czarnoskórego przyjezdnego studenta z Kenii. Następnie wyjechał z matką i jej nowym mężem do Indonezji, gdzie spędził sporą część dzieciństwa. Dopiero potem wrócił do kraju.

Bez zażenowania autor ujawnia swoje młodzieńcze próby z narkotykami, czy epizody jazdy po pijaku. A to chyba tylko dla zrównoważenia scenek, kiedy przyszły polityk kuje pomnik ku czci własnej osoby.

Sporo miejsca poświęcono problem społeczności czarnych. Czy to jako młodych ludzi, czy grupom biednych mieszkańców Chicago. Tematyka raczej dość odległa dla większości naszych rodaków. Jak dla mnie.

Podsumowanie

Choć wyciągnąłem z niej parę ciekawostek, to wcale nie znaczy, że należy natychmiast się z “Odziedziczonymi marzeniami” zapoznać. Jedyny powód, dla którego w ogóle ukazała się ona w języku polskim, ująłem w pierwszym zdaniu tego postu. Nie ma do tego wątpliwości nawet sam pisarz (choć on akurat miał na myśli kolejną amerykańską edycję), czego wyraz daje w przedmowie.

Na marginesie

Jest jeszcze jedna rzecz na którą zwróciłem uwagę. Obamy nie cechuje tak charakterystyczny, zwłaszcza dla polityków, fanatyzm religijny. Nie uświadczymy w teksie opisów żarliwych modlitw głównego bohatera. Jednocześnie nie macie co liczyć na jakieś odważne deklaracje osoby niewierzącej. Zastanawia mnie, czy to polityczne wyrachowanie zakazuje prezydentowi USA żyć jak uważa za słuszne, czy też może raczej ma dość spokojne podejście do sprawy.

Linki