Civilization V – pierwsze wrażanie

Powiadają, że darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby. Ja dostałem tą grę za darmo, za udział w głosowaniu na Złote Joysticki. Mam jednak parę ale, z którymi warto się zapoznać przed kupnem gry “Sid Meier’s Civilization® V” (o ile ktoś spóźni się na tą promocję).

Podstawowa wersja gry jest dość okrojona. Nie ma religii, nie ma wywiadu, nie ma korporacji. Zawiera niewiele cywilizacji i tylko jeden scenariusz. Gra się nadal fajnie, ale z wrażaniem, że co ciekawsze rzeczy zostały wycięte i zaoferowane w osobnych, całkiem drogich, dodatkach.

Przypomnę, że owa są dwa: “Bogowie i królowie” oraz “Nowy wspaniały świat”. Ten ostatni dodaje możliwość grania naszą ukochaną ojczyzną – tak na marginesie. One dodają nam wspomniane i brakujące religie i szpiegostwo itp… dają nawet też nowości (w porównaniu do części poprzedniej).

Mówi się trudno. Nawet okrojona to wciąż spora gra, a dobrze jest się przygotować przed urozmaicaniem rozgrywki.

PS.: dzięki za cynk, już ty wiesz, że to do ciebie:)

O rosyjskiej literaturze

Jeśli twoje dzieło okazuje się zbyt mroczne dla Rosjan, wiesz już, że osiągnąłeśœ pewien kamień milowy.

Peter Watts, ze wstępu do polskiego wydania “Rozgwiazdy”. Książki, do jakiej się właśnie zabieram. To właśnie ona okazała się zbyt mroczna dla rosyjskich wydawców.

O wolności słowa w opinii Torero

Ta notka stanowczo za długo czekała, ale cóż życie, nie zawsze ma się czas, nawet na rzeczy ważne. Za poniższy komentarz, zostałem poszczuty administratorem tegoż (jogger.pl) szanownego serwisu. To o serwisie, to nie ironicznie napisałem, ino kurtuazyjnie 🙂

Komentarz ów zamieściłem na blogu pewnego, tu nieco mniej kurtuazyjnie, pieniacza, mającego czasem problemy z klarownym wyrażaniem myśli. Nazwanego Torero. Administrator, nie raczył mi łaskawie odpowiedzieć czemuż to dał się nabrać na prowokację kogoś, kto najwyraźniej nie dorósł do przyjmowania konsekwencji publikacji swoich wypocin. Tu niektórzy mogliby się doszukiwać układów koleżeńskich, które przesłaniają zwykłą przyzwoitość. Acz ja widzę tu raczej nieskłonność do angażowania się ponad minimum w losy podupadającego serwisu. Za którego jest jakoś tam odpowiedzialnym, ale życie już toczy się gdzie indziej.

Tytułem wstępu i wyjaśniania podpowiem, że Torero, bardzo źle przyjął moją krytykę jego tekstu. W związku z tym odpisał (o dziwo – co zresztą wyjaśniam w załączonym tekście) w bardzo nieładnym, ubliżającym mojej skromnej osobie. Jako, że nie jest moją małżonką, nie wypadało mu tego robić. Tym bardziej, że pisał różne głupoty, jakich treści można się domyśleć, gdyż na wszystkie zarzuty odpowiedziałem.

Oho! Jaki zaszczyt mnie kopnął, wielki T, przestał się dąsać i mi odpowiedział (czego nawet nie chciałem). Zdaję sobie sprawę, że to tylko poza, bo głupio mu teraz przy świadkach wychodzić na tego, co nie umie pogodzić się z krytyką. Trafioną widać, co udowadnia usuwanie moich postów. Punkt dla mnie.

Zaprawdę, pewnie z drżeniem serca, czekasz na powiadomienia o komciach, aby tylko nie napisał nikt “pożądany” przed tymi “non grata”. Ale przejdźmy do odpowiedzi właściwej:

O tym, czemu w ogóle zaszczycam twojego posty własnym komentarzem, już ci wyjaśniałem. Więc wysil się i poszukaj odpowiedzi w swojej nieskalanej racjonalną (z przyzwoitości, ograniczmy to do tematów paranormalnych) myślą głowie. Nic się nie zmieniło podpowiem.

Daruj sobie więc kretyńskie przycinki do stanu moich palców, których nigdy w życiu nie było ci dane obejrzeć. Jeśli idzie o moje rzekome tłamszenie wolności słowa, to jest to zmyślone. Żałosna próba zakrzyczenia przeciwnika “a u was biją czarnych”. Każdy, nawet ty!, może sobie Joggera założyć – już to tłumaczyłem, zdaje się Pecetowi, to równie dobrze, mógłbyś mnie krytykować, że publikując po polsku, blokując tym samym wolność wypowiedzi osób nie władającym tych językiem.

Wydoroślej. I idź spać.

Pomijając tutaj kwestie twojej wiary w pseudonaukę, czy momentami przezabawny dobór argumentów (do dziś zastanawiam się czy po prostu nie żartowałeś – co gorsza, raczej nie). Pomijając nawet usuwanie komentarzy, jeśli akurat nikt nie patrzył(!) …

… to chciałem akcentować tą ostatnią linijkę. Właściwie to pierwsze słowo: wydoroślej. W swoich tekstach po wielokroć wyrażałeś swoją pogardę do ludzi, któryś określałeś mianem gimbazy, jednocześnie chyba nie będą za bardzo świadomym co to słowo oznacza. Sam jednak zachowujesz się niewiele lepiej, a biorąc uwagę styl pisarski, gorzej.

A więc nasłałeś na mnie moderatora, aby straszył mnie. Bardzo dorosłe panie T., jakoż te cenna lekcja, kiedy nie umie się odpowiedzieć, trzeba adwersarzowi zamknąć usta. Ja tej z niej nie skorzystam.

Jogger umiera piszą niektórzy. Jogger to kółko wzajemnej adoracji paru kolesi zapewniają inni. A jednak trochę mi szkoda, kiedy się dowiaduję, że coś w tym jest.

Narodowy Dzień Biblii

Dziś mamy 1 października, a jest to “Narodowy Dzień Biblii”. Nie, oczywiście, że nie u nas. W Boliwii. To w Ameryce Południowej. Mały kraik Większy niż Polska kraj, bez dostępu do morza.

Przemilczmy nasuwające się pierwsze myśli. Narkotyki, czy bieda, jakie zwykle, słusznie, czy też nie, kojarzymy z tym państwem. Ja o czym innym. Też nie o tym, jak to fajnie, że mają ogólnonarodowe święto związane z panującą religią. A bo to jedyny taki kraj?

Ja chciałem sobie tą informację sprawdzić. Po pięciu minutach przeszukiwania polsko, anglo i hiszpańskojęzycznych stron nic nie znalazłem, poza tym moim startowym wpisem na Wikipedii. Czemu ktoś więc to dodał? I na jakiej podstawie?

Linki