Sondaż w sprawie …krzyża

Dostał mi się w łapki omówienie wyników, z jakiegoś sondażu odnośnie… tak, tego cholernego krzyża wiszącego w Sejmie. Cholernego, bo tylko na tym blogu, jest chyba wspominane po raz czwarty. Do rzeczy: mam wrażanie, że respondenci postanowili udowodnić, że w Polsce wszystko jest na odwrót niż powinno.

Otóż, większość nie widzi nic zdrożnego w symbolu religijnym w izbie niższej (60% pytanych). To przejaw klasycznego nierozumienia idei religii oraz także kulejącego u nas, rozdziału państwa od Kościoła. Przejdźmy dalej.

Zdecydowana większość ankietowanych (87 proc.) deklaruje, że nie razi ich, jeśli prezydent, premier czy minister składając przysięgę dochowania wierności konstytucji oraz kierowania się dobrem ojczyzny i pomyślnością obywateli dodają “tak mi dopomóż Bóg”. W zasadzie tyle samo badanych (85 proc.) nie ma nic przeciwko religijnemu charakterowi przysięgi wojskowej.

Tu niestety podobnie. Ale to mniej mnie dziwi. Politycy rozpieścili swoją religijnością na pokaz oczy dewotów, to i normalny Kowalski nie wie co o tym myśleć. Kolejna kwestia:

Większość (nie podano dokładnie, najwyraźniej połączono kilka danych), podobno nawet osoby mocno wierzące i kojarzące się z prawicą, nie lubią połączenia Kościoła z polityką. Agitacji wyborczej przy kazaniach itp.

Oczywiście rozumiem skąd ich niechęć i nawet w skrytości ducha mógłbym się z tym zgodzić, ale nigdy nie pomyślałbym aby coś takiego jawnie mówić. Bo oto każdy ma prawo do wypowiadania się na tematy polityczne. Tak jak pan spod budki z piwem, może przekonywać, że pan X jest jego kandydatem, tak jak każdy domorosły inteligent może założyć bloga wypisując to samo, tak ksiądz może na kazaniu przekonywać, że X to człek religijny, na którego głosowałby wszystkie aniołki jakby mogły. Rzecz chyba jasna, każdy wierny, może to krytykować.

Jeszcze trochę przed nami w kwestii wykształcenia społeczeństwa.

Na podstawie: Sondaż: 56 proc. Polaków uważa, że krzyż powinien wisieć w Sejmie