Słowo na niedzielę #19

Pewnie zdarzyło się wam nieraz słyszeć kogoś, kto za coś dziękuje bogu. Taka osoba jest przekonana, że ów bóg doraźnie jej pomógł, pobłogosławił. Czasem można odnieść można wrażenie, że to w zasadzie jedynie bóstwo przyczyniło się do odniesienia przez owego człowieka sukcesu.

Obojętne, czy chodzi o sytuację uniknięcia śmierci, czy powodzenia, np. w zawodach sportowych, mamy do czynienia z tym samym błędem. Otóż widzimy interwencję sił nadprzyrodzonych tam, gdzie jej zupełnie nie było. W zdarzeniu losowym, lub w efekcie długich i systematycznych przygotowań.

Skąd pewność do co braku zaangażowania Wszechmocnego? Bo niby czemu miałby pomóc akurat osobie X? Czemu nie pomoże milionom, którym właśnie dzieje się krzywda gdzieś indziej? Ludzie umierają z głodu, są bici, mordowani, gwałceni, ale akurat Dobry i Sprawiedliwy był zajęty pomocą osobie X w zupełnie błahej sprawie. A podobno wszyscy jesteśmy równi w jego oczach. A może nie?

Morał: jeśli zamierzasz za coś dziękować bogu (jakiemukolwiek), ugryź się w język. Pod względem teologii jest to lepsza strategia.

13 thoughts on “Słowo na niedzielę #19

  1. Odkąd poszłam na studia, w każdej rozmowie telefonicznej z rodzicami słyszę, że mam jakiegoś anioła stróża, który sprawia, że tak magicznie jakimś cudem wszystkie te egzaminy zaliczam. Już nawet nie chce mi się dyskutować.

    Like

  2. Tu znajduję okazję, by przypomnieć stary żydowski dowcip:

    Rabi modli się dzień w dzień: “Panie Boże, spraw bym wygrał fortunę na loterii”.
    Po miesiącu, lekko już wkurzony Bóg: “Mosze, ty daj mi szanse. Ty kup wreszcie ten los”.

    Like

  3. @eV: nie ma jak wsparcie rodziny:)

    @jam łasica: przepraszam, ale co próbujesz osiągnąć tym swoim stwierdzeniem? Co to ma niby wspólnego z treścią notki? Proszę wykaż mi ten związek, bo nie pojmuję.

    A i jeszcze jedno. Oprócz czynnika ludzkiego, cierpiani mogą przysporzyć: choroby, klęski żywiołowe, wadliwy zestaw genów itp. Polecam do kontemplacji.

    @takieGadanie: 🙂
    Bardzo prawdziwy dowcip. To ja też rzucę czymś podobnym, o tym, z tej notki:
    http://sigvatr.jogger.pl/2011/03/06/o-modlitwie-o-pokoj/

    Like

  4. “Czemu nie pomoże milionom, którym właśnie dzieje się krzywda gdzieś indziej?”

    Złóż ofertę cierpienia za miliony (uwaga: czasem taka prośba jest spełniana, więc ostrożnie).

    BTW: wszystkie wyrażone wątpliwości rozumiem, ale wniosek końcowy to już lekkie WTF, jakkolwiek by nie pojmować “punkt widzenia teologii”.

    Like

  5. Złóż ofertę cierpienia za miliony

    Jesteś pewnie świadomy faktu, że to nijak trzyma się treści notki?

    uwaga: czasem taka prośba jest spełniana, więc ostrożnie

    Takie rzeczy mogą dziać się jedynie w literaturze (lub innym dziele kultury). Cierpienie za jednostkę, za dwie, może mieć miejsce, ale miliony to już zupełna fikcja. Gdzieś może i cierpi jakiś człowiek, który ubzdurał sobie być Konradem, ale jego trud jest daremny.

    ale wniosek końcowy to już lekkie WTF,

    Wniosek końcowy wynika bezpośrednio z tych “wyrażonych wątpliwości”, które rozumiesz. Jeśli umiesz wyciągnąć inne, proszę, to twoja szansa.

    punkt widzenia teologii

    Odnoszę się tu głównie do chrześcijaństwa.

    Like

  6. “Jesteś pewnie świadomy faktu, że to nijak trzyma się treści notki?”

    Oczywiście: uważam, że serwując tutaj kurs chrześcijańskiej teologi poziomu 101 zakładając tym samym, że nawet do Wikipedii nie zerknąłeś lecz zatrzymałeś się na swoich wątpliwościach tak, jak je przedstawiłeś w notce, zachowałbym się lekceważąco. Nie przekonam cię do uznania chrześcijańskiej odpowiedzi na problem cierpienia, która jest ci jak zakładam doskonale znana; pytam się tylko dlaczego uważasz, że jej głoszenie jest błędem z punktu widzenia tegoż chrześcijaństwa (bo tak zrozumiałem końcowy wniosek) — a jeśli nie o to chodziło, to mnie popraw.

    Like

  7. Zupełnie się rozminąłeś i rozmijasz dalej z treścią notki. Ty i jam łasica, który nagle zamilkł. Podpowiedzi dla was obu:
    1) notka ma aż cztery paragrafy! naprawdę da się ją ze zrozumieniem przeczytać
    2) i nie jest o cierpieniu (w ogóle – patrz punkt pierwszy)

    Dlatego twoje insynuacje, zresztą niewłaściwie (ale o tym kiedy indziej), są po prostu wymierzone zupełnie nie w tą stronę co trzeba.

    Like

  8. Napisałeś swobodny esej, a nie pracę naukową z tezą formalnie postawioną w abstrakcie, więc może lepiej nie strofuj tak komentujących, że piszą co im się skojarzy? Zwłaszcza że “ludzie umierają z głodu, są bici, mordowani, gwałceni” ale nie o cierpieniu, no kto by pomyślał… No ale twoja wola uciąć wątek który zdryfował.

    Like

  9. Innymi słowy, nie masz o czym pisać, to desperacko próbujesz ponaginać tezę pod siebie?

    Zwłaszcza że “ludzie umierają z głodu, są bici, mordowani, gwałceni” ale nie o cierpieniu,

    Człowieku, przeczytaj CAŁE zdanie.

    Owszem, moje notki mają charakter swobodnego eseju, ale to nie znaczy, że możesz je wyrwać jedno zdanie z kontekstu i cieszyć się, bo rzekomo udało ci się mnie zagiąć. Podczas gdy w rzeczywistości nie zrozumiałeś nawet treści.

    Masz coś jeszcze do dodania? Zdaje się, o coś cię po prosiłem i jeszcze nie doczekałem się odpowiedzi. I to, byłby prawidłowe komentarze do mojego tekstu.

    Like

  10. Ja tylko chciałem się dowiedzieć, dlaczego nawet jak się uważa że jest i interweniuje, to lepiej ugryźć się w język – that’s all. Wszystkie ścieżki do wniosku “bo i tak boga nie ma” już sobie prześledziłem, nie musisz mnie przez nie przeczołgiwać. Sugerujesz, że od tego ubywa zwolenników religii czy jak?

    Like

  11. Wszystkie ścieżki do wniosku “bo i tak boga nie ma” już sobie prześledziłem, nie musisz mnie przez nie przeczołgiwać.

    Ejdzej, czy ty nie umiesz pisać NA TEMAT? Czemu musisz się przyczepiać do jakiegoś jednego wyrwanego z kontekstu zdania, albo w ogóle, jakąś zupełnie wymyśloną tezę – jak teraz. Gdzie ja niby piszę o tym, że nie ma boga?! Cały tekst zupełnie: raz, że nie porusza tej kwestii, dwa, zakładka zupełnie przeciwną tezę.

    Jeśli chcesz już coś napisać, to pisz na temat!

    Ja tylko chciałem się dowiedzieć, dlaczego nawet jak się uważa że jest i interweniuje, to lepiej ugryźć się w język – that’s all

    Ewidentnie widać, że nie przeczytałeś tekstu ze zrozumieniem.

    Like

  12. Tak właśnie myślałem, że jak nie będę się bawił w tą ciuciubabkę po tematach i cię przycisnę, to szybko wymiękniesz.

    Udawanie, że się nie umie czytać (podobno masz maturę), to stanowczo zbyt grubymi nićmi szyte, by było to zabawne, czy choćby poważne. Ostrzegam, że takie “frywolne-tematycznie” komentarze mogą spotkać się z moją dezaprobatą – to tak na przyszłość, bo tutaj pewnie nigdy się doczekam odpowiedzi na postawione pytanie.

    Like

Comments are closed.