Dead Space (2008)

Krótko o “Dead Space”. Gra dostępna jest za darmo, o ile konieczność instalacji spywaru od EA, nie uważamy za wydatek. Tylko trzeba się nieco pospieszyć, bo podobno ten prezent rozdają jedynie do 8 maja.

Fabuła jest względnie prosta: statek, który nie daje znaku życia, ekipa naprawcza, która ma mu pomóc… A na pokładzie okazuje się, że grasuje tu mordercza obca rasa.

Ów obcy, to nie tacy całkiem obcy, bliżej im raczej do zombi, czy innych demonów. Ale to szczegół fabuły. Do smaku dodano nam też szaleństwo, jakiego mają doświadczać wszyscy wystawieni na działanie …czegoś i parę motywów pod tytułem zła organizacja, co nie przejmuje się jednostkami. Na to i tak się w sumie nie zwraca uwagi podczas gry.

My wcielamy się w skórę Isaaca Clarke’a. Podobno jest on inżynierem, choć w czasie gry będzie raczej czymś na rodzaj chłopca na posyłki. A naprawa polega głównie na dostarczaniu źródła mocy. Wzorem zbyt wielu innych gier jest on bohaterem niemym. Jedynie prowadzi dziennik (ale i tak się do niego w zasadzie nie zagląda).

Jest to horror. Niestety najczęściej jest to realizowane przez zaskoczenie. W dodatku po chwili zaczynamy rozumieć zamysł twórców i zwyczajnie przewidywać te zaskakujące momenty. Zapis jest możliwy w specjalnych miejscach, ale mimo wszystko i tak jest dość prosto na normalnym poziomie trudności. Prędzej wczytacie grę z powodu zużycia zbyt wielu zasobów niż zostaniecie do tego zmuszeni przez śmierć.

Ograniczona amunicja, czy apteczki to całkiem spory plus tej produkcji, nawet jeśli bardzo łatwo jest być oszczędnym. Tutaj można też wspomnieć o całkowitym przeniesieniu elementów GUI na, lub dookoła bohatera. Na przykład: pasek zdrowia na plecach kombinezonu. Nawet samouczki są hologramami wyświetlanymi bezpośrednio samemu Clarkowi.

Wielkim hasłem reklamowym był całe to gore, które wepchnięto tutaj i scalono z mechaniką (część broni ma być zwykłymi narzędziami). Standardowe strzelanie w głowę naszych przeciwników niewiele daje. Należy pozbawiać ich kończyn. Czemu akurat kończyn? Nie wiem. Ale ważne, że działa. Wydało mi się to tak jakoś wszystko naciągane w tym jednym, acz ważnym aspekcie.

Tytułem podsumowania: grało mi się jednak mimo wszystko dobrze. Nie na tyle dobrze, by zagrać jeszcze raz, czy próbować mierzyć się z wyższym poziom trudności, ale jednak. W wersji na PC nie ma wsparcia dla osiągnięć, a kilka wydało się na tyle ciekawych, że może bym się skusił. Szkoda.

Innymi słowy: warta swojej ceny (do 8 maja). Oczywiście kilka rzeczy należy temu tytułowi wybaczyć. W końcu ma już 6 lat.

Linki