Czy religia pośród władców dała coś godnego uwagi?

Jest piękna niedziela, a od dawna nie było sławetnego wyzwania Sigvatra. Pytanie na dziś to: Wymień pomysł, przyjęty przez władze, wyłączenie z pobudek religijnych, który miał pozytywny (i uwaga: zgodny z przeznaczeniem) wynik.

Łatwo wskazać oficjalne pomysły wyznaniowe, które nie skończyły się za dobrze. Cała prawie historia średniowiecza jest nimi usłana. Ale szperając w pamięci nie umiem wskazać konkretnego zupełnie przeciwnego przykładu.

Oczywiście nie interesują mnie świeckie pomysły, które jakaś instytucja religijna popiera (np. politykę rozpowszechnienia środków antykoncepcyjnych w Tajlandii, i wsparcie mnichów buddyjskich).

Nie trzeba trzymać się Kościoła Rzymsko Katolickiego, czy czasów współczesnych. Cały świat i cała historia do wyboru.

Do tych którzy, nie wiedzieć czemu, doszukiwać się tu będą prowokacji: nie ma. Masz szansę się wykazać.

13 thoughts on “Czy religia pośród władców dała coś godnego uwagi?

  1. Nie sądzę, by istniał sensowny przykład w którąkolwiek stronę. Religia zawsze była niesamowicie płodnym dostarczycielem pretekstów dla realizacji tych, czy innych ambicji władców, ale czy wniosła cokolwiek sama z siebie? Śmiem wątpić. Nawet wyprawy krzyżowe (czy to te do Palestyny, czy te środkowo-wschodniej Europy) odbywały się z pobudek politycznych, którym religia po prostu dostarczyła wygodnego pretekstu. Ba! sam Kościół znany jest ze stanowienia doktryny pod wpływem zachcianek politycznych (vide słynny przykład celibatu), więc o czym my w ogóle rozmawiamy? 😉

    Co było poza Europą wypiowadać się brak mi kometencji, więc przemilczę.

    Like

  2. ale czy wniosła cokolwiek sama z siebie? Śmiem wątpić

    Jakkolwiek to co pisałeś wcześniej, jest prawdą, to od czasu do czasu, Kościół Katolicki dla przykładu, wyskakiwał z jakąś ważną rewelacją. Np. zakaz sekcji zwłok, pochwałę brudu, indeks ksiąg zakazanych itp… dziś nie jest inaczej.

    Nawet wyprawy krzyżowe (czy to te do Palestyny, czy te środkowo-wschodniej Europy) odbywały się z pobudek politycznych, którym religia po prostu dostarczyła wygodnego pretekstu.

    Trochę się nie zgodzę, bo nie widzę powodu, dla którego np. Wielka Brytania – wtedy to chyba Anglia:P – miała wybierać się do odległej Jerozolimy na ziemie opanowane przez chmary wroga.

    Like

  3. O proszę, a niedawno czytałem w “Do rzeczy” artykuł Andrzeja Nowaka o tym, jak to eksport słowiańskich niewolników (główne źródło dochodów Piastów) ustał gdzieś za czasów Mieszka.

    Like

  4. Link poproszę. Trochę powątpiewam w ten przykład, bo idee wolności każdego człowieka to coś dla Kościoła zupełnie obcego (nawet dzisiaj mają z tym problemy).

    Like

  5. Nie dali online; artykuł w “DRz” jest fragmentem książki prof. Nowaka, wcześniej wplótł coś felieton http://gosc.pl/doc/1784597.O-niepodleglosci-i-niewolnikach który mi wypadł przy wyszkukiwaniu w Googlu “na początku było niewolnictwo”.

    Mnie akurat w tym artykule uderzyło co innego: prof. Nowak o tym wspomina bynajmniej nie w tonie demaskatorsko-sensacyjnym, rzecz więc była historykom znana od dawna; jednak jak sięgam pamięcią, w edukacji podstawowej i średniej nie zgłębiano się, na czym wzbogacili się przodkowie Mieszka… Albo wcześniej błędnie szacowano, że to był jakiś ułamek, a nie główne źródło dochodów, albo uznano, że to temat nie dla dzieci 😉

    A odnośnie powątpiewania: można albo się w głębiać w historię ideii, albo zakładać że deklaracja praw człowieka została objawiona jak przykazania Mojżeszowi, wybór należy do Ciebie.

    Like

  6. Dzięki za odpowiedzi – oczywiście nie dostałem powiadomienia:)

    Co do “Do Rzeczy” i Gość, i ludzi w którym w nim piszą. Cóż, ich światopogląd czasem potrafi zaburzyć postrzeganie faktów przez nich, przez co należy bardzo ostrożnie podchodzić do tego typu rewelacji.

    Apropos Mieszka, znacie czwarty główny powód wprowadzenia chrześcijaństwa? Tego, jakiego nie uczą w szkołach?:)

    albo zakładać że deklaracja praw człowieka została objawiona jak przykazania Mojżeszowi,

    Że co? A ty w ogóle znasz treść dziesięciu przykazań?
    Ale mówię o tej prawdziwej, nie wersji uczonej w szkole.

    Like

  7. nigga, pliz.

    Za coś takiego powinienem ci wywalić komcia, bo: to jest głupie, po drugie, świadczy o tym, że nie wiesz o co chodzi. Otóż jak dobrze poszperasz w Biblii, zauważysz, że dziesięć przykazań nieco różni się od tego co wbija się w pamięć dzieciątek z pieniędzy podatników. Wróć, jak się dokształcisz.

    Like

  8. O rety, oczom nie wierzę, Ty naprawdę myślałeś, że nie wiem, jak przykazania zapisano w Biblii, jak się mają do skróconej wersji “pacierzowej” i chciałeś próbować mnie zagiąć jak pierwszy lepszy Świadek Jehowy nie przymierzając? Czy tylko tak zagajasz, żeby podszczypać? Bo ja myślałem, że raczej to drugie…

    Like

  9. i chciałeś próbować mnie zagiąć jak pierwszy lepszy Świadek Jehowy nie przymierzając?

    I najwyraźniej mi się udało.
    Nie wiem czy widziałeś, nie byłbyś pierwszym nieświadomym jakiego spotykam w życiu. Nie ostatnim. Raczej mało jest ludzi, który znają oryginalną listę przykazań.

    Wróć do tematu, jeśli zechcesz odpisać.

    Like

  10. Jednak brak tych powiadomień jest z lekka uciążliwy. Jeden miesiąc.
    No cóż… jaka szkoda, że nie trzymasz się tematu notki. Ale jest posucha, to przymknę nieco oko.

    Przede wszystkim: cieszę się, że zainteresowałem cię tematem, na tyle, byś się nieco dokształcić. Ale zaprezentowany przez ciebie felieton jest chyba jakąś parodią.

    Sprawdza się on do stwierdzenia, że w Biblii jest taki bałagan, że wycięcie tego, czy siam tego z rzekomo najważniejszego zbiorku reguł dla wszystkich (nawet niechrześcijan, jak często lubią podnosić katolicy), jest w zasadzie ok. Bo przecież kto nam zabroni (to pytanie akurat dodałem ja)?

    To, że w wyniku tej swobodnej interpretacji granic przykazań uciekło nieco niepotrzebnej, dobrze zarabiającej na dewocjonaliach religii, no trudno. Autor rozpuszcza problem w jakieś mętnej teologii. Słabiutko.

    A teraz jeśli łaska: masz temat podany na górze, proszę nie dywagować.

    Like

Comments are closed.