O kręgach w zbożu

We wczorajszych Lekko Stronniczych panowie prowadzący wyśmiewali relację TVN24 o przypadku kolejnych kręgów w zbożu niedaleko słynnego Wylatowa. Spodziewałem się taniej sensacji ze wspomnianej stacji.

I wypada mi się pokajać, bo reporter, mimo sporej dawki dystansu i ironii, podszedł do sprawy całkiem racjonalnie. Na pewno bardziej niż lokalni urzędnicy, który ściągnęli ze sobą, na miejsce zdarzenia, różdżkarza (według Faktów).

Meritum materiału miało być też, zetknięcie się właściciela pola (przekonanego o pozaziemskiej interwencji) z jego ubezpieczycielem. Tego raczej zabrakło. Co prawda pokazano jakiegoś pana, który wytłumaczył, że w Polsce (a w USA by się dało! – zapewne zakrzyknął by niejeden nasz obeznany z prawem rodak), nie można ubezpieczyć się od niemożliwego, ale chyba nie o to chodziło ów rolnikowi. Krzywda mu się stała, a nie można podpisać umowy na wstecz.

Według tego co napisano na stronie Faktów (wnioskowanie moje), poszkodowany po prostu źle uzasadnił swoje roszczenie. Zapewne gdyby powołał się na fizyczne zniszczenia, a nie ich urągające naturze pochodzenie, to być może udało by mu się uzyskać rekompensatę. Racjonalizm górą chciało by się napisać. Na pewno spora jego dawka nie jednemu uwikłanemu w sprawę by się przydała. Jak nam wszystkim.

Źródła