Świadkowie Jehowy dziś

Odwiedzili mnie dziś Świadkowie Jehowy. Jednak nie zaczęli spotkania, od kojarzonymi z nimi, wzniosłego pytania filozoficznej natury. Dali mi ulotkę i to było wszystko.

Jakoś mi stowarzyszenie to zawsze kojarzyło się z tradycjonalistami. Dla przykładu ich publikacje (“Strażnica”) mają mocno wysłużony styl ilustracji. Dlatego tak bardzo zaskoczyło mnie: mamy teraz nową stronę!. Na wspomnianej ulotce jest nie tylko adres internetowy, ale również rysunek smarfonu. Nowoczesność pełną gębą. Ale obrazek w starym stylu.

Widać nowinki techniczne trafiają także do dość konserwatywnych kościołów. A przy okazji, do czytających mnie wiernych; wasza strona nie działa. “Nieprawidłowe przekierowanie” Już naprawiono.

Andrzej Marks – Podróże międzygwiezdne?

Tą książkę wydano w roku 1983. Jest więc zapewne starsza od większości moich czytelników. Prawdziwa perełka, rodem z antykwariatu. Pytanie, jakie może się nasunąć niektórym: czy pomimo niemal trzydziestu lat na karku, jest to wciąż aktualne?

Odpowiedź jest krótka: tak. Publikacja opiera się na niemal podręcznikowej astronomii i fizyce, a te aż tak bardzo się nie zmieniły. Owszem, zdołały się rozwinąć, ale nie na tyle, by autorowi już podziękować.

W zasadzie to ograniczenie pisarza do aktualnego, ugruntowanego stanu naszej wiedzy było bardzo pouczającym doświadczeniem. Współcześnie, publikacje popularnonaukowe, filmy dokumentalne traktujące o tematyce podróży kosmicznych, zdają się nazbyt chętnie sięgać do niepotwierdzonych jeszcze praw fizyki, czy nieistniejących materiałów o bardzo specyficznych właściwościach. Zapewne to wszystko dla zwiększenia atrakcyjności.

Nie należy się jednak lękać nagromadzenia naukowości, twórca nie kierował swojej pracy do wąskiego grona odbiorców, wszystko co trzeba zostało wyjaśnione bardzo przystępnym językiem.

Oprócz zagadnienia gdzie i czym polecieć, pan Marks (ciekawe nazwisko jak na czasy PRL-u) rozważa także kwestie związane z obcymi cywilizacjami: czy jakieś są i czy nas odwiedzają. Uprzedzę jednak tych, którzy jeszcze nie skojarzyli: autor jest dość sceptycznie nastawiony do sensacji ufologów.

Publikacja ta, jak wspominałem, powstała dość dawno. Uwidacznia się to w niektórych terminach, jakie są w niej zastosowane, jak na przykład: rok światła. A także w tym, że autor uwierzył w pewną miejską legendę – zgaduję, że nie mógł zweryfikować swojej wiedzy. Na szczęście to tylko jeden przypis.

Polecam tę książkę zainteresowanym tematem. Nie tylko jako lekcję astrofizyki, technologii, czy nawet historii. Także dlatego, że pojawia się w niej wiele zagadnień jakie zwykle nikomu nie przychodzą do głowy, kiedy mówi się o podróżach międzygwiezdnych.

Abstrakt

Praca popularnonaukowa rozpatrująca w atrakcyjnej, zaciekawiającej formie problemy związane z możliwościami odbywania podróży międzygwiezdnych, a więc: zagadnienie prędkości kosmicznych, napędów statków kosmicznych, istnienia życia na niektórych planetach, celu i sensu wypraw międzygwiezdnych, istnienia Kosmitów itp. Autor, astronom z wykształcenia, jest znanym popularyzatorem problematyki astronomicznej i kosmonautycznej.

Linki