Świecka szkoła – projekt ustawy

Dostałem link do medytacji. Podaje więc dalej.

Krótko: grupa obywateli chce, aby lekcje religii (czytaj: katolickiej) obywały się wyłącznie na życzenie rodziców lub uczniów (zależy od szkoły). A finansowanie nie odbywało się ze środków publicznych. Czyli: jak być powinno. Potrzeba stu tysięcy podpisów na to, aby Sejm musiał wziąć zaproponowaną inicjatywę pod uwagę.

Szczegóły w linkach:

Nie chodzi o lajki, nie ma możliwości podpisu online. Należy wysłać swój podpis (i znajomych), z imieniem, nazwiskiem i numerem PESEL, na wskazany (fizyczny) adres.

Krótko też o moim udziale: nie sprawdzałem tej organizacji, nie weryfikowałem żadnych danych – podpisujesz na własną odpowiedzialność i według własnego rozumu. Nie podaje też mojego podejścia do sprawy oraz moich opinii na jej samej lub jej przyszłości.

12 thoughts on “Świecka szkoła – projekt ustawy

  1. To jeszcze bardzo daleko od tego jak być powinno, bo religia po prostu powinna ze szkół zniknąć (czy też w ogóle się w nich nie pojawić). Na gruncie obowiązującego prawa (konstytucja + konkordat) jest to niewykonalne, więc to tylko próba zrobienia pierwszego kroku w dobrą stronę.

    Like

  2. Trochę bez sensu. Wszyscy wiemy, że inicjatywa jest słuszna i wszyscy wiemy, że to się nie uda. To jest jak z immunitetami posłów w przypadku wykroczeń drogowych. Co z tego, że naród chce, gdy parlament to tchórze na pasku kleru?

    Like

  3. @Quest: Przynajmniej coś zrobiłeś. Jeśli oczywiście wysłałeś podpis, albo zebrałeś ileś innych. To minimum (bo, teoretycznie można złożyć partię, zdobyć większość w wyborach i przeforsować odpowiednią ustawę), ale jednak coś.

    Like

  4. Nie popieram inicjatywy, ale życzę powodzenia: zwieźcie tej oligarchicznej bandzie kolejne setki tysięcy obywatelskich głosów do przemielenia, przynajmniej pokażą, gdzie nas mają (nie żeby to cokolwiek zmieniło, ale przynajmniej nikt nie będzie twierdził, że “ja nie wiedziałem”).

    Like

  5. A będę głupi na ten moment…: czemu nie popierasz inicjatywy Ejdzeju? Jesteś księdzem? Nie znasz definicji świeckości? Wyjaśnij, zabaw nas.

    Like

  6. “Wszyscy wiemy, że inicjatywa jest słuszna”

    Nie byłbym taki pewien. Jakieś dwa miesiące temu rozmawiałem z koleżanką. Wiedziałem, że jest katoliczką, ale trochę ją znam i ortodoksem raczej nie jest. W pewnym momencie rozmowa zeszła na temat religii w szkole. Dowiedziałem się zatem, że katecheza w szkole jak najbardziej być powinna, bo przecież katolicyzm jest w Polsce religią państwową (nawet jeśli nie formalnie, to praktycznie), a prawdziwym marnowaniem pieniędzy jest organizowania lekcji etyki dla garstki malkontentów.

    Paradoksalnie, z tym ostatnim to się nawet w pewnym sensie zgadzam. Bo przecież ta etyka w szkole jest tylko światopoglądową odmianą WTK Soplica czy też innej Łódki Bols.

    Swoją drogą z tamtych wesołych czasów przypomniało mi się: https://www.youtube.com/watch?v=m7dR4JCFEWQ 😉

    Like

  7. Jakieś dwa miesiące temu rozmawiałem z koleżanką.

    Trzeba było wyjaśnić koleżance, że to nie ma celu zdelegalizowania katechezy i religii, a unormalnieniem sytuacji jaka panuje w naszym kraju. Niech sobie twoja koleżanka sama sobie z własnej kieszeni nauczenie swojego wyznanie.
    No i to właśnie ich boli… że religia spoko, że ważna, a że płacić za ten przywilej, to już mina rzednie – co jest świetnym podsumowanie postawy.

    bo przecież katolicyzm jest w Polsce religią państwową (nawet jeśli nie formalnie, to praktycznie)

    I to jest właśnie chore. To, że są ludzie, którzy nie wiedzą, że religia państwowa to sobie może być w Watykanie, czy innych Arabiach Sudyjskich, ale u nas to jest raczej pejoratywne określenie.

    Co do ostatniego, jakby ci to powiedzieć: inicjatywa z notki nie dotyczy etyki. Osobiście bym jej tam nie nauczał (zawsze odnoszę wrażenie, że to wymysł księży, którzy mogli się bronić, że przecież jest wybór).

    Bo przecież ta etyka w szkole jest tylko światopoglądową odmianą WTK Soplica czy też innej Łódki Bols.

    Nie miałem okazji. U nas wybranie etyki oznaczało prośbę o ukamienowanie.

    Wiem, oczywiście, że trochę ci się dostało za koleżankę, ale ja też miałem swego czasu takie (bo kilka) rozmowy i widać trochę się we mnie burzyło 🙂

    Like

  8. @Ejdzej: Tak jak myślałem, piszesz, co by mącić wodę, ale nic za tym nie kryje. Zechciej nie pisać nieuargumentowanych komciów, wiem, że mamy bidę na joggerze z nimi, ale mnie na ich liczbie nie zależy.

    Like

  9. A nie mogę po Wolterowsku się wymigać, że nie zgadzam się, ale cieszę się, że nieliczenie się ze zdaniem narodu u jego tzw. “przedstawicieli” po raz kolejny zostanie ukazane? Przypomnij mi który z obywatelskich projektów ustaw chociażby był dyskutowany w Sejmie, już o głosowaniu nawet nie mówiąc, bo coś sobie nie przypominam.

    A w dyskusje na temat słuszności projektu wdawać się nie chce, zwłaszcza jak mi już po gombrowiczowsku urabiasz gębę :> Swoje zdanie musiałbym i tak zacząć od uzasadniania, dlaczego cały ambaras bierze się z obecnego kształtu szkolnictwa publicznego, bo w dalece niedoskonałym stanie obecnym możliwość wyboru religia/etyka i obecna organizacja jest i tak czymś, co mi odpowiada.

    Jak ogłosisz kiedyś akcję poparcia reformy szkolnictwa wprowadzającej tzw. “bon edukacyjny” to będziesz miał mój podpis, zamiast samych życzeń powodzenia 🙂

    Like

  10. Dla mnie tu jest jeszcze jeden problem i zastanawiam się, czy tylko ja to tak widzę. A mianowicie, dla mnie etyka nie jest żadnym zastępstwem religii, ani religia etyki. Gdybym chodziła teraz do szkoły, to będąc katoliczką musiałabym zrezygnować z etyki na rzecz religii, a po prostu nie chciałabym. Z tego co wiem, to program nauczania etyki opiera się na filozofii – jednym z moich ulubionych przedmiotów na studiach. Gdyby koledzy opowiadali mi co ciekawego robili na etyce, to zwyczajnie bym im zazdrościła. Nie widzę sensu w tym głupim podziale. Dla mnie powinno się wprowadzić etykę dla wszystkich dzieci, albo nie wprowadzać jej w ogóle. Na religię (w szkole/salce) też bym chodziła, co za problem?

    Co do religii w szkole, to był to dla mnie zawsze kretyński pomysł. Miałam tylko jedną katechetkę przez rok w gimnazjum, która była świetną otwartą babką i naprawdę miała szacunek uczniów. Można było z nią pogadać na każdy temat i nie miała problemów z utrzymaniem spokoju w klasie. Niestety, taka religia była sytuacją bezprecedensową, bo niestety każdy mój wcześniejszy i późniejszy ksiądz/katecheta, nie dawał sobie rady. Na religii ludzie odrabiali lekcje z innych przedmiotów, jedli, grali w karty, raz nawet jeden z moich kolegów przekłuwał drugiemu ucho. Hałas, degrengolada, im więcej uwag w dzienniku, tym większy szpan przed klasą – masakra. Myślę, że gdyby tylko te lekcje nie były obligatoryjne, nie sprawdzałoby się na nich obecności i trzeba było na nie iść nie do szkoły, tylko do jakiejś salki katechetycznej, to większość moich kolegów by się na nich nie pokazywała i osoby, które chcą porozmawiać (albo chociaż posłuchać) miałyby na to szansę.

    Z drugiej strony, nie rozumiem też do końca poczucia wykluczenia, które podobno czują dzieci (czy może raczej ich rodzice), które nie mają etyki, bo szkoła nie zapewniła i muszą przesiedzieć religię w świetlicy. Ja na przykład nie palę papierosów i nie boczę się z tego powodu, że nie mogę usiąść w restauracji w części dla palących. Czy może jeszcze lepszy przykład – znalazłam się na joggerze tylko dlatego, że blog.pl zmienił swoją politykę, połączył się z wordpressem i wprowadził na blogach zmiany, na które nie mogłam się zgodzić. Któregoś pięknego dnia zniknęła księga gości, wszystkie linki, zablokowane archiwum zostało bez mojej wiedzy i zgody odblokowane, a autorski szablon został zmieniony na domyślny, bo w myśl nowego regulaminu nie można już było ingerować w kod HTML i wgrać sobie własnego. Byłam wściekła i natychmiast odeszłam, ale jeszcze bardziej wściekli ode mnie ludzie zaczęli walkę z portalem, grozili administratorom pozwami, założyli jakiś fanpage na facebooku na którym walczyli o swoje prawa, jakieś zadośćuczynienie, przeprosiny i sama nie wiem co jeszcze. Po co? Dla mnie to jest bezsensownie marnowana energia, ja wyraziłam swój sprzeciw kasując blog i skupiłam się na zakładaniu nowego. Może ja po prostu nie mam walecznego (awanturniczego?) usposobienia i dlatego histeria, że dziecko musi posiedzieć 45 minut w świetlicy, bo wybrało, że nie chce być na religii jest bez sensu.

    Like

  11. Oj, ludzie piszą, a ja tu tak nie zaglądam. Krótko więc przeproszę i odpowiem.

    Tak jak opisałaś wyglądają lekcje religii chyba w całym kraju. Ja tylko raz miałem lekcję (bo katecheta był na zastępstwie, normalnie nas nie uczył), gdzie faktycznie dało się słuchać. Choć dzisiaj pewnie byłbym bardziej odporny na charyzmę prowadzącego.

    Z drugiej strony, nie rozumiem też do końca poczucia wykluczenia,

    To chyba nie byłaś nigdy dzieckiem w szkole 😀 Ja byłem, więc wiem. Ale nawet jeśli ktoś zarzuci zaraz, że przecież chodziłem na religię, to u mnie w szkole było parę osób innego wyzwania, które nie uczestniczyły w tych niezwykle potrzebnych lekcjach wiary i widziałem jak je dzieciarnia traktowała.

    Czy może jeszcze lepszy przykład – znalazłam się na joggerze tylko dlatego, że blog.pl zmienił swoją politykę,

    Z tego co zauważyłem, ludzie raczej ubywają z Joggera, niż na niego przechodzą.

    Like

Comments are closed.