Inni o religii #12

Słowo »Bóg « jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabości, a Biblia zbiorem dostojnych, ale jednak prymitywnych legend, ponadto dość dziecinnych. Żadna interpretacja, niezależnie od tego, jak subtelna, nie może tego zmienić

A są to słowa… Alberta Einsteina.

Często robi się z niego pobożnego, praktykującego katolika (albo protestanta). I to tylko dlatego, że parę razy raczył używać słowa bóg. Z jednej strony świadczy o trwaniu jego legendy, z drugiej o braku obycia w faktach i (lub) desperacji osób wierzących

Można też ująć sprawę prościej: Einstain nie wierzył w twojego boga.

Inspiracja: Czy Albert Einstein wierzył w Boga? i parę moich współrozmówców.

7 thoughts on “Inni o religii #12

  1. “I to tylko dlatego, że parę razy raczył używać słowa bóg.”
    Hitler takoż :> #godwin

    Art za paywallem, więc T$DR, ale nasuwają się bez czytania myśli dwie:
    * poglądy ewoluują, a od ateizmu do deizmu wbrew pozorom droga nie jest długa; może być więc jak w tym dowcipie z rabinem, co każdemu przyznał rację (ale to proszę traktować jako “nie wiem, więc się wypowiem”, bo życiorysu E. nie znam)
    * parafrazując innego blogera: “Bóg w którego nie wierzył Einstein jest też bogiem, w którego ja nie wierzę”.

    Like

  2. I na co tyś tego Hitlera wyciągnął? On akurat, jako katolik, miał prawo. Ale po co ty go wyciągasz? Nie ten blog, takie spamerstwo to gdzie indziej, choć niedaleko.

    Co paywall-a: do kiedyś ten artykuł udostępnią, nie martw się. A o dziwo, całkiem zgrabnie podsumowywał całość kontrowersji religia vs Einstein. Dlatego go zalinkowałem mimo wszystko.

    od ateizmu do deizmu

    Chyba na odwrót chciałeś napisać, w tą stronę to jest “dewolucja” poglądów. I nie, tutaj (żywot i przekonania Einsteina) to nie jest przykład czegoś takiego.

    w tym dowcipie z rabinem, co każdemu przyznał rację

    Nie znam.

    parafrazując innego blogera:

    Też nie znam. Ale ja niedawno recenzowałem bardzo marne czytadło o “Bogu Eisensteina” – broń Boże nie sięgaj po niego (po mój tekst recenzji jak najbardziej: http://sigvatr.jogger.pl/2015/02/14/tadeusz-niwinski-bog-einsteina/ ).

    A cytat sparafrazowałem z http://nalezecdojezusa.pl/index.php/component/k2/item/320-trzy-serca-ateizmu — nawet jest coś też o Einsteinie, więc link na temat.

    O dziwo… wbrew domenie jest to nawet całkiem treściwy tekst.
    To jeden najbardziej prawdziwych tekstów o ateizmie spod ręki wierzącego, a wierz mi parę takich tekstów zmogłem. Naprawdę dość rzeczowy.
    Co prawda:

    Nieocenioną rolę spełnia w takim układzie rzeczy chrześcijańska apologetyka, potrafiąca zaprezentować spójną wizję chrześcijaństwa, syntetyzującą w sobie stare, niezaprzeczalne prawdy Ewangelii i nowe fakty naukowe.

    Nijak się ma do rzeczywistości… no bo jak Ewangelie mają przekonać kogoś, kto zapewne je zna je całkiem biegle. Nie wspominając, że oto nagle ktoś ma porzucić zdroworozsądkowy sceptycyzm na rzecz wiary w jakieś “bajki”. O:

    Koncepcję inteligentnego projektu? Współczesne odkrycia naukowe potwierdzające założenia teizmu?

    Nie wspominając.

    Like

  3. “Po co Hitler?”
    Żeby na początku poddać dyskusję strzelając Godwinem do własnej bramki; ale nie da się ukryć: też jest celem podobnej “przepychanki”, tylko z przeciwnym wektorem.

    “Chyba na odwrót chciałeś napisać”

    To prawda, tak by było zgrabniej; a ale w obie strony równie blisko, a “ewolucja” niekoniecznie prowadzi do form “obiektywnie lepszych”.

    Co do uwag o apologetyce: ma za zadanie właśnie wskazywać, czym się różni Ewangelia od “bajek” i że z niczego co wymieniłeś nie musisz rezygnować.

    A teraz dowcip:

    Małżeństwo które sie pokłóciło o coś, nie mogąc dojsć do zgody, poszło do rabina, żeby ich rozsądził. Rabin wysłuchał żony i powiada: “Masz rację”. Wysłuchał potem męża i rzecze: “Ty też masz rację”. “Ależ rabbi” – protestuje żona – “nie możemy oboje mieć racji!”, a na to rabin: “I to też racja!”

    A ta racja może być taka, że w pewnym punkcie życia E. mógł być jakoś wierzący, a w innym być ateistą.

    “Współczesne odkrycia naukowe potwierdzające założenia teizmu.”
    A to niech już się autor tłumaczy, co miał na mysli; niektóre zagadnienia współczesnej fizyki mi osobiście dobrze współbrzmią i rezonują w religijnej strunie; ale to sprawa indywidualna i w inaczej “nastrojonym” instrumencie mogą budzić dysonans, skoro już brnę w tą muzyczną metaforę.

    Like

  4. Żeby na początku poddać dyskusję strzelając Godwinem do własnej bramki;

    Czyli sam widzisz głupotę swojej akcji.

    niekoniecznie prowadzi do form “obiektywnie lepszych”.

    Zawsze do lepszych. Nawet obiektywnie rzecz ujmując. Jakby nie były, to by wyginęły.

    A ta racja może być taka, że w pewnym punkcie życia E. mógł być jakoś wierzący, a w innym być ateistą.

    Raczej nie, ale nawet jeśli to co to zmieniać?
    Bo jeśli nawet był, to był, zmienił się na “gorsze” (z punktu wierzących).

    niektóre zagadnienia współczesnej fizyki mi osobiście dobrze współbrzmią i rezonują w religijnej strunie;

    Nie ma takich zagadnień we współczesnej fizyce. Zastanawiam czy kiedykolwiek były…

    Like

  5. “Czyli sam widzisz głupotę swojej akcji.”
    Metażart niezrozumiany wskazuje na traktowanie tematu z bardzo różnym poziomem poważności.

    “Jakby nie były, to by wyginęły.”
    Z tym ostrożnie, bo tendencje demograficzne są jakie są.

    Like

  6. Metażart niezrozumiany wskazuje na traktowanie tematu z bardzo różnym poziomem poważności.

    Raczej na słabość żartu.

    Z tym ostrożnie, bo tendencje demograficzne są jakie są.

    Ewolucja się nie pierniczy: za duża skala.

    Like

Comments are closed.