“Pasja życia” – wnioski

Przeczytałem sobie książkę “Pasja życia” pióra Jacka Pałkiewicza, znanego podróżnika. Ta książeczka to w zasadzie zbiór esejów z różnych wypraw autora, z niemal całego globu.

W tej masie literackich opisów przygód, różnorakich krajobrazów, pan Pałkiewicz jawi nam się jako nadczłowiek. Bo z pewnością góruje nad swoimi czytelnikami obyciem w ciężkich sytuacjach, doświadczeniem i umiejętnościami.

Nic dziwne, że automatycznie niemal uznajemy również jego wyższość w kwestiach, jakie tu i ówdzie w tekście występują. Poruszane są zagadnienia związane z ekologią, trochę antropologii, czy hydrografii (a myślicie, że skąd wiadomo, że Amazonka to najdłuższa rzeka świata?), ale także nieco kwestii światopoglądowych.

Dla mnie osobiście najważniejszy fragment znajdował się prawie na samym jej końcu.

Od czasu do czasu ktoś pyta, pod jakim znakiem zodiaku się urodziłem. Prawdę mówiąc nigdy nie przywiązywałem wagi do tych spraw, aż do chwili, gdy przeczytałem charakterystykę mego znaku, czyli Bliźniąt. Osłupiałem, był to bowiem mój dokładny wizerunek.

Są nad wyraz wszechstronne, ciekawe wszystkiego, ich aktywność umysłowa jest ciągle pobudzana przez nowe zainteresowania, nawet kilka naraz. Ożywia je niezaspokojone pragnienie eksperymentowania, zmian, podróży, znajdowania się w ciągłym ruchu. Bliźnięta podejmują często nowe przedsięwzięcia, zanim zdążyły doprowadzić do końca poprzednie, tylko dlatego, że zdołały już nasycić swą ciekawość. Ich błyskotliwość i dezynwoltura, a przede wszystkim przenikliwa inteligencja i racjonalizm popychają je ku dziennikarstwu i zajęciom wymagającym zdolności organizatorskich. W każdym razie ich powodzenie w pracy ma związek z podróżami. W życiu towarzyskim wykazują wiele zręczności, choć niekiedy brak im umiejętności dyplomatycznych. Ich sposób myślenia jest bardzo szybki, jeden pomysł goni drugi. W mgnieniu oka potrafią powiązać ze sobą najróżniejsze, na pozór nie powiązane koncepcje. Kochają do szaleństwa swą niezależność. To wszystko jest niewiarygodnie prawdziwe.

Oto i lekcja dla nas. Każdy ma swoje pięć minut głupoty, pole, na którym jest bezradny i na którym łatwo da się zwieść najprostszej sztuczce. Niezależnie od swojej pozycji, czy osiągnięć. Nie istotna jest inteligencja, czy wiek. Choć pewnie trochę pomagają. W każdym razie taką mam nadzieję.

I warto też o tym pamiętać, kiedy powołujemy się na takie osoby, wypowiadające się na tematy z nieswoich dziedzin. Ponieważ nawet idol, nawet, który sobie na nasze i innych uznanie zasłużył uczciwie, może zwyczajnie, jak człowiek się pomylić.

2 thoughts on ““Pasja życia” – wnioski

  1. Bo horoskopy zwykle zawsze coś miłego o człowieku mówią; chyba że czyta się Wielkiego Zaganzę i ma się ten sam znak co Dirk Gently.

    Like

  2. Bo horoskopy zwykle zawsze coś miłego o człowieku mówią;

    Usprawiedliwiasz go? Nie ma tak dobrze, głupotą jest wiara w nawet najmilsze horoskopy.
    Prawdę pisząc, myślałem, że dostane opieprz za uznanie zacytowanego fragmentu za manifest autor, już nawet przygotowałem sobie riposty, a tu lipa…

    Like

Comments are closed.