Agitacja polityczna

— Z tego, co wiem, to schodzą się z takim impetem, że chałupa od wieczora rusza się w posadach — zaśmiał się rubasznie stary szlachcic. — Jak nic z takiego impetu bliźniaki się zrodzą. Czego szczerze córuchnie mojej życzę, bo wiesz zapewne waszeć, że bliźnięta lepiej od zwykłych ludzi i w polityce, i na gospodarstwie sobie radzą. I charakterem częstokroć zacnym a niezłomnym są obdarzone. Ech, może nadejdą kiedyś szczęsne dla Rzeczypospolitej czasy, że bliźnięta rządzić nami będą — westchnął. — Choć muszą się liczyć z zawistnymi knowaniami ludzi podłych i niegodziwych, szalbierzy, opryszków i agentów wszelakiego sortu. No, ale niech im tam da, co najlepsze…

Myślałem, że taka krotochwila autora. Ale właśnie znalazłem bloga Jacka Piekary w serwisie Salon24. Teraz wiem, że jednak się mnie nie zwidziało, iż w cyklu o inkwizytorze Madderdinie dojrzałem współczesne alizje polityczne.

Cytat z książki “Charakternik” (i tu może celem wyjaśnienia: wydano ją w 2009). Mimo wszystko pozycja ucieszna.

Jacek Dukaj – W kraju niewiernych

Do “W kraju niewiernych”, zabrałem się bez wcześniejszego, nawet pobieżnego zapoznania się z tą publikacją. Myślałem więc, że jakaś nowość, jednak było to jedynie nowsze wydanie tomu opowiadań z dość wczesnego etapu kariery Jacka Dukaja (choć już po debiucie).

Już samo to, że były to zbiór nowelek, było dla mnie pewnego rodzaju zawodem: bardzo spodobał mi się stworzony na potrzeby pierwszej historii (“Ruch generała”) świat i z żalem musiałem zaakceptować fakt, iż na kolejnej stronie czeka na mnie zupełnie inny. Jednak na otarcie łez, utwory są różnorodne i ciekawe. Jeśli uprzeć się, że istnieje tu jakiś motyw łączący je, to najprędzej będzie to szeroko pojęta wiara.

Poziom poszczególnych opowiadań jest różny. Jedne wydają się być całkiem niezłe, inne czymś na rodzaj wprawiania się autora, lub zabawy pomysłem. Całość oceniam jak najbardziej poprawnie. W zasadzie tu można by zakończyć recenzję: dla sympatyków sf, reszta ludzkości może poczuć się zagubiona.

Przed “W kraj…” znałem twórczość Dukaja pobieżnie, więc dopiero teraz zauważyłem schemat, jaki najwyraźniej często autor ten stosuje (np. “Lód”, czy “Perfekcyjna niedoskonałość”). Na początku bezlitośnie zarzuca czytelnika gradem nieznanych pojęć, wręcz swoistego rodzaju słowotwórstwem, by następnie mniej-więcej w połowie historii wszystko przystępnie i po kolei wyjaśnić. Osobiście nie lubię wynajdywać takich wzorców.

Ostatnie opowiadanie “In partibus infidelium” to bardzo ciekawy wywód nad konsekwencją ewangelizacji obcych. Wyśmiać można by oczywiście pomysł, iż istoty różne od nas, znalazłyby akurat coś ciekawego w ziemskiej, niezbyt interesującej wszak religii, ale jest to taka licentia poetica.

PS. Ten zbiór zawiera opowiadanie “Katedra”. Na jego podstawie Tomek Bagiński popełnił pewną znaną animację, która stała się inspiracją dla okładki wydania “Wydawnictwa Literackiego”.

Linki

Inni o religii #14

(…) w Boga się ledwo wierzy, jest On mitem, silniejszym, bo powszechniejszym i mocniej zakorzenionym niż inne, jak wiara w wampiry, pechowe piątki i przynoszące szczęście czterolistne koniczyny – mitem nie potwierdzonym, czymś, co każdy może sobie opowiedzieć, jak mu się podoba, więc opowiadają piękne bajki.

Fragment wydarty z opowiadania Jacka Dukaja, “Ziemia Chrystusa”. Przewrotny pisarz nakreślił i przyrównał do naszego, świat gdzie Bóg dosłownie jest.

Ktoś może, nawet całkiem słusznie, dowodzić, że wydarłem powyższe zdanie z kontekstu, ale czy ono samo (podobnie jak i całe opowiadanie) nie jest jakimś manifestem autora?

A cytat być może przyda mi się, jak w końcu (jeśli) skończę jedną zaczętą dawno temu notkę…