Co u mnie słychać #1

Długo nie pisałem. Prawdę pisząc: odzwyczaiłem się. Raczej nie przestałbym pisać w ogóle, bo ciągle mam tę całą listę tematów, które nie dają mi spokoju. I co to trafiają się nowe. Bo w gdzieś w Internecie ktoś znowu się myli. Krótka notka na rozgrzewkę, abym nieco odrdzewieć się.

Co to ja robiłem ostatnio… Pograłem nieco w wiedźmina. Pograłem też nieco w “Binary Domain”. I jak “Wiedźmin 3” był niezwykle polski, tak “BD” było niezwykle japoński. Wyszukiwanie i obserwacja takich małych etnicznych naleciałości od twórców ostatnio pociąga mnie coraz bardziej.

Przeczytałem między innymi …harlekina. Ponieważ nie miał okładki nie mogę powiedzieć, czy był to dosłownie herlekin, ale treściowo się zgadza. I muszę przyznać, że była to fascynująca lektura. Coś jak pornografia, ale jednocześnie jej przeciwieństwo. Jeśli takie książki wyrażają pragnienia kobiet, to … no cóż, wiele do nauki przed mną.

Nawróciłem się na wykorzystanie nowej zabawki: Grunt. Nieco więcej piszę też w JavaScript. Zapoznaliśmy się, ja i edytor Atom. Bo Notepad++ przestał mi wystarczać, Sublim wymaga kupna (tak, mowa o edytorach windowsowych). Dobrze wiedzieć, że ciągle jeszcze bawią mnie te rzeczy.

Przeżyłem nieco bardziej intensywny miesiąc niż to zwykle miałem w zwyczaju, jak to zwykle bywa dowiedziałem się paru rzeczy o sobie. I co ważniejsze: ciągle nie otrzaskałem się z tym całym WordPressem. Może napisać własną skórkę?

2 thoughts on “Co u mnie słychać #1

  1. Jak wrażenia z Atoma? Mi bardzo leży Kate i niespecjalnie jestem w stanie przejść ani w stronę (g)vim, ani w stronę Atoma. Sporo za kobylasty mi się wydał, niestety. Szczególnie w stosunku do rzeczy, których potrzebuję.

    Like

    • Kate, to ten edytorek z KDE?
      Zapomniałem, że nie gadamy w czasie rzeczywistym. Tak, to ten. No przyznam, że go nie znam. Bardzo mało w życiu używałem KDE, więc nie zdążyliśmy się zaprzyjaźnić. Ja i Kate. Brzmi romantycznie, ale to jedynie płaszczyk na opis użytkowania jednej strony przez drugą….
      Cóż, historia mojego związku z Atomem brzmi tak: będąc na Windowsie w pewnym momencie Notepad++ zawiódł mnie. Chyba poszło o brak wsparcia dla składnik jakiej potrzebowałem. Wrzasnąłem: “basta!” i zacząłem szukać alternatywy. Tak trafiłem na Sublime. Który jest świetnym edytorkiem. Małym, szybkim, ale jednocześnie bardzo potężnym. I ten pomysł z jedną kombinacją klawiszy, która włada nimi wszystkim! Genialne. Nie mam nic przeciwko nauce skrótów klawiszowych, ale w życiu niestety używam co rusz innego edytora, albo inaczej skonfigurowanego. Tak więc pomysł, że nie muszę szukać w menusach, a wystarczy, że przywołam szukajkę opcji i wpiszę czego potrzebuję, całkowicie mnie przekonał. A jak używasz czegoś częściej – proszę bardzo opcja ta ma taki a taki skrót. Proste i użyteczne. Polecam. Mam nadzieję, że to się przyjmie i programy będą implementować takie fajne narzędzia. No więc pokochałem sublime, ale program jest płatny i to nawet dość drogi. No i te wszystkie komputery jakich używam… Poszukałem alternatywy. Tak znalazłem Atom.
      W sumie to edytorek fajny, ale sprawia wrażanie będącego w wersji beta. Poważnej, ale wciąż przed oficjalnym realisem. No i ma swoje wady. W sumie błahostki. Np. na Windowsie używany jest skrót Alt+Ctrl+O. Co to przeszkadza? Ano spróbuj wpisać “ó”. Jako, że w Atomie piszę kod (a ten po angielsku) to aż tak bardzo to nie przeszkadza… na razie. Prywatnie używam właśnie Atom-a (na Linuksie) i działa świetnie, na razie nie narzekam. Pewnie będę się tego Atoma trzymał. Ciągle mam vima, skonfigurowanego, ale on ma swoje bardzo specyficzne zastosowania.

      Like

Comments are closed.