Inni o religii #18

– (…) Jest pan wierzący?

– Nie. Jestem śledczym. Wierzę w dowody.

– A to oznacza?

Harry, wahając się, zerknął na zegarek, ale w końcu odpowiedział szybko, głosem bez emocji:

– Mam problemy z religią, która mówi, że wiara sama w sobie zapewnia bilet wstępu do nieba. Czyli z tym, że ideałem ma być zdolność takiego zmanipulowania własnego rozumu, żeby zaakceptował coś, czego nie akceptuje. To ten sam model podporządkowania intelektualnego, którym od zarania dziejów posługiwały się dyktatury. Idea wyższego rozumu, na którego istnienie nie wymaga się dowodów.

Komandor pokiwał głową.

– Stwierdzenie z dużą dawką refleksji, komisarzu. Oczywiście nie pan pierwszy je przedstawia, a jednak jest wielu ludzi znacznie inteligentniejszych od pana i ode mnie, którzy wierzą. Czy nie uważa pan tego za paradoks?

– Nie – odparł Harry. – Spotykam wielu ludzi znacznie inteligentniejszych ode mnie. Niektórzy z nich odbierają innym życie z powodów, których ani ja, ani oni sami nie rozumieją. (…)

Źrodło: Jo Nesbø – “Wybawiciel”. Norweski kryminał. Jeszcze jeden cytat ode mnie:

Ale zanim kula roztrzaskała mu czoło, zdążył jeszcze
uświadomić sobie jedną prawdę, która przebiła się przez lata wątpliwości,
wstydu i rozpaczliwych modlitw: że ani krzyków, ani modlitw nikt nie
słyszy.

A poniższą sentencję wielu ludzi bardzo sobie ceni. W dziale z cytatami na Lubimy Czytać, zamieszczono ją bodaj ze cztery razy (nie szukałem jakoś wnikliwie). Szkoda jedynie, że czytelnicy nie zestawili go w głowach ze pierwszym, jaki zamieściłem ja tutaj. Wszak to o tym samym (“ideałem ma być zdolność takiego zmanipulowania własnego rozumu, żeby zaakceptował coś, czego nie akceptuje”).

Wątpliwości to cień wiary. Jeśli nie masz zdolności, by wątpić, nie możesz wierzyć. To tak jak z odwagą, komisarzu. Jeśli nie odczuwa się strachu, nie można być odważnym.