Pokemony pokonały Cejrowskiego

Życzliwy podesłał mi link do program radiowego, dostępnego zresztą w serwisie YouTube, na którym Wojciech Cejrowski, gada trzy po trzy o Pokemon.

Pisałem już kiedyś o tym, że pomimo zawziętej krytyki tego zjawiska z Japonii, środowiska religijne, w zasadzie nie używają żadnego uzasadnienia. Pan Cejrowski natchniony moim tekstem (właściwie to fragmentem) postanowił zademonstrować, jak bardzo oderwani są czasy krytycy od przedmiotu krytyki.

A więc pan Wojciech w życiu na oczy nie widział pokemona w akcji. Ani serialu, ani filmu, ani gry, ani komiksów. Nie przeczytał żadnego opracowania tematu. Choćby i wpisu na Wikipedii. Nic. Absolutnie nie posiada żadnej wiedzy na temat.

Nie przeszkadza mu to gadać co ślina przyniesienie, dorzucając w to nawet teorie spiskowe o pracy twórców marki w wywiadzie. Nie obyło się odwoływań do rzekomych demonicznych powiązań kieszonko-stworków. Rzecz jasna, zupełnie nietrafionych i niepopartych żadnych argumentem innym, niż bo ja tak mówię.

Z tego wszystkiego trzeba by zwrócić uwagę na dwie rzeczy:

  • Za prawdę powiadam wam, Pokemony święte nie są, jakbyście się przyłożyli do tematu, to być może wasza ich  krytyka miała by sens.
  • Tak jak o pokemonach, Wojciech Cejrowski nie ma pojęcia o wielu innych sprawach. Jesteś pewien, że nie jest to przypadkiem temat, za którego go cenisz? Sprawdzone?