O intronizacji Jezusa

Wiecie, że niedawno grupa Polaków, powoła pewnego zmarłego Żyda (w dodatku żyda), o którym nawet nie wiadomo do końca, czy w ogóle istniał, na króla Polski?

Oczywiście, że mowa tu o polskich katolikach i ich “intronizacji Jezusa Chrystusa”. Ściślej chodzi o tzw. “jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana”. W zamyśle: króla Wszechświata, ale jakoś tak w narodzie przyjęło się nieco umniejszać wpływy nowego monarchy jedynie do naszego kraju. Co ma sens, bo po pierwsze, księża jawnie piszą o Jezusie królu Polski, a dwa, dlaczego będąc Polakami mielibyśmy darować komuś władzę nad niezależnymi od nas terytoriami?

Wracając do sedna: wiecie, że w tej całej uroczystości wziął udział sam Andrzej Duda? I nawet chwali się tym na swojej stronie internetowej?

A co mnie do tego? A bo tak się składa, że wiem, iż prezydent jest gwarantem ciągłości władzy państwowej, (…) czuwa nad przestrzeganiem postanowień i przepisów Konstytucji. A ta stanowi jasno:

Art. 2. Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, (…)

Art. 4. 1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu. (…)

Art. 5. Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności
swojego terytorium

Art. 8. 1. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej. (…)

Innymi słowy nasz prezydent dopuścił się jawnego złamania dokumentu, którego ślubował bronić. I to nawet z pomocą rzekomego ojca naszego nowego króla, a więc siłą wyższą.

Pytanie więc, czemu nie stracił urzędu? Co więcej, były u nas czasy, gdyby przystrojono najbliższą gałąź takim delikwentem, z tabliczką zdrajca na szyi. Czemu więc nikt nie bierzy z pochodnią i widłami do Pałacu Prezydenckiego?

Odpowiedź brzmi: bo nawet katolicy, wbrew własnym deklaracją wiedzą, że to cała koronacja,  to tylko tak na niby. Taka mała szopka.

PS. Gdyby ktoś jednak łudził się, że intronizacja to poważna sprawa, niech wejdzie sobie na oficjalną stronę tego wydarzenia.