Piotr Tarczyński – Królowe, smoki, politycy

Wpadł mi do łapek w miarę aktualny “Tygodnik Powszechny” (numer 35 sierpień 2017). Nie gwarantuje tego, ale być może będę się odnosił do poszczególnych artykułów, w miarę jak będę się z nimi zapoznawał. Zupełnie jak poniżej, bo otóż okazało się, że zrecenzowano w wymienionym pisemku siódmy sezon “Gry o Tron”.

Wypada mi się tu przyznać, że oczekiwałem najgorszego. Jakiegoś wieszania psów. Lub chociaż bardzo niepochlebnej opinii. Ostatecznie “Gra o Tron” to serial fantasy, jednocześnie bardzo dorosły, całkowicie na poważnie traktujący o polityce i religii. A już za samo ujęcie tego ostatniego tematu niejednemu księdzu może zjeżyć się włos na głowie.

Ale nie. Recenzja jest rzeczowa i zgodna ze sztuką. Opiera się na spostrzeżeniach autora odnośnie jakości, problemach i zaletach scenariusza. Pan Tarczyński wspiera się opiniami internautów, a nawet posuwa swoją analizę nieco dalej do  losów i zmagań z procesem twórczym autora literackiego pierwowzoru. Ba! nawet opinie z tego artykułu pokrywają się z moimi własnymi …choć to być może niektórzy mogą zaliczyć jako jej poważną wadę.

Słowem: żadnego moralizowania i zapędów inkwizytorskich. Nikt nie węszy tu za herezją, nikt nie rzuca bezpodstawnych oskarżeń. Wstyd mi za swoje wyobrażenia, pozwoliłem aby stereotypy mówimy za mnie. Choć, tytułem usprawiedliwienia, to przez moje wcześniej doświadczenia z innym katolickim pismem (nie, nie chodzi o Frondę).

Ale do jednego mogę się przyczepić. Autor tak bardzo chciał wykazać, to iż serial jest komentarzem do współczesnej polityki, iż nazwał smoki odpowiednikiem broni atomowej, a nadchodzącą zimę zmianą klimatu.

Odpowiadając: w świecie Westeros pory roku są mocno wydłużone, więc długa zima jest tam naturalna. A smoki są raczej odpowiednikiem dział (przyczyny końca epoki średniowiecza). No i posiada je tylko jedna ze stron konfliktu: Daenerys nie musi obawiać się spopielenia całego świata, z chwilą gdy ktoś da zielone światło na ich użycie.

8 thoughts on “Piotr Tarczyński – Królowe, smoki, politycy

  1. ” w świecie Westeros pory roku są mocno wydłużone, więc długa zima jest tam naturalna.”

    Ale przecież zmiana klimatu też ma to do siebie, że jest trwała. Naukowcy mówią, że być może już za 100 lat w Polsce będzie można palmy hodować. Wiosna nadal będzie się zaczynać 21 marca, ale już będzie bardzo ciepło, a zimą śniegu będzie jak na lekarstwo. kalendarz pozostanie taki, jaki jest, ale z czterech pór roku zrobią się dwie – zimna deszczowa i letnia sucha.

    Nie czytałam artykułu, ale ta teoria ze smokiem jako działem też byłaby w stanie mnie chyba przekonać. George R.R. Martin zawsze podkreślał, żeby nie traktować dosłownie chociażby przepowiedni w Grze o tron. Istnieje taka teoria fanowska odnośnie Azora Ahai, który ma się odrodzić i uratować ludzi przed Nocnym Królem. Oczywistym typem jest tu Jon Snow, ale mocno trzyma się też teoria, że Azor Ahai to Daenerys Targaryen, bo według przepowiedni wybawicielem Westeros ma być potomek rodu Targaryenów, a do pokonania wroga ma mu posłużyć Światłonośca, czyli legendarny miecz, dzięki któremu Azor Ahai wygrał jakąś tam bitwę, po której skończyła się w Westeros trwająca sto lat zima. Jeżeli nie traktować Światłonoścy dosłownie jako miecza, mógłby być nim właśnie smok, bo smok ziejący ogniem to bardzo skuteczna broń.

    Like

    • Jak się wczytałem jeszcze raz, to wyszło, że nieco spłyciłem wymowę tej zmiany klimatu. Dla autora nie chodzi dosłownie o zmianę pogody, ale o to, że armia nieumarłych reprezentuje problem, z jakim wszyscy władcy muszą zmierzyć się wspólnie.
      Nie wiem skąd Ci się wzięły te przepowiednie, zupełnie o nich nie pisałem (autor też). Smoki mają być odpowiednikiem broni atomowej w świetle ostatnich popisów pomiędzy USA a Północną Koreą. I tu się nie zgadzam z autorem (wyżej napisałem czemu).
      W sumie przy okazji zapomniałem zapisać o jeszcze jednej uwadze, jaka mi przyszło do głowy podczas lektury: lekkiej kąśliwości(?) autora względem feminizmu, czy poglądów (lewicowych) politycznych Martina.

      Like

      • No biorą mi się te przepowiednie z tego, że interpretacja przepowiedni nigdy nie jest dosłowna. Pokonanie Innych ognistym mieczem nie musi oznaczać dosłownie miecza, tylko inną ognistą broń – smoki 🙂 Rzeczywiście, one są bardziej jak działa, niż broń atomowa, ale taka interpretacja (ta z bronią atomową) też może mieć zwolenników i nie brzmi jakoś bardzo niewiarygodnie.

        Doczytałam o tej legendzie, ta “jakaś bitwa”, to była właśnie bitwa z Innymi, która zakończyła długą zimę i po zwycięstwie Brandon Budowniczy wybudował mur, który miał na zawsze chronić krainę człowieka. Wyszło jak wyszło 😛

        Szczerze mówiąc nic nie wiem o poglądach Martina i nie wiem czy fakt, że w jego powieści nie ma ani jednej słabej kobiety, bo nie ma, nawet kurde Goździk przyklejona na stałe do Sama nie jest słaba, to już jest feminizm. Ja widzę po prostu równorzędność postaci w walce o tron i równy podział czasu na ekranie. Chyba po prostu kupię TP i sama przeczytam 🙂

        Like

      • Ale ani ja, ani pan Tarczyński nie piszemy o tym co w serialu będzie. Test dotyczył tego co było w siódmym sezonie.
        Goździk słaba nie jest, jeśli wziąć pod uwagę jej pochodzenie, ale w teście była raczej mowa o królowych. Nie wiem czy to feminizm… Cersei w książkach raczej przestawiana była jako osoba, która chce dopchać się do władzy (głównie przez seks), ale w sumie się do tego nie nadaje. Wyobraź sobie mnie zaskoczyła, jak wysadziła ten sept… od tamtego czasu jak ją widzę, aż chce zapytać: kto to jest?
        Jeśli nawet Martin jest “lewacki” (tego tak nie odbierałem) to jest na tyle przyzwoity, że konfrontuje lewackie ideały z rzeczywistością na kartach swojej powieści. Być może jest on lewacki w oczach prawaków, na zasadzie “kto nie z nami…”.
        Kupować gazetę dla jednego artykułu? chyba nie warto. Ten tekst jest tutaj: https://www.tygodnikpowszechny.pl/krolowe-smoki-politycy-149415

        Like

      • Ale mnie też nie chodzi o to, co w serialu będzie. Ten smok jako broń to tylko przykład. Chodzi mi tylko o to, że ten serial jest przepełniony różnego rodzaju symboliką. To daje pole do popisu miłośnikom różnych teorii, które mnożą się jak króliki i wiele z nich ma ręce i nogi właśnie dlatego, że w Grze o tron jest ogromne pole do różnych interpretacji 🙂

        Cersei też mnie zaskoczyła. Wydawało mi się, że na tę postać już nie ma pomysłu. Straciła wszystko, umarły wssystkie jej dzieci, przegrała z Wielkim Wróblem, myślałam, że popadnie w rozpacz i zostanie jakoś mniej lub bardziej subtelnie uśmiercona. A tu proszę, takie zagranie! Jak ja na nią patrzę, to mam wrażenie, że wdała się w ojca. Tylko on panował nad emocjami. Jedno wiem na pewno, ona jest niedoceniona. Zarówno ojciec jak i Tyrion mówili jej, że nie jest tak inteligentna jak jej się wydaje, a ja myślę, że jednak jest.

        Dzięki za link, zaraz sobie przeczytam 🙂

        Like

      • Przeczytałam i muszę przyznać, że po tym artykule mam trochę inne spojrzenie na ten serial, jeżeli chodzi o kwestię feminizmu. Uznałam, że widzę raczej równowagę między mężczyznami a kobietami w tym serialu, ale to chyba faktycznie nie jest prawda. Nie ma tam ani jednej słabej kobiety, ale za to jest mrowie słabych mężczyzn. Joffrey był słaby i tchórzliwy, Viserys też był słaby, porywczy i myślał wąskotorowo. Theon Greyjoy to wiadomo – zero posłuchu i szacunku (które dopiero teraz jakoś odbudowuje). Do tego sporo słabych bohaterów pobocznych, np. ten gość, który ożenił się z córką Freya na czerwonym ślubie zamiast Roba. Przecież to było zadośćuczynienie za kiepskie decyzje podczas bitew i bezsensowne zrobienie jeńców z jakichś nieważnych krewnych Lannisterów. A ciamajdowaty mąż Olenny Tyrel? Albo łagodny jak baranek, nieprzystosowany do życia Tommen? Albo ssący pierś marki, chorowity Robin Arryn? Wśród kobiet chyba nie ma ani jednej podobnej bohaterki. Wszystkie, nawet jeśli dostają ostro po dupie od losu, jak Sansa, wychodzą z tego silniejsze i zahartowane. Próbuję sobie przypomnieć jakąkolwiek pierdołowatą bohaterkę w Grze i nikt nie przychodzi mi do głowy. Nie obstaję przy tezie, że musi być parytet, że któraś z bohaterek powinna dla równowagi być słaba i tępa, ale rzeczywiście, to może być wstęp do dyskusji genderowej o bohaterach.
        Z drugiej strony, ten serial ogląda się tak dobrze, że ja tego dotąd nie zauważyłam. W sensie, wszystko mi jedno czy ostatecznie na tronie zasiądzie ktoś w spodniach czy w spódnicy. Widzę, że w Grze kobiety są wyjątkowo silne, ale dotychczas nie przyszło mi do głowy, że można powiedzieć wprost, że to jest serial feministyczny. Może, kurde, można 😛

        Like

      • Zastanawiałem kto mógłby być taką słabszą kobietą i przyszła mi do głowy karlica, która towarzyszyła Tyrionowi przez chwilę. Albo sama matka wspomnianego Robina Arryn. Albo niewolnice Daeneris.
        Ale wydaje mi się, że powód dla którego tak trudno jest znaleźć słabe kobiety jest inny niż tylko feminizm autora. Książki opisują twardy świat, w dodatku mocno patriarchalny. Wybijają się w nim jedynie silni (silne), lub ci którzy załapali się na jakieś pozycje z racji urodzenia (czyli zwykle mężczyźni). Reszta szybko ginie, albo przemyka zapomniana w tle. I to dlatego masz na pęczki słabych mężczyzn, ale niewiele słabych kobiet. Wychodzi na to, że to ten feminizm autora to tak naprawdę produkt uboczny męskiego szowinizmu jego świata 😀

        Like

      • No tak, ale jeśli przyjąć, że Martin stworzył mniej więcej tyle samo bohaterów mężczyzn, co kobiet, to tych mężczyzn, którzy radzą sobie w realiach świata Westeros jest bardzo wielu, a kobietę aż trudno wskazać. Matka Robina… No może rzeczywiście, nie była zbyt silną osobowością, Beilish z łatwością nią manipulował. Karlicy, która towarzyszyła Tyrionowi zupełnie nie pamiętam.

        Like

Comments are closed.