Ayn Rand — Atlas zbuntowany

Wyobraź sobie, że jesteście filozofką i to nawet całkiem niezłą, prezentującą nowe podejście do życia w społeczeństwie. Zostaje wydana prosta strzelanka z elementami magii, która w tych kilku linijkach dialogu, w przerwach pomiędzy scenami akcjami, przybliża odbiorcy wasze spojrzenie na świat. Owa gierka, radzi sobie z tym znacznie znacznie lepiej, niż wasza własna powieść: wykładnia waszej filozofii. Czujecie to lekkie zażenowanie? To już wiecie, jak czułaby się Ayn Rand, gdyby dożyła premiery gry “Bioshock”.

Atlas zbuntowany (ang. “Atlas Shrugged”)

Zastanawiam się: co mnie podkusiło aby brać się za to tomiszcze? Chyba samo wyzwanie sprostania tej cegle. Z pewnością miało to jakiś wpływ, że słyszałem coś o tej powieści wcześniej. Nie miałem pojęcia jednak, że jest ona tak potwornie słaba.

Przemęczyłem się przez trzy części, tylko po to, aby odkryć, że czeka mnie jeszcze czwarta (zbyt prowizoryczny przegląd). A przyznam, że już przed połową pierwszej miałem dość. Dlaczego wytrzymałem do końca? Aby z czystym sercem napisać co następuje: Cała ta książka jest po prostu tępą propagitą. O jakości fanfika nastolatka. A do tego niesamowicie grubą.

Ja rozumiem, że autorce zależało na pokazaniu jej spojrzenia na życie. Ale nie ona umie pisać. Ot wszystkie postacie w książce podzielone są na dwie kategorie: tych po dobrej stronie, reprezentujących wszelkie pozytywne cechy charakteru i elementy filozofii obiektywizmu, oraz całą resztą, reprezentującą wszystko co najgorsze i będących pasożytami żerującymi na tych pierwszych.

I oto cała ta powieść: Ci altruistyczni bohaterowie (chodzi o tych “drugich”, przypominam, że ciągle mowa o obiektywizmie), o ile zaczynają od w miarę realnej motywacji, to potem podejmują coraz dziwniejsze decyzje, jedynie aby utrudnić życie pozytywnym bohaterom (kategoria numer jeden) i które nijak nie mogą zbliżyć ich do zamierzonych wcześniej celów.

Streszczenia nie będzie

Wiem, że wypada mi tu wypisać chociaż ciąg zdarzeń, nazwiska jakieś, ale po co? Oni wszyscy w zasadzie sprawdzają się do dwóch archetypów. I dwóch jedynie. Fabuła nie ma sensu, służy jedynie projekcji zachowań bohaterów, wystawianych na coraz to bardziej irracjonalne sytuacje. Kulminacją tego wszystkiego wydaje się być scena tortur.

Żeby nie było jedynie narzekania z mojej strony przyznam, że trafiło się tam kilka ciekawych przemówień. Jednak dla tych kilku zdań nie warto brnąć przez tego Behemota. Piszę całkowicie poważnie: nie warto. Po prostu znajdźcie sobie te co lepsze fragmenty w sieci.

Podsumowując

Moja rekomendacja będzie krótka: nie czytajcie. Jeśli interesuje Was filozofia obiektywizmu: są różne jej opracowania, dla laików, dla zawodowych filozofów, nie trzeba nawet dotykać “Atlasa”. Jesteście silnymi promotorami wolnego rynku, czy tam czymś podobnym i szukacie rozrywki? – jest pierwszy Bioshock. Nawet aktualnie szykowany jest jego remaster. I mimo tego, że nawiązania do idei pani Rand, są tam jedynie tłem, w dodatku poddanym mocnej krytyce, stworzone na potrzeby tej gry postacie są znaczenie lepszymi ich prezentacjami.

Linki

 

5 thoughts on “Ayn Rand — Atlas zbuntowany

    • To się chyba nazywa “zawód” 🙂 Ale z publikacją pani Rand jest jak z “50 twarzy Greya”, grafomania, recenzje okropne, ale i tak ktoś to kupuje i czyta. Nie wiem jakie to uczucie.

      Like

      • Zapisałam się na Facebooku do grupy, w której można sprzedawać książki i wymieniać się nimi. Głównie Harry Potter i właśnie Grey chodzi 😉 Gdyby nie ta grupa nie wiedziałabym, że ta publikacja ma cztery części 😮

        Like

  1. Zmęczyłem kiedyś w formie angielskiego audibooka i po zakończeniu kilkutygodniowej odysei, zacząłem grzebać w sieci za recenzjami. Jedna podsumowywała całość wyjątkowo dobrze. Coś w rodzaju: “weź nawet ciekawą koncepcję, którą jednak da się wyjaśnić w kilkustronicowym eseju, a potem powtarzaj ów esej bez większych zmian w zawartości przez 1000 stron książki. Ayn… serio, złapałem pierwszym razem, kolejne 767 nie było potrzebne”

    Liked by 1 person

Comments are closed.