Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi (2017)

Po ostatniej porażce w tej serii (patrzymy na główną linię), jakoś długo nie mogłem zabrać się do tego filmu. Nie bardzo mnie on interesował. Kiedy jednak się przemogłem, okazało się, że to wcale nie jest kolejne “dawno, dawno temu”.

Początek wcale niczego takiego nie wieszczył. Ot klasyczne Gwiezdne Wojny. Film, gdzie droid radzi sobie ze spięciami, jakby to były przecieki wody, a w przestrzeni kosmicznej używa się bombowców. Tak, do zrzucenia bomb. Ciągle nikt nie zaprosił tego astrofizyka na obiad.

I wtedy nagle szef (neo-Imperator) Kylo Rena (to neo-Vader) rozkazał wyrzucić swojemu uczniowi ten głupi hełm. Trudno chyba bardziej dosłownie wyrazić tego co myśli, o pracy poprzednika, nowy scenarzysta i reżyser Rian Johnson. Jest to też scena, od której starzy wyjadacze uniwersum mogą poczuć się lekko zagubieni.

Bo tym razem nie dostaliśmy odgrzanego kotleta. Johson postanowił nie iść na łatwiznę. I nawet porzucił idę wyraźnego podziału pomiędzy biały a czarnym. Koniec z prostą historią o starym rycerzu, który uczy nowego aby ten uratował księżniczkę. I wcale nie chodzi o to, że tym razem młodziak to dziewczyna, a jej książę to prawa ręka Złego. Tym razem ów mentor jest zgorzkniały i wcale nie taki znowu szlachetny. Tym razem nie ma miejsca na wariackie szarże, które kończą się dobrze. Nie dostaliśmy opowieści dla dzieci. A film nawet sili się na pewnego rodzaju przekaz.

Ja byłem pod wrażaniem. No dobrze. To nie jest tak, że stałem się fanem, o nie. To dalej są Gwiezdne Wojny, tylko mniej przewidywalne i infantylne. Na tyle, abym nie zasypiał podczas seansu. W sumie więc warto, szczególnie, jeśli opuściliście sobie poprzednią.

Korzystając z okazji, że czyta mnie reżyser tego dziełka: weźcie zatrudnijcie jakiegoś konsultanta od tej fizyki. Choćby studenta, pewnie dobrze się przysłuży, za zwykłą koszulkę z autografem.

PS

A tak przy okazji: skoro Rebelia wygrała, Imperium zostało zniszczone… a następnie odrodziło się i w dodatku ze sporymi środkami finansowymi. Nawet rozwalenie im cholernie drogiego działa wielkości planety, najwyraźniej nie uszczupliło ich budżetu … być może ta cała rewolta nie została zbyt skutecznie zaprowadzona.

Linki