Delaney JP — Lokatorka

Pozycja z tytułu to najwyraźniej taka nowość, że nawet nie można znaleźć informacji na temat autorki. Lub autora, też może być, choć raczej to ona. Nazwisko z okładki jest pseudonimem. Nawet nie jestem pewien, czy to “JP” w ogóle ma rozwinięcie. Tę książkę odsłuchałem w postacie audiobooka. Oto moje uwagi na temat “Lokatorki” (ang. “The Girl Before”).

Książka jest …chyba kryminałem. Będzie to pewnie zdradzenie zbyt wielu szczegółów, więc ograniczę się do stwierdzenia, że nie jest dość czysta gatunkowo powieść. Kryminał wydaje się najodpowiedniejszą łatką, nawet jeśli tylko na zasadzie większej objętości.

Fabuła

Na fabułę składają się losy dwóch kobiet. Obie stały się lokatorkami pewnego domu w Londynie. Domu, dość niezwykłego (ponownie, oszczędzę detali). Tyle, że jedna już nie żyje, a druga poznaje powoli losy tamtej, aby dowiedzieć się, że kroczy jej ścieżką. I to nawet całkiem dosłownie. Historia przeskakuje sobie pomiędzy obiema paniami, pokazując jak jedna naśladuje bezwiednie drugą. Do czasu.

Podsumowanie

Trzeba oddać twórczyni (twórcy, wszystko jedno), że umie wodzić czytelnika za nos. Podsuwać mu rozwiązania różnych wątków, tylko po to aby za chwilę zakpić tych przewidywań. Niestety pod koniec całość się rozpada, a opowieść straci na sile.

Ciężko jest jednoznacznie wyznaczyć końcową ocenę, właśnie przez ten spadek jakości na finiszu. A skoro już rozmawiamy na temat, to kilka uwag. Mogą one zdradzać nieco za dużo, więc czytacie na własną odpowiedzialność.

Kilka słów na koniec

Mam silne przekonanie, że właściciel domu wzorowany jest pośrednio na Stevenie Jobsie. Podobnie jak on jest niespełnionym geniuszem, przynajmniej w powszechnej opinii, znanym w specyficznych kręgach. Jest mocno ekscentryczny i bardzo uwielbia minimalizm. Do tego stopnia, że czyni go swoją filozofią życiową. Moje podejrzenie dodatkowo podkreśla fakt, że w świecie powieści istnieją jedynie produkty firmy Apple.

No i pozostanie kwestia klucza do Folger Street 1. Trudno mi zgadnąć, czy to tak rażąca niewiedza twórczyni, czy po prostu nie miała żadnego innego pomysłu na uzasadnienie swojego zwrotu akcji. Boję się, że to pierwsze: osoba, która nie ma za bardzo wiedzy na temat działania komputerów (tak, tu można złośliwie przytoczyć ostatnie zdanie z poprzedniego paragrafu) i wcale nie boi się tego opisywać.