John Gray — Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus

Przyznam, z tępą pewnością człowieka, nie mającego wiele pojęcia o psychologii, myślałem, że zaprezentowane w niej informacje, okażą się być jakimi tam mrzonkami opartymi na stereotypach.

A tu okazało się, że to stareńkie dziełko wcale nie jest takie bezużyteczne. Co prawda książka trąci nieco myszką, szczególnie w radosnym szafowaniu klasycznym postrzeganiem kobiet i mężczyzn, ale zasadniczo jej meritum wcale nie jest takie złe. Sprawdza się ono do: wsłuchajcie się w partnera, pozwólcie mu reagować na jego sposób, przemyślcie czy aby nie wchodzicie mu na odcisk.

Nie przywiązywałbym jednak wielkiej wagi do zaprezentowanych przez autora zachowań typowo żeńskich i typowo męskich. Nawet on jest w tym dość ostrożny, choć pewnie przyzwyczajony do takich konserwatywnych poglądów czytelnik pewnie nawet tych uwag nie zauważy.

A tak nieco na uboczu, zrodziła mi się jedna myśl: jeśli analogia autora jest prawdziwa, to czy związki homoseksualne nie powinny być najtrwalszymi? Nie wiem czy ktoś to badał, pewnie jest jeszcze za wcześnie, aby móc wysnuwać porównania. Ale rzucę śmiałą tezę, jako człowiek tępy pewny w swojej ignorancji, że wcale nie będą się różnić od małżeństw.

Czy polecam omawianą książkę? Nie, raczej nie, chyba, że jako ciekawostkę, relikt przeszłości, świadectwo jak kiedyś myślano. Aktualnie są lepsze pozycje na rynku.