Dan Brown – Początek

Choć jestem świadomy umiejętności i siły przywiązania do faktu pana Browna to jednak, wstyd się przyznać, jego książki są moją grzeszna przyjemnością. Dziś powieść “Początek”.

Ogólny opis

“Początek” to dziełko, w którym pan Dan Brown bierze na warsztat coś co roboczo będziemy nazywać filozofią ateizmu oraz rozwój sztucznej inteligencji. Jak zwykle w tle kołatać się będzie fanatyzm religijny i pomniejsze rewelacje. I tym razem praktycznie całość rozgrywa się w Hiszpanii.

Fabuła

Fabuła kręci się dokoła prezentacji znanego w świecie (powieści pana Browna), wynalazcy i kogoś w rodzaju proroka (w rzeczywistości: znawcę teorii gier i posiadającego umiejętność modelowania)… niejakiego Edmonda Kirscha. Ów odkrywa coś co ma zniszczyć wszystkie religie na świecie i postanawia to upublicznić w formie prezentacji. Ale jak to prawem sensacji się dzieje: rzeczy się komplikują, padają trupy, ktoś kogoś goni i główny bohater Robert Langdon musi rozwiązywać zagadki związane z symboliką dzieł sztuki.

Krótka recenzja

Poniżej tego paragrafu nie będę hamował się w opisie elementów fabuły, więc jeśli nie czytaliście, a zamierzacie, to tu się lepiej pożegnajmy. Jak w każdej poprzedniej powieści Amerykanina, to właśnie ciekawość co będzie dalej jest główną siłą napędową do przewracania kolejnych kartek. Bez tego powieść nie za wiele ma do zaoferowania. Może poza opisem budowli i dzieł sztuki.

Młot na wiarę

Od początku czytelnik ma chyba tylko jedno pytanie: jakie jest meritum prezentacji pana Kirscha? Co takiego można powiedzieć, aby obalić religię? Wiara w swojej nieracjonalności jest praktycznie niezniszczalna. A teologia to sztuka odwracania kotem ogonem. Nie straszne jej naukowe fakty wprost przeczące dogmatom. Nie przeszkodzą jej nawet kryminalne skandale hierarchii kapłańskiej. Nie przeszkadza otwarta pogarda kapłaństwa dla własnych wyznawców. Nawet oddalenie się od pierwotnych nauk założycieli nie pomoże. Jedyne czas, zapomnienie, albo konkurencja może spowodować upadek kościoła. Na pewno jednak nie jest w stanie tego uczynić jeden człowiek podczas pięciu minut. Czyżby pan Brown nie był tego świadom?

Nie sądzę. Nie tylko, bo nie wierzę, aby nie zauważył historii rozwoju Nauki, czy zmagań kreacjonistów, ale dlatego, że w samej powieści umieścił on teksty wprost podejmujące ten temat, jakby choćby: “to nie pierwszy raz”. A więc ten cały popłoch wiekowych, doświadczonych kapłanów (zobaczyli całą prezentację przed światem), monologi samego Kirsha, to jedynie budowanie napięcia …na cokole z piasku.

Oczyma autora

Być może jest to już złośliwość z mojej strony, ale zauważyłem małą ciekawostkę. Otóż ważną rolę w fabule, pełni portal conspirancy.com. I zgodnie z nazwą jest to portal poświęcony teorią spiskowym. W oczach autora jest to normalna strona z informacjami, lepsza od wszystkich innych skostniałych mediów, ponieważ jest: młoda, otwarta na innowacje i nie szafuje wyrokami. Nie ma nic wspólnego z rzeczywistymi stronami tego typu: gdzie każda informacja jest traktowana poważnie, niezależnie jak głupia i nieprawdopodobna by nie była. Gdzie prawda ma tę samą wartość, jak zmyślona opowieść o tym, co Obcy robi z odbytem jakiegoś biedaka. Nie wiem czy autor po prostu wyidealizował swoje ulubione witryny, czy po prostu nie zauważa, że to co bierze za plusy (brak krytycyzmu), jest w rzeczywistości dyskredytującą wadą. Niby w powieści pojawia się niepochlebna opinia na temat wspominanego portalu, ale to tylko jedno zdanie. No i sam portal zachowuje się całkiem przyzwoicie, naprawdę zapewniając swoim czytelnikom informacje.

Więc co w końcu było w tej prezentacji?!

Dla tych, którzy nie zamierzają czytać “Początku”, oto co zawiera prezentacja Edmonda Kirsha. Dzieli się ona na dwie części (dwa pytania).

Nasz przeszłość

Cześć pierwsza poświęcona zagadnieniu: skąd pochodzimy? A odpowiedzią jest: życie narodziło się z materii (jakby nie było tego wiadomo do tej pory). A narodziło się …bo Wszechświat dąży do chaosu (“entropia zawsze wzrasta”). Jak ma się jedno do drugiego? Widzicie, porządek jest po prostu lepszy w rozpraszaniu energii, więc Wszechświat tworząc Życie działa perspektywicznie, bo to w dłuższej perspektywie da szybsze rozproszenie energii.

Nie wiem czemu Wszechświat ma mieć jakiś świadomy cel. I czemu nikt nie wyjaśnił panu Brownowi, że entropia wzrasta… ale w tzw. układach zamkniętych. Że nie ma celowego działania Wszechświata w niszczeniu porządku, o tym, że nawet nieożywiona materia wciąż może się sama z siebie porządkować (nie potrzebuje mistycznej mocy wielkiego optymalizatora). Wydaje mi się, że jego to po prostu nie obchodziło. Podobnie jak jego poprzednich powieściach, po prostu poślizgał się po temacie, bez zbytniego wnikania w szczegóły.

Nasza przyszłość

Edmond Kirsh jak wspomniałem, był czymś w rodzaju proroka. Jego prezentacja zawiera też predykcję przyszłości ludzkości jako gatunku. I jest nią: technologia. A właściwie transhumanizm. Szczegółów nie podano, ale wiadomo, że jako gatunek staniemy się kiedyś jednością z maszyną. I jest (według autora) to całkiem optymistyczna, napełniająca nadzieją wizja.

Tutaj bez mojego komentarza, bo to co napisałem wyżej, to po prostu całkowite przytoczenie tematu z poświeci.

Perełki

Jest jedna rzecz, która mnie pozytywnie zaskoczyła: Winston. A ściślej jego podejście do samego siebie. Winston jest sztuczną inteligencją. Zachowuje się jak człowiek, bo tak został zaprogramowany i robi to całkiem udanie. A Dan Brown unika tutaj typowych stereotypów SI z pop-kultury. Co ja doceniam.

Sztampa

A co jest standardowo? Ktoś nie żyje, główny bohater ucieka zarówno przed policją jak i mordercą, towarzyszy mu niewiasta, drugie pół fabuły dzieje się zupełnie poza nim, a zabójcą jest jakiś fanatyk religijny związany z Kościołem Katolickim albo jego odłamem. W sumie w jest powieści jest mało rozwiązywania zagadek, jeśli ktoś to właśnie ceni w tej serii.

Technologia

Technologicznym wihajstrem tej powieści jest kwantowy komputer. Ale to jeszcze nic. Bo uwierzyliście, że zbudował go jeden człowiek, sam w laboratorium wielkości katedry? I że w ogóle to nie jest nic niezwykłego? Np. nie ma apokalipsy całej współczesnej kryptografii.

Rewelacja w tle

A wielkim objawieniem z tła tym razem jest fakt, że król Hiszpanii i nadworny kapelan (arcybiskup, ale i tak cały czas siedzi na dworze) byli zakochanymi w sobie homoseksualistami. Również katolikami, więc ich miłość pozostawała bez spełnienia.

Pytania bez odpowiedzi

Czemu Langdon nie po prostu nie prosił Winstona o numer telefonu? Przecież ten prowadził interesy z ludźmi na zewnątrz. Czemu niby nikt nie miał dostępu do prywatnego komputera Kirsha, skoro sam właściciel planował się zdalnie do niego dostać? Powiecie pewnie, że to kwestia czegoś w rodzaju VPN-a, albo wyfiltrowania połączeń, ale nie, wspomniany komputer trzeba było ręcznie uruchomić. I czemu Kirsh miał pracować na jakimś rzęchu? Nostalgia nostalgią, ale pewnie szybko by ją zabiła powolność tego sprzętu, czy to, że w ogóle by się nie uruchomił, a o obsłudze skompilowanej multimedialnej prezentacji nie wspomniawszy. No i co to za informatyk, który nie wie, że trzeba robić kopie swoich danych?

Podsumowanie

“Początek” to po prostu kolejna książka z cyklu. I tyle.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s