Surviving Mars – pierwsze wrażenia

Prawie od tygodnia wsiąkłem w grę w tytule. Dzieło firmy Paradox, gdzie kierujemy losem jednej z pierwszych, komercyjnych kolonii na Marsie. W przerwach pomiędzy sesjami zaznajamiam się nieco z aktualnym stanem technologii i planów podboju tej planety. Sama gra rozdawana była przez sklep Epic Games. Kilka słów pierwszych spostrzeżeń.

Jakoś oparte o realia historyczne symulatory budowania miast tak na mnie nie działają, jak kolonizacja obcych światów. Zapewne chodzi o tą przyprawę SF i projekcji rozwoju technologii. Od kilku dni spędzam w tej produkcji zdecydowanie za dużo czasu.

Ogólne omówienie

Cała zabawa zaczyna się od wyboru naszego sponsora, określenia naszego wykształcenia oraz lokalizacji naszej kolonii. Pakujemy też naszą pierwszą rakietę. Zabrane roboty stawiają podwaliny pod naszą kolonię, budują też kopułę wypełnioną ziemską atmosferą. Wtedy można sprowadzić pierwszych ludzi. I zaczyna się cała ta szopka. Człowiek jak nikt umie narzekać, łapać depresję, czy wymagać spania. Nie to co autonomiczne droidy, które uroczo pracują nieprzerwanie, dzień i w nocy tak długo jak im bateria pozwala.

Studio chwali się wiernym oddaniem powierzchni Marsa. W ogóle wszystkie grafiki, modele, wyglądają jak żywcem wzięte z wizualizacji NASA, czy innych tego typu agencji. Choć tych ładniejszych, nigdzie nie widziałem modułu mieszalnego pokrytego kilkoma metrami regolitu.

Grać można po polsku, choć ja akurat gram po angielsku. Czemu? Bo nie przełączyłem na początku, a potem przestałem zwracać uwagę.

Gra Paradoksu

Szwedzka firma znana jest ze swoich strategii (i kilku innych gatunków, ale skupmy się na jednym). Zwykle mają one opinię bardzo dobrych, ciekawych, ale czasem może i mało przystępnych. Ja nie o tym. Pisząc o Paradox Interative chciałem nawiązać do ich sposobem zdobywania pieniędzy: główna gra zwykle jest dostępna bardzo tanio (rozdawana wręcz), ale do niej dochodzi chmara już wcale nie takich tanich dodatków. Z czego większość to zmiany kosmetyczne. Ja posiadam wyłącznie podstawę z darmowym DLC.

Mars nie jest dla mięczaków

Jest taki ciekawy wątek: ponieważ życie ludzi na Marsie będzie trudne, należy nieco zaniżyć to co niektórzy określają jako bariery etyczne. Przejawia się to niektórymi technologiami np. interwencjami w genom. Głównie roślin hodowlanych (co nie jest w żaden sposób problemem moralnym!), ale także ludzi. Szkoda jednak, że nie ma tu tego, co próbuje robić Frostpunk (choć trochę mu się nie udaje): trudne decyzje na zasadzie wyborów praw jakie obowiązują w naszej kolonii.

Innym przejawem ustępstw na rzecz walki o byt, jest możliwość starannej selekcji naszych kolonistów. Ale o ile na początku jest to niezwykle ważne, bo liczy się nie tylko specjalizacja, ale także wiek, tak potem bierzemy wszystkich, nomen omen, jak lecą.

W sumie najbliższe temu co bym chciał, są wybory pomiędzy pragmatyzmem a etyką, w nielicznych fabularyzowanych przerywnikach. Trochę szkoda, że nie ma tego więcej. Mogło by być ciekawie.

Weganizm

Nasi koloniści mają różne wady, cechy, statystki itp… Między innymi mogą być “weganami”. Według opisów z internetów nie ma to żadnego wpływu na rozgrywkę, ale jest osiągnięcie za posiadanie sporej ich grupki. Podobno kolejny dowcip.

Jest to o tyle intrygujące, jako że przecież cała żywność produkowana na Marsie pochodzi od roślin (edit: ok, zapomniałem, że są jeszcze grzybie farmy). I ma to sens: produkcja mięsa jest niezwykle kosztowna i w środowisku gdzie walczymy o jakąkolwiek wodę, głupotą byłyby marnować jej wielkie ilości tylko dla walorów smakowych. Innymi słowy: możemy się nabijać z wegetarian, ale jeśli marzymy o podboju naszego sąsiada, trzeba przygotować się na czysto roślinną dietę.

Tak przynajmniej jest w podstawowej wersji, bo jest dodatek dodający zwierzęta, także hodowlane. Nie wiem jakie są wymagania owych zagród. Nie wiem nawet, czy obecność białek pochodzenia zwierzęcego aktywuje ma jakiś wpływ na rozgrywkę.

Ciekawsze mechaniki

Autorzy postanowili porzucić ideę sztywnego drzewka technologii. Zamiast tego mamy sznurki odkryć naukowych (zostały one pogrupowane na kategorie), gdzie każda następna jest droższa od poprzedniczki. Kolejność na sznurku jest losowana na każdą rozgrywkę. Dodatkowo w trakcie gry pojawić się nam mogą technologie ekstra: zwykle dość atrakcyjne, więc warto starać o szanse ich zdobycia.

Aby gracz się bardzo nie nudził, wprowadzono coś, co roboczo przetłumaczę: “tajemnice”. Jest to rodzaj namiastki kampanii fabularnej, ale na pojedynczą sesję. I przyznam, pomysł sprawdza się wyśmienicie.

Rywalizacja

Nie jesteśmy sami na Marsie. Nasi sąsiedzi, to kolonie założone przez innych sponsorów. Zaimplementowany został prosty moduł dyplomacji (bardzo symboliczny), jak i akcji wywiadowczych. I handlu. Sama rywalizacja polega na ściganiu się w osiągnięciach (np. pierwsza odkryte źródło wody, pierwsi ludzcy mieszkańcy, itp.).

Podsumowanie

Powyższy tekst nie jest żadną recenzją, a ja sam jestem jeszcze pod zbyt mocnym wpływem tej produkcji aby móc ją polecić lub odradzić. Choć jak można się domyśleć, raczej skłaniam się na tą pierwszą opcję.

Z małych minusów: nie wszystkie mechaniki są wystarczająco dobrze wyjaśnione początkującemu graczowi. Doradzam więc, po zapoznaniu się z tutorialem, przeszukanie internetu aby znaleźć dodatkowe poradniki.

Jako osobistą uwagę mogę dodać, iż o ile przed uruchomieniem tego tytułu kolonizacja Marsa mnie średnio obchodziła, tak przez ostatnie dni temat bardzo mnie zainteresował (choć dalej uważam jednak, że należałoby zacząć od Księżyca).

Linki

2 thoughts on “Surviving Mars – pierwsze wrażenia

Comments are closed.