Rabbids Coding!

Ile to nie zarabiają programiści? No ja się tego tyle nasłuchałem, że aż żałuję iż takim nie jestem. Ale dość o mnie. Wielu owe opowieści inspirują one do zaszczepienia umiejętności kodowania u swoich dzieci. I tu jest ważne pytanie: jak uczyć programowania najmłodszych? Dziś pochylimy się nad odpowiedzią jakiej udzieliła nam firma Ubisoft. Continue reading

Watch Dogs

Do używania biedastima firmy Ubisoft zostałem zmuszony już wcześniej, więc przyjęcie tego prezentu, nie kosztowało mnie aż tak wiele. Ponoć ta akcja to echa problemów jakie miał wydawca przy okazji Assassin Unity. Jeszcze jeden powód, dla którego nie należy ufać zapowiedzią. Owo “Watch Dogs” zostało rozdane oczywiście tylko w podstawowej wersji. Jedyne dostępne do niego DLC należy sobie dokupić osobno. Ale to już zaglądanie darowanemu koniu w zęby… Continue reading

Fallout: New Vegas

W ramach moich starych szkiców, których nigdy opublikowałem, znalazłem jeden dotyczący właśnie “Fallout: New Vegas”. Postanowiłem ponownie zmierzyć się z tematem, krótko wyjaśniając, czy fan poprzednich gier ma czego szukać na pustyni Mojave. Czy to jakiś sens? Zbliża się “Fallout 4”, a wspominany dzisiaj tytuł można nabyć, nawet za jakieś pięć euro, więc ktoś może się skusi.

Continue reading

Poza Ziemią – smęty przedpremierowe

“Sid Meier’s Civilization: Beyond Earth”. Przyznam, że wyczekiwałem tego tytułu od momentu jego zapowiedzi. Oto miało się ziścić moje wielkie skryte marzenie: sequel, czy tam remake, do Alpha Centauri.

Kiedyś tam zadawałem sobie pytanie: przecież Firaxis wydał przeróbki innych swoich gier, jak “Pirates!”, czy “Colonization”. Dlaczego więc zwlekał jedną ze swoich lepszych gier? Powód pierwszy: może wcale nie była to ta lepsza? Podobno gracze nie docenili geniuszu Alpha Centauri (czytaj: wyniki finansowe). Ich strata. Powód drugi: prawa autorskie. Skomplikowane zagadnienie co tam do kogo (EA vs. Firaxis) należy. No, ale to wszystko przestało być ważne od czasu oficjalnego zwiastowania przybycia duchowego spadkobiercy!

Zegnijcie więc fani kolana przed “Beyond Earth”. Niby to samo co już było, ale nowocześniejsze. To dokładnie to czego oczekiwałem.

Potem jednak zaczęły się pokazywać bardziej konkretne materiały. Wtedy jeszcze duch optymizmu mnie nie opuścił. Zrobił to wczoraj, kiedy obejrzałem sobie gameplay z oficjalnego kanału youtubowego firmy Firexis.

Niestety, wychodzi na to, że wyczekiwany przeze mnie tytuł to nic więcej jak spory mod do Civilization 5. Nie ma tu nic jakoś szczególnie innowacyjnego. Chyba w ogóle nie ma nic konkretnego, pomijając rozbudowane drzewko technologiczne. No i kilka uprawień… gdzie warstwa fabularna, ciekawe technologie, które do dziś kołatają mi się po łepetynie? Socjal inżyniera? gdzie cytaty z publikacji wyrazistych, nacechowanych jedną filozofią przywódców frakcji?!

Tak, wiem, wiem, powinien narzekać dopiero po zapoznaniu się z grą. Na razie jednak nie mam ochoty – wolę skończyć najpierw podstawkę. Mam też skrytą nadzieję, że tym razem całość gry została wydana od razu, a nie w osobnych częściach jak to miało miejsce z poprzedniczką.

Linki

Dead Space (2008)

Krótko o “Dead Space”. Gra dostępna jest za darmo, o ile konieczność instalacji spywaru od EA, nie uważamy za wydatek. Tylko trzeba się nieco pospieszyć, bo podobno ten prezent rozdają jedynie do 8 maja.

Fabuła jest względnie prosta: statek, który nie daje znaku życia, ekipa naprawcza, która ma mu pomóc… A na pokładzie okazuje się, że grasuje tu mordercza obca rasa.

Ów obcy, to nie tacy całkiem obcy, bliżej im raczej do zombi, czy innych demonów. Ale to szczegół fabuły. Do smaku dodano nam też szaleństwo, jakiego mają doświadczać wszyscy wystawieni na działanie …czegoś i parę motywów pod tytułem zła organizacja, co nie przejmuje się jednostkami. Na to i tak się w sumie nie zwraca uwagi podczas gry.

My wcielamy się w skórę Isaaca Clarke’a. Podobno jest on inżynierem, choć w czasie gry będzie raczej czymś na rodzaj chłopca na posyłki. A naprawa polega głównie na dostarczaniu źródła mocy. Wzorem zbyt wielu innych gier jest on bohaterem niemym. Jedynie prowadzi dziennik (ale i tak się do niego w zasadzie nie zagląda).

Jest to horror. Niestety najczęściej jest to realizowane przez zaskoczenie. W dodatku po chwili zaczynamy rozumieć zamysł twórców i zwyczajnie przewidywać te zaskakujące momenty. Zapis jest możliwy w specjalnych miejscach, ale mimo wszystko i tak jest dość prosto na normalnym poziomie trudności. Prędzej wczytacie grę z powodu zużycia zbyt wielu zasobów niż zostaniecie do tego zmuszeni przez śmierć.

Ograniczona amunicja, czy apteczki to całkiem spory plus tej produkcji, nawet jeśli bardzo łatwo jest być oszczędnym. Tutaj można też wspomnieć o całkowitym przeniesieniu elementów GUI na, lub dookoła bohatera. Na przykład: pasek zdrowia na plecach kombinezonu. Nawet samouczki są hologramami wyświetlanymi bezpośrednio samemu Clarkowi.

Wielkim hasłem reklamowym był całe to gore, które wepchnięto tutaj i scalono z mechaniką (część broni ma być zwykłymi narzędziami). Standardowe strzelanie w głowę naszych przeciwników niewiele daje. Należy pozbawiać ich kończyn. Czemu akurat kończyn? Nie wiem. Ale ważne, że działa. Wydało mi się to tak jakoś wszystko naciągane w tym jednym, acz ważnym aspekcie.

Tytułem podsumowania: grało mi się jednak mimo wszystko dobrze. Nie na tyle dobrze, by zagrać jeszcze raz, czy próbować mierzyć się z wyższym poziom trudności, ale jednak. W wersji na PC nie ma wsparcia dla osiągnięć, a kilka wydało się na tyle ciekawych, że może bym się skusił. Szkoda.

Innymi słowy: warta swojej ceny (do 8 maja). Oczywiście kilka rzeczy należy temu tytułowi wybaczyć. W końcu ma już 6 lat.

Linki

Serena

Jeśli ktoś kiedy będzie chciał przykładu na dowód, że gry komputerowe, mogą przekazywać jakieś wyższe treści niż wyłącznie rozrywka. “Serena” będzie jednym z tytułów, jakie wtedy będą mogły zostać przytoczone.

To prosta przygodówka. W zasadzie klikanka, czy jak kto woli opowieść interaktywna, bo nie ma tu żadnego rodzaju zagadek. Nie ma nawet menu.

Opowiada, być może i prostą z pozoru, historię. Główny bohater czeka na swoją żonę, w malutkiej chatce w lesie. Ale jak wspomniałem, to jedynie pozory.

Jest to krótkie (niecała godzina), ale w tym wypadku to akurat nie jest wadą. I jest to także produkcja darmowa, stanowiąca coś w rodzaju zachęty do innego (większego i pełnoprawnego) projektu jej twórców.

Krótko: polecam.

Linki

Syberia 2

Co złego, czy dobrego dało się powiedzieć o części poprzedniej, tutaj jest wciąż aktualnie. Sama fabuła toczy się krótko po zakończeniu poprzedniej i co rusz nawiązuje do poprzedniczki.

Czy warto? Jak się lubi ładne widoczki i przygodówki, to tak. Jeśli spodobała się część pierwsza, można brać w ciemno. Zwłaszcza, że można tę grę dostać za grosze.

Mój opis części poprzedniej