Jarosław Grzędowicz – Pan Lodowego Ogrodu

“Pan Lodowego Ogrodu” jest jedną z tych książek do których dobrałem się bez wiedzy co właśnie robię. Jakoś o jej istnieniu w ogóle się nie wspominało w kręgach w jakich się obracałem. Z drugiej strony pozycja ma status kultowej. Intrygujące, ale nie zamierzam się nad tym pochylać, przyjmy się samej powieści. Continue reading

Delaney JP — Lokatorka

Pozycja z tytułu to najwyraźniej taka nowość, że nawet nie można znaleźć informacji na temat autorki. Lub autora, też może być, choć raczej to ona. Nazwisko z okładki jest pseudonimem. Nawet nie jestem pewien, czy to “JP” w ogóle ma rozwinięcie. Tę książkę odsłuchałem w postacie audiobooka. Oto moje uwagi na temat “Lokatorki” (ang. “The Girl Before”). Continue reading

Ayn Rand — Atlas zbuntowany

Wyobraź sobie, że jesteście filozofką i to nawet całkiem niezłą, prezentującą nowe podejście do życia w społeczeństwie. Zostaje wydana prosta strzelanka z elementami magii, która w tych kilku linijkach dialogu, w przerwach pomiędzy scenami akcjami, przybliża odbiorcy wasze spojrzenie na świat. Owa gierka, radzi sobie z tym znacznie znacznie lepiej, niż wasza własna powieść: wykładnia waszej filozofii. Czujecie to lekkie zażenowanie? To już wiecie, jak czułaby się Ayn Rand, gdyby dożyła premiery gry “Bioshock”. Continue reading

Do obrońców niewidzialnych smoków

What’s the difference between an invisible, incorporeal, floating dragon who spits heatless fire and no dragon at all?

Jaka jest różnica między niewidzialnym, bezcielesnym, latającym smokiem, który zionie niewyczuwalnym ogniem a brakiem smoka? [tłumaczenie moje]. Znałem wcześniej przykład gada z garażu, ale nie wiedziałem, że tak pięknie można zawrzeć całą jego ideę w jednym zdaniu. Konieczne rozejrzę się za tekstami pana Carla Sagana.

I cytat (ten sam autor i książka) dla wyjaśnienia:

(…) niezdolność do obalenia mojej hipotezy to z pewnością nie to samo co brak możliwości udowodnienia, że jest ona prawdziwa. Twierdzenia, które nie mogą zostać sprawdzone, przypuszczenia odporne na możliwość ich zaprzeczenia są tak naprawdę bezwartościowe bez względu na to, jak bardzo mogą nas zainspirować lub wywołać poczucie zaciekawienia.

Legendy polskie wg Allegro

Allegro ma dużo pieniążków. Miało też potrzebę ich wydania na marketing. Zatrudniono nie byle kogo, ze słynnym Tomaszem Bagińskim (i jego studiem) na czele. Warto zobaczyć (i posłuchać). Oto przed państwem: “Legendy polskie”. I dwa linki:

Fabule “Smoka” można zarzucać sztampowość. Zupełnie jakby twórca postanowił wrzucić każdy możliwy banał do tych kilku minut, ale efekty i wykonanie ratuje nudę opowieści. Wysilono się nawet na mały komentarz względem współczesnego społeczeństwa. “Twardowskiego” po prostu zobaczcie. Jak komu mało, to może pobrać ebooka.

Jeśli zerknąć na liczbę wyświetleń do opublikowanego kilka tygodni temu “Smoka” to nie jest to jakaś oszałamiająca liczba. A szkoda. Mało też osób kojarzy całą tę imprezę. Ja natknąłem się na nią praktycznie przez przypadek.

Mam nadzieję, że akcja przyniesie swojemu korpo wymierną korzyść. Zdecydowanie wolę taki rodzaj reklamy, niż no – każdy inny. Z wiralami włącznie. Nie chciałbym więc, aby ten eksperyment pogrzebał przyszłość jemu podobnych.

Warto odnotować pewnego rodzaju godność Allegro: nazwa firmy pojawia się w tytule w napisach, ale poza tym filmik jest wolny od natręctwa lokowania.

Tomasza à Kempis – O naśladowaniu Chrystusa

Podobno jest jedna z najbardziej rozpowszechnionych książek chrześcijańskich. Ja dowiedziałem się o tym dopiero czytając wstęp. Później pogląd ten potwierdził wpis na Wikipedii. Co zresztą mnie specjalnie nie zdziwiło, bo wyglądał jak przepisany właśnie ze wspomnianego wstępu. Tak niestety często bywa na Wiki…, ale to nie o jej wadach miałem dzisiaj pisać.

Ta książka jest starsza niż jej czytelnik. Jest nawet starsza od tych, co pamiętają poprzednie niby lepsze czasy, kiedy nie było gimnazjów! Albowiem datuje się jej powstanie gdzieś przed XV wiekiem. To tak dawno, że nawet autor (Tomasz à Kempis) jest przez niektórych uważany za niesłusznie podejrzanego o autorstwo. Ale ja znowu dygresje snuje…

Ta książka jest stara i to czuć. Zupełnie nie przystaje dzisiejszym czasom. Również każdym innym czasom, choć pewnie kiedyś inaczej na takie rzeczy patrzono.

Całość można skrócić do zdania: “porzuć wszystko co doczesne i zajmij się modlitwą, bo tylko w Bogu nadzieja”. I samo to powinno kwalifikować ją do pozostania zapomnianą: jej lektura nie jest w stanie dać niczego czytelnikowi.

Pogłoski, jakoby była przewodnikiem nawet dla osób niewierzących, należy włożyć pomiędzy bajki. Nie przeczę, że niechrześcijanie ją czytaj (w końcu np. ja to uczyniłem), ale wątpię, by szczególnie cenili sobie to dziełko. No chyba, że akurat ktoś chce wczuć się w ducha zawierzenia Bogu, ducha Średniowiecza w naszym jego, stereotypowym rozumieniu.

Ktoś może o słyszał o tym pięćsetletnim bestselerze?