Napis który nic nie znaczy

Trwa właśnie święto Trzech Króli. Święto, które jest trochę cierniem w boku polskiego Kościoła Katolickiego. Z jednej strony: wielki sukces, udało się, poprzez jakieś szarawe powiązania polityczne wstawić go do oficjalnego kalendarza państwowego. Z drugiej całkowita klęska: choć jest ono jednym z ważniejszych dni w kalendarzu liturgicznym, wierni nie bardzo wiedzą co to za święto w ogóle jest.

Przykładów tego ostatniego jest kilka i nawet w latach poprzednich je opisywałem. Dziś jednak o zwyczaju umieszczania na drzwiach trzech liter. Większość katolików mylnie sądzi, że chodzi o imiona, istniejących jedynie w folklorze, trzech króli. Nie znają i w sumie nie obchodzi ich pewna łacińska maksyma.

Episkopat jednak postanowił coś z tym fantem zrobić. Skoro nie daje nic religia w szkołach, czy kazania, w końcu poszedł postanowił popłynąć z prądem:

Pobłogosławioną kredą oznaczamy drzwi naszych domów, pisząc K+M+B lub C+M+B. Obie formy są prawidłowe. Gest ten wyraża prośbę o błogosławieństwo Chrystusa przez wstawiennictwo świętych: Kacpra, Melchiora i Baltazara

To jest dopiero naciągane, samo zalecenie zrodziło się około 2001. Mam nadzieję, że więcej takich niusów nie będzie, bo mój blog stanie się nieco monotematyczny…

Źródło: Rzecznik Episkopatu: drzwi domów oznaczamy K+M+B lub C+M+B.

Nie ufaj SI

Chciałem wpisać “chłopak ma koleżankę”, słownik Googla zasugerował zmianę na “chłopak ma leżankę”. Zastanawiam się, co chciał przez to wyrazić.

Koniec świata #7

Już w tym tygodniu, skończy się świat. Dokładnie 24 czerwca.

… innymi słowy: kolejny (niejaki Mathieu Jean-Marc Joseph Rodrigue, jestem niemal pewien, że to pozbawiony znaków dialektycznych zapis, nigdzie jednak nie znalazłem prawidłowego) przedawkował Księgę Objawienia. Nawet nie chce mi się wnikać, co dokładnie tam do siebie pododawał, żeby mu akurat wyszła najbliższa niedziela, tym bardziej, że sam ukrywa tę informację. Tylko czemu to musi być handlowa?!

O zepsutym kompasie

Jednym z najbardziej drażniących argumentów, na jakie może się powołać osoba wierząca w obronie zasadności istnienia religii, jest to, że rzekomo owa wyznacza standardy dobra i zła. Poza własnym widzimisię mówcy, nie ma zasadniczo na to żadnego dowodu. Co więcej historia pokazuje nam wyraźnie zupełnie odwrotny stan rzeczy.

Bo gdyby święte księgi, czy zastępy świętych dawały jakieś wskazówki, jak moralnie żyć, czy mieliśmy tak liczne przykłady działania na przekór nim. I to nawet w sercu religii katolickiej – przez samo papiestwo?

Od kilku dni czytam sobie właśnie o dokonaniach papieży z epoki Renesansu. O tym, jak kupczyli stanowiskami, jak traktowane były tytuły kościelne, jak ignorowali wołanie o reformy. Znacie to? Pewnie coś tam słyszeliście o Borgiach. No cóż, ja dopiero dzisiaj doszedłem do pontyfikatu Aleksandra VI.

Nie wspominając, o całkiem niedawnych przykładach. Nie wspominając o naszym własnym podwórku. A warto by też wspomnieć, że jeśli ktoś wprowadza wyraźny, sprowadzony do kilku słów podział na Dobro i Zło, zazwyczaj jest w błędzie. Życie jest niestety zbyt skomplikowane, aby do etycznej oceny każdego uczynku wystarczyła pozbawiona kontekstu formułka.

O odmowach katolickich pogrzebów

Natknąłem się jakiś czas temu na Onecie na pewien artykuł. Traktował on o skandalu w małej miejscowości, gdzie proboszcz odmówił pogrzebu jednemu ze swoich parafian.

Całość idzie co prawda za dziennikarzami Faktu, co już w samo w sobie sprawia, że mam ochotę przełączyć kartę, ale pozostańmy. Być może nawet to wydarzenie autentycznie się wydarzyło, ale czy dokładnie tak, jak to jest opisane? Szczególnie interesują mnie, potraktowane nieco po macoszemu, motywacje samego sprawcy całego zamieszania. Podobno ów odmówił komentarza. Continue reading

Tygodni Powszechni

W porządku, nie mam wiele do napisania o czymś, z czymś zetknąłem się jedynie w postaci jednego numeru. Całego co prawda, ale wciąż tylko jednego. Jednak odczuwam potrzebę pochwalania redakcji tej gazety.

Mimo dość wąskiej wydawać by się mogło tematyki, umieli wybić się ponad tę ciasnotę umysłową, z jaką zwykle utożsamia się środowiska katolickie. Utożsamia się, zresztą na konkretną prośbę samych zainteresowanych, którzy gotowi są bronić swojego zacietrzewienia w dobranej tematyce i ignorancji dla inności, podnosząc swoją ignorancję do rangi cnoty. Mam tu na myśli “Telewizję Trwam” i czasopismo “Gość Niedzielny”.

“Tygodni Powszechnych” nie jest żadnym z nim nich. Nie ocieka tanią propagitą, wobec aktualnie promowanej partii. A przy tym wszystkim ciągle jest katolicką gazetą. Jeśli już idziesz za głosem księdza nawołującego do łamania ich własnego przykazania i kupna, zaraz po mszy zresztą, promowanej przez Kościół prasy, to zdecyduj się na mniejsze zło.