Napis który nic nie znaczy

Trwa właśnie święto Trzech Króli. Święto, które jest trochę cierniem w boku polskiego Kościoła Katolickiego. Z jednej strony: wielki sukces, udało się, poprzez jakieś szarawe powiązania polityczne wstawić go do oficjalnego kalendarza państwowego. Z drugiej całkowita klęska: choć jest ono jednym z ważniejszych dni w kalendarzu liturgicznym, wierni nie bardzo wiedzą co to za święto w ogóle jest.

Przykładów tego ostatniego jest kilka i nawet w latach poprzednich je opisywałem. Dziś jednak o zwyczaju umieszczania na drzwiach trzech liter. Większość katolików mylnie sądzi, że chodzi o imiona, istniejących jedynie w folklorze, trzech króli. Nie znają i w sumie nie obchodzi ich pewna łacińska maksyma.

Episkopat jednak postanowił coś z tym fantem zrobić. Skoro nie daje nic religia w szkołach, czy kazania, w końcu poszedł postanowił popłynąć z prądem:

Pobłogosławioną kredą oznaczamy drzwi naszych domów, pisząc K+M+B lub C+M+B. Obie formy są prawidłowe. Gest ten wyraża prośbę o błogosławieństwo Chrystusa przez wstawiennictwo świętych: Kacpra, Melchiora i Baltazara

To jest dopiero naciągane, samo zalecenie zrodziło się około 2001. Mam nadzieję, że więcej takich niusów nie będzie, bo mój blog stanie się nieco monotematyczny…

Źródło: Rzecznik Episkopatu: drzwi domów oznaczamy K+M+B lub C+M+B.