Słowo na niedzielę #21

Jeden z komentarzy, na jaki się niedawno natknąłem. Nie pamiętam dokładnie gdzie, ani nawet jakich słów użyto, ale poniższe zdanie oddaje jego sens całkowicie:

Gdyby wszyscy ludzie bez wyjątku żyli zgodnie z naukami mojej religii, żylibyśmy w raju. Nie było by przestępstw i nienawiści. Żyj zgodnie z moją religią, bo ma to sens.

I pytanie, na które odpowiem: czy ma w ogóle jakikolwiek sens? Continue reading

Kolejny rok, kolejny koniec świata

Nie przykładam się do tego tak jak powinienem, informując, czy zliczając, ale w poprzedniej dekadzie mniej więcej co roku mieliśmy koniec świata.

W 2019 odbyło się to 9 czerwca. No cóż, żyjemy dalej. W 2020 apokalipsę zwieszczyła nam niejaka pani Jeane Dixon:

Armageddon will come in 2020, when the False Prophet, Satan and the Antichrist will rise up and battle man himself.

Ta nie żyjąca już prorokini, zdobyła sławę przewidując wiele wydarzeń za swojego życia. Kilka z nich chyba nawet faktycznie się przydarzyło, ale nie jej poprzednia próba wyznaczenia daty Kresu Rzeczy. Zdarza się najlepszym. Dosłownie, bo nie ma wróżbity, czy innego medium, które po prostu nie zarzuci świata tysiącem zgadywanek, licząc na to, że któryś przypadkiem okaże się prawdą.

Z kronikarskiego obowiązku wspomnę, że niektórzy rozszerzają jej predykcję na lata: 2020 – 2037.

Źródła: Lista dat końców świata, https://www.unilad.co.uk/viral/psychic-who-predicted-jfk-assassination-claims-the-world-will-end-in-2020/ (j. ang.)

Inni o religii #25

Z dachu splecionego z gałęzi zwisają “święci”. Są to gliniane naczynia różnej wielkości, malowane na czarno i czerwono. Na krawędzi naczynia znajduje się prymitywna wymodelowana głowa boga. (…)
– (…) Święty używany parę razy to niedobry święty.
Jeżeli święci nie wysłuchują modlitw Lakandonów, wtedy tłuką oni gliniane naczynia i bożków na kawałki i lepią z gliny nowych.

Lubię przejawy takiej praktycznej teologii. Dają nadzieję. Niektórzy wiedzą religijność jako cechę wrodzoną człowiekowi, a takie właśnie zachowania dają znać, że nie wszystko źle z tym naszym genomem.

Napis który nic nie znaczy

Trwa właśnie święto Trzech Króli. Święto, które jest trochę cierniem w boku polskiego Kościoła Katolickiego. Z jednej strony: wielki sukces, udało się, poprzez jakieś szarawe powiązania polityczne wstawić go do oficjalnego kalendarza państwowego. Z drugiej całkowita klęska: choć jest ono jednym z ważniejszych dni w kalendarzu liturgicznym, wierni nie bardzo wiedzą co to za święto w ogóle jest.

Przykładów tego ostatniego jest kilka i nawet w latach poprzednich je opisywałem. Dziś jednak o zwyczaju umieszczania na drzwiach trzech liter. Większość katolików mylnie sądzi, że chodzi o imiona, istniejących jedynie w folklorze, trzech króli. Nie znają i w sumie nie obchodzi ich pewna łacińska maksyma.

Episkopat jednak postanowił coś z tym fantem zrobić. Skoro nie daje nic religia w szkołach, czy kazania, w końcu poszedł postanowił popłynąć z prądem:

Pobłogosławioną kredą oznaczamy drzwi naszych domów, pisząc K+M+B lub C+M+B. Obie formy są prawidłowe. Gest ten wyraża prośbę o błogosławieństwo Chrystusa przez wstawiennictwo świętych: Kacpra, Melchiora i Baltazara

To jest dopiero naciągane, samo zalecenie zrodziło się około 2001. Mam nadzieję, że więcej takich niusów nie będzie, bo mój blog stanie się nieco monotematyczny…

Źródło: Rzecznik Episkopatu: drzwi domów oznaczamy K+M+B lub C+M+B.

O zepsutym kompasie

Jednym z najbardziej drażniących argumentów, na jakie może się powołać osoba wierząca w obronie zasadności istnienia religii, jest to, że rzekomo owa wyznacza standardy dobra i zła. Poza własnym widzimisię mówcy, nie ma zasadniczo na to żadnego dowodu. Co więcej historia pokazuje nam wyraźnie zupełnie odwrotny stan rzeczy.

Bo gdyby święte księgi, czy zastępy świętych dawały jakieś wskazówki, jak moralnie żyć, czy mieliśmy tak liczne przykłady działania na przekór nim. I to nawet w sercu religii katolickiej – przez samo papiestwo?

Od kilku dni czytam sobie właśnie o dokonaniach papieży z epoki Renesansu. O tym, jak kupczyli stanowiskami, jak traktowane były tytuły kościelne, jak ignorowali wołanie o reformy. Znacie to? Pewnie coś tam słyszeliście o Borgiach. No cóż, ja dopiero dzisiaj doszedłem do pontyfikatu Aleksandra VI.

Nie wspominając, o całkiem niedawnych przykładach. Nie wspominając o naszym własnym podwórku. A warto by też wspomnieć, że jeśli ktoś wprowadza wyraźny, sprowadzony do kilku słów podział na Dobro i Zło, zazwyczaj jest w błędzie. Życie jest niestety zbyt skomplikowane, aby do etycznej oceny każdego uczynku wystarczyła pozbawiona kontekstu formułka.