Słowo na niedzielę #22

Kiedy oglądasz filmy lub czytasz książki o końcu świata (nie musi być dosłownie, może być lokalny), wcześnie czy później wypłynie na wierzch jakaś forma fanatyzmu religijnego. Zazwyczaj w postaci fikcyjnej sekty.

Jakiś prorok zaczyna zyskiwać realną władzę, upatrując przyczyn złej sytuacji w braku wiary innych, ich grzechów itp. A środkiem zaradczym ma być modlitwa i podporządkowanie jemu.

Postrzegałem to raczej za trop podobnie jak bandytów, mutantów, czy innych kanibali, którzy wylęgną na drogi w Dniach Ostatnich. Ale z wiadomości z Lublina przekonały mnie, że to nie do końca taki znowu wymysł. Continue reading