Koniec świata #7

Już w tym tygodniu, skończy się świat. Dokładnie 24 czerwca.

… innymi słowy: kolejny (niejaki Mathieu Jean-Marc Joseph Rodrigue, jestem niemal pewien, że to pozbawiony znaków dialektycznych zapis, nigdzie jednak nie znalazłem prawidłowego) przedawkował Księgę Objawienia. Nawet nie chce mi się wnikać, co dokładnie tam do siebie pododawał, żeby mu akurat wyszła najbliższa niedziela, tym bardziej, że sam ukrywa tę informację. Tylko czemu to musi być handlowa?!

Ewolucja a pokemony

Myślałem, że to żart, kiedy usłyszałem, że pewne środowiska chrześcijańskie nie lubią marki “Pokémon”, bo zawiera w sobie ewolucję. Jak bardzo trzeba mieć nie po kolei w głowie, aby w tym całym wyimaginowanym świecie czepiać się właśnie tego, że rzekomo premiują ewolucję. Tym bardziej, że ta zupełnie nie ma związku z prawdziwym znaczeniem tego terminu. No, ale przecież mowa o kreacjonistach.

Continue reading

Słowo na niedzielę #18

Zauważyłem, jakiś czas temu, że moi rozmówcy mają tendencję do bardzo pochopnego przyklejania mi łatki ateisty (lub podobnych). To dość zastanawiające, jeśli wcześniej akurat wygłosiłem raczej teologiczne treści: np. pytania. w stylu “czemu [wstaw nazwę boga] (…)”.

Wynika z tego, że nawet wierzący (zwłaszcza oni) jakoś tak instynktownie wiedzą, że podejście na zdrowy chłopski rozum jakoś mija się z religią.

Prosty lud, a wie…

Google Chrome: jak pozbyć się translatora?

Dobra wiadomość dla tych, którzy nie brzydzą się przejścia na Google Chrome: da się wyłączyć te głupie propozycje na tłumaczenie każdej strony, jaka nie jest w naszym rodzimym języku. Nie jest to łatwe, ale wykonalne.

Ja również należę do ludzi, których ten wysuwający się co chwila pasek zwyczajnie irytuje. Już nawet pomijając kwestie prywatności, bo domyślam się, że to jedyny powód dla którego obsługa tzw. tłumaczeń została domyślnie wbudowana w tą przeglądarkę. Drażni mnie to i już. Tyle na ten temat.

Aby wyłączyć te natrętne pytania o użycie Google’owego tłumacza, należy:

  1. Uruchomić Google Chrome
  2. Po prawej od paska adresu znajdujemy przycisk “Dostosowanie i kontrola Google Chrome”, klikamy
  3. Wybieramy opcje “Ustawienia” (można też od razu wejść na adres: chrome://settings/)
  4. Klikamy na “Pokaż ustawienia zaawansowane”
  5. Wyszukujemy sekcję “Języki”
  6. Odznaczamy opcję “Oferuj tłumaczenie stron w innych językach”

Tylko tyle i aż tyle potrzeba było, aby świat (z Google Chrome włącznie) stał się dla mnie przyjemniejszym miejscem. Dlaczego nie dało się umieścić w opcjach tego całego irytnika “nie oferuj mi tłumaczeń w ogóle”? No cóż, pewnie Google nie chciało tracić danych na temat stron jakie oglądamy. Nasuwa się też pytanie: w jaki sposób przeglądarka rozpoznaje język strony? Czy ma lokalnie jakiś zaimplementowany na to algorytm, czy też może przesyła tekst strony na serwer korporacji w ramach zapytania? Mam nadzieję, że to pierwsze. A jeśli nie, to miejmy nadzieję, że wyłączenie całkowite propozycji tłumaczenia deaktywuje też sprawdzanie języka.

W kolejnym odcinku, jeśli pobawię się Chromem nieco więcej, to może zajmiemy się jakimś Adblockiem

Linki

Ktoś tu chyba grał ostatnio w ME2

Skąd biorą pomysły polscy scenarzyści seriali? Oni sami pewnie lubią twierdzić, że to życie pisze ich scenariusze. Ja chyba znalazłem nieco inny przypadek.

Z jakiegoś powodu YouTube wczoraj, jako warty obejrzenia, polecił mi film pt. “Najlepsza w historii Scena w Ranczo”. Coś w ten deseń w każdym razie. Choć “Ranczo” kojarzę jedynie ze słyszenia, postanowiłem zajrzeć. Oto i ta scena: Ksiądz w Prokuraturze ! Najlepsza w historii Scena w Ranczo.

Ha! Ja gdzieś to widziałem…

Czy to przypadek?

PS. najwyraźniej TVP ostro walczy z marketingiem wirusowym swojego serialu i musiałem zmienić link na strasznie nawaloną jakimiś badziewiem wersję, za co przepraszam, lepszej nie było znowu musiałem dodać nowy link.

Dlaczego Bóg się nigdy nie ujawni?

Coś mnie natchnęło. Można by napisać, że otworzyło się Niebo przed mną i prawda została mi objawiona przez anioła, ale bądźmy poważni. Wydaje mi się, że już znam powód dla którego żaden wyznawca nigdy nie udowodni istnienia Boga. Choćby i było to tak proste, jak przywołanie Beetlejuice’a.

No, ale wypada zacząć od początku. Przeglądałem sobie portale informacyjne, kiedy natknąłem się na informację o ataku na obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Starszy pan, wycelował kilka żarówek wypełnionych farbą w znany malunek. Czarna maź jednak rozprysnęła się po ołtarzu, gdyż portret madonny chroniony jest szybą pancerną. Mężczyzna został ujęty i przesłuchany. Wyjawił też co nim powodowało, ale o tym za moment.

Najpierw przedstawię opinię różnych biskupów, księży, zakonników i ludzi związanych ze środowiskami prawicowymi (zapewne wkrótce dołączą do nich politycy). Określi oni ów zamach jako manifestację laicyzacji naszego kraju, zwalczania wpływów Matki Kościoła, jedynej ostoi prawdziwej polskości. Słuchając ich słów, można by odnieść wrażenie, iż ateista, czczący Szatana na co dzień i słuchający Behemota, w przerwach między lekturą Harrego Pottera podniósł swoją rękę na wizerunek Jedynej Prawdziwej Królowej Polski. Z doświadczenia wiem, że te deklaracje będą się powtarzać z kościelnych mównic, nawet pomimo ujawnienia prawdziwych motywów napastnika.

Otóż, owa bestia w ludzkiej skórze, to człowiek wierzący. Nie żałuje swojego czynu. Akcję poprzedził przygotowaniami, czyli między innymi czytaniem Biblii. Trochę też trudno mu odmówić racji w jednej sprawie:

Niech się wstydzą ci, co fałszują Ewangelię – krzyczał, apelując jednocześnie, by czcić Boga, a nie obrazy.

A skoro już o tym piszę: strasznie nie podoba mi się ten zapis w Kodeksie Karnym o obrażeniu uczuć religijnych. Są przecież przepisy na niszczenie mienia, niszczenie zabytków, czy znieważenie miejsca kultu. Nie potrzebujemy jakiegoś durnego paragrafu, służącego do ścigania nieprzychylnych Kościołowi np. artystów.

Wracając do tematu: otóż dlaczegoż to żadnemu Katolikowi, choć zapewne łatwo idzie rozszerzyć to na inne wyznania, nigdy nie uda się uprosić pana Boga do ukazania się? Schowajcie swoje wyuczone rezultaty zmagań pokoleń teologów (jeśli macie takowe). Powód jest prozaiczny: wasz Stwórca, słysząc, co tam niektórzy wygadują, zwyczajnie się was wstydzi. I nie dziwię mu się. Przeto jeśli zechcielibyście mieć możliwe najwierniejszy obraz Jezusa proponuje wzorować się na tych obrazkach.

Linki

Wietrzę spisek na joggerze…

Historia zaczęła się jakiś czas temu, od wpisu na temat seo, który był chyba reklamą usług tego rodzaju. Zaraz potem zaczęły się pojawiać blogi reklamowe na głównej. Jeden dajmy na to, o odszkodowaniach, inny o szkole nauki jazdy (nawet ciekawy), jeszcze inny prowadzi lekarz. Czy to przypadek?

W końcu strona z Page Rankiem 5 i możliwością wstawiania dowolnej treści piechotą nie chodzi. A swoją drogą, czy jogger.pl nie miał PG 6, przed kilku laty?

Domyślam się, że publikacja na poziomie 1 nie wchodzi w grę? e.. szkoda. No i zostałem bez pointy. Miałem do wyboru to, albo notkę pt. “Windows robi ci wodę z mózgu”, więc wolałem chwytać masonów za ich reptaliańskie łapy :]

Poranne wnioski z dyskusji na temat in vitro

Wczoraj sporo osób wypowiadało się w dyskusji pod notką “Liberalny. Seriously?“. Rzecz dotyczy metody in-vitro oraz kontrowersji z nią związanych (głównie za sprawą doktryny katolickiej).

W tej debacie padły m. in. stwierdzenia:

  1. In-vitro, jako sposób na tworzenie nowych ludzi, to zabawa w Boga
  2. Sposób tworzenia człowieka został opisany w Biblii

Łącząc oba te argumenty można dość do następujących wniosków: tak długo, jak metoda tworzenia nowego człowieka nie polega na:

  • w przypadku mężczyzn: wzięciu bryłki gliny, ulepienia kształtu człowieka, następnie ożywienia go
  • w przypadku kobiety: uśpienia wcześniej stworzonego mężczyzny i wyciągnięcie mu jednego żebra i zrobienia z niego owej kobiety

to możemy spać spokojnie; nie bawimy się w Boga. A jakieś tam komórki, zarodki, nic o tym w Biblii nie ma, więc można się nimi zajmować do woli!

Szukając drugiego dna – Die Welt i kwestia turecka

Przeczytałem w dzisiejszym Metrze: Niemiecki dziennik “Die Welt” proponuje, by łączącą Berlin z Warszawą autostradę A2 w Polsce nazwać imieniem króla Jana III Sobieskiego. Ciekawe, czy ta gazeta, chce w ten zawoalowany sposób, przekazać, iż upatruje w tej drodze, remedium na te rzesze Turków żyjących w ichnim kraju?